poland-l  

Z dziennika Jerzego Zawieyskiego

Anonymous
Tue, 22 Jun 1999 13:02:40 -0700

  Kilka dni temu minela 30 rocznica tragicznej smierci Jerzego
  Zawieyskiego. Z tej okazji "Wyborcza" przedrukowala ( z pewnymi
  skrotami ) z Kwartalnika Politycznego "Krytyka" (nr 7/1980)
  nieznane szerzej fragmenty dziennika pisarza. Przedrukowala tez
  slowo wstepne Stefana Kisielewskiego.

  Zalaczam istotne fragmenty dziennika Jerzego Zawieyskiego doty-
  czace: rozmowy kardynala Wyszynskiego z Gomulka i Cyrankiewiczem
  w styczniu 1958 roku, oraz jego indywidualnej rozmowy z Gomulka
  w pazdzierniku tego samego roku.


Izabella

                           *     *     *

  18 stycznia 1958 roku

  Zaszlo wazne wydarzenie: spotkanie ks.Prymasa z Gomulka i Cyran-
  kiewiczem. Rozmowa ta trwala od 5-ej po poludniu do godz. 4-tej
  rano, czyli 11 godzin, i odbywala sie w Prezydium Rady Ministrow
  przy Al.Ujazdowskich.

  Tematem rozmow byl caloksztalt stosunkow miedzy Kosciolem
  a Panstwem. Rozmowa miala przebieg wysoce dramatyczny, ale
  zakonczyla sie raczej pojednawczo. W toku rozmowy Gomulka
  uniosl sie i swoim zwyczajem krzyczal, na co zareagowal ks.
  Prymas, proszac go o znizenie tonu. Tak samo przywolal ks.
  Prymas do porzadku Cyrankiewicza, ktory wysuwal zarzuty pod
  adresem Prymasa i Kosciola.

  Ks.Prymas mniej wiecej tak zareagowal:

     Nie przyszedlem tu jako oskarzony i ja tez nie oskar-
     zam, lecz przedstawiam fakty. Z panem mam porachunki
     nie zalatwione. To, ze nie poruszam w dotychczasowych
     rozmowach krzywdy osobistej, nie oznacza, bym o niej
     zapomnial. Jezeli pan zechce wrocic do metod oskarzen,
     ja najpierw musialbym oskarzyc pana i pana Ochaba i
     zadac publicznej rehabilitacji, ktora pograzylaby was
     w oczach narodu i calego swiata.

  Przy omawianiu spraw szkolnych Gomulka ostro wystapil przeciwko
  zawieszaniu krzyzy na scianach. Jego namietnosc i jego atak byly
  najbolesniejsze dla ks.Prymasa. Gomulka krzyczal :

     Krzyz na scianie drazni mlodziez niewierzaca.

  Ks.Prymas pytal:

     A ile jest tej niewierzacej mlodziezy ?

  Gomulka odpowiadal :

     No, powiedzmy, 10 procent.

  Na to ks.Prymas :

     Ja panu dodam jeszcze 10 procent. Niech bedzie 20 procent.
     Pozostaje reszta, czyli 80 procent mlodziezy. Otoz zapowia-
     dam panom, ze ja dla tych 80 procent bede walczyl o krzyz
     i w tej walce nie ustane.

  Ksiadz Prymas przy sposobnosci omawiania roznych spraw wyglosil
  Gomulce i Cyrankiewiczowi dwa wyklady: o katolickiej nauce spole-
  cznej i o socjalizmie ateistycznym. Nastroj momentami byl grozny.
  Gomulka nie dowierzal faktom, wiec ks.Prymas, swietnie przygoto-
  wany do tej rozmowy, od razu fakty przedstawial na pismie.

  Ks.Prymas poruszyl 12 spraw:

  1. organizowana przy pomocy panstwowej administracji walka z
     religia,
  2. dyskryminacja katolikow i duchowienstwa w panstwowych urzedach
     administracji publicznej,
  3. dekret o obsadzaniu stanowisk koscielnych,
  4. nowe parafie,
  5. szkola swiecka a nauczanie religii,
  6. stowarzyszenia dla mlodziezy,
  7. prasa i wydawnictwa katolickie,
  8. cenzura,
  9. polskie radio,
  10. sprawa dobroczynnosci katolickiej w Polsce,
  11. precjoza koscielne,
  12. sprawa stypendystow polskich - wyjazdy duchownych za granice,

  Gomulka stale odpieral zarzuty, zwlaszcza dotyczace walki z religia,
  dekretu o obsadzaniu stanowisk koscielnych i szkol swieckich. Tutaj
  byl agresywny i wytaczal zarzuty ze swej strony, zwlaszcza bolaly
  go: przemowienie ks.Prymasa na Jasnej Gorze i przemowienie ks.Prymasa
  na Pasterce w Katedrze.

  Ksiadz Prymas w calosci powtorzyl przemowienie w Katedrze, ktore
  - okazuje sie - inaczej wygladalo, niz pisala prasa zagraniczna.
  Te wyjasnienia przyjeli dygnitarze do wiadomosci.

  Inne sprawy obiecano przemyslec i zbadac. Od reki zalatwiono trzy
  sprawy: zwolniono od cla dary, ktore nadeszly na adres Prymasa z
  Ameryki, postanowiono dac zezwolenie na niektore wydawnictwa i nie-
  ktore pisma oraz oddano w calosci precjoza koscielne. Co do stypen-
  dystow, obiecano rozpatrzyc na nowo te sprawe.

  Ks.Prymas w tych dwunastu punktach przedstawil ogol stosunkow pomie-
  dzy Kosciolem a Panstwem. Te stosunki pogorszyly sie znacznie i budza
  powazne obawy, jak bedzie dalej ? Mimo ze co do niektorych punktow
  stanowisko Gomulki bylo twarde i nieustepliwe, nalezy sadzic, ze
  poprzez czeste kontakty osobiste dadza sie i one pomyslnie zalatwic.

  Sensacja bylo zakonczenie rozmowy.

  Okazuje sie, ze ks.Prymas, jadac do Rzymu, zobowiazal sie przedsta-
  wic w Watykanie mozliwosc zawarcia konkordatu. Gomulka i Cyrankiewicz
  prosili o wiadomosc w tej sprawie. Ks.Prymas wyjasnil, ze propozycja
  zostala wzieta pod rozwage i nie odpowiedziano w Watykanie "nie".
  Wykorzystujac ten moment, ks.Prymas zapytal swoich rozmowcow, czy
  w swietle tych licznych pretensji i krzywd ze strony Kosciola mozna
  myslec o konkordacie. Obaj rozmowcy ks.Prymasa nie odpowiedzieli nic
  na to, ale prosili, aby ks.Prymas sprawe konkordatu ponownie przed-
  stawil w Watykanie. Ks.Prymas zgodzil sie napisac albo do Sekretarza
  Stanu, albo wprost do Ojca Swietego.

                             *    *    *

  1 pazdziernika 1958 roku

  Gomulka przywital mnie najpierw ponuro, dopiero po chwili przybral
  wyraz sympatyczniejszy. Wysluchal spokojnie mojego wstepu i zaczal
  zaraz dluga swoja przemowe. Mowil stylem lapidarnym, sugestywnie,
  emocjonalnie, bardzo czesto podnoszac glos i uderzajac piescia w stol.
  Bylo to dla mnie najbardziej przykre, wrecz nie do zniesienia.
  Nie moglem przeciez tak sie unosic, takze krzyczec, bo choc na to
  mnie stac, chcialem utrzymac kontrast, chcialem, by sam zrozumial,
  ze krzyczec na mnie nie ma powodu.

  Spokojem chcialem doprowadzic do prawdziwej rozmowy, do wymiany
  zdan i pogladow. Niestety, nie udalo sie. Tym razem traktowal mnie
  jako polityka, jako reprezentanta "tamtej" strony - wiec jako prze-
  ciwnika. Podkreslal oprocz tego, ze rozmawia ze mna szczerze, bo
  inaczej nie potrafi, ze nie bawi sie w dyplomacje. Od dyplomacji
  jestem ja - on od rabania prawdy prosto z mostu.

  Zaczal od tego, ze nie chodzi o zadne kwestie szczegolowe. Chodzi
  o rzeczy zasadnicze. Kosciol prowadzi okreslona polityke. Ta poli-
  tyka wynika z zasady i przekonania, ze wszystko co sie dzieje w
  Polsce, zawali sie lada dzien, czy lada tydzien. Wiec trzeba przys-
  pieszyc ten koniec i nalezy prowadzic walke z Panstwem, bo nie po-
  trwa ona dlugo. Mamy na to dowody, ze polityka Kosciola wymierzona
  jest przeciwko Panstwu i wladzy ludowej. Kosciol od pewnego czasu
  przystapil do wielkiej ofensywy politycznej i dzialalnosci anty-
  panstwowej. W kazaniach ks.Prymasa Panstwo jest pomiatane, lekce-
  wazone, otaczane pogarda.

  W tym miejscu udalo mi sie wtracic, ze ocenia zbyt krancowo i nie-
  sprawiedliwie postawe Episkopatu, zwlaszcza ks.Prymasa.

  Ja sie nie myle - krzyczal dalej Gomulka - mamy na to liczne dowody.
  Kazania ks.Prymasa nacechowane sa albo atakami wprost, albo aluzja-
  mi latwymi do odczytania. Zebral sie spory tom tych kazan, ktore sa
  dowodem wscieklej nienawisci do Panstwa polskiego i do wladzy ludo-
  wej.

  Wtracilem, ze nieraz ostra krytyka wynika wlasnie z troski o dobro
  sprawy krytykowanej. Ks.Prymas nie jest tylko wielkim kaplanem, ale
  wielkim Polakiem, jak Pan.

  Czcze slowa, panie Zawieyski - wybuchnal Gomulka - Prymas swoimi
  kazaniami do studentow albo do Ksiezy szkaluje wladze ludowa, po-
  miata nia i ma dla niej pogarde. Ta swoja krytyka organizuje nie-
  nawisc, podburza do lekcewazenia Panstwa, anarchizuje spoleczenstwo.
  Ks.Prymas pracuje na rzecz wrogow Panstwa, tych z zewnatrz, jak
  Niemcy, i tych co sa ukryci wewnatrz. Do tego celu uzywa relikwii
  i Czestochowy. Wszystkie pielgrzymki do Czestochowy sa akcja anty-
  panstwowa.[...]

  Nadmienilem, ze sam bralem dwukrotnie udzial w pielgrzymkach i wca-
  le nie zauwazylem tego.

  My mamy dowody. Chocby kazania Prymasa, chocby wyklady w mniejszych
  grupach, chocby publikacje, ktorych 60 workow zebralismy w lipcu.

  A wybory? - wtracilem - Byly tez kazania o pracy i o wydajnosci
  pracy.

  A wybory? - tutaj Gomulka nachylil sie calym soba i powiedzial
  z wielka namietnoscia - Wybory to mysmy wygrali. A to, ze nie
  spotkal ks.Prymasa los Mindszentyego, zawdziecza nam. To nasza
  polityka byla taka, ze nie doszlo do zadnych awantur. Nam Prymas
  Wyszynski zawdziecza swe ocalenie. Nam !

  Rozlozylem rece i wyrazilem swe zdumienie. [...]

  I co sie okazalo? - kontynuowal Gomulka - Przyszedl tu w styczniu
  i od razu dal nam odczuc swoja pyche, swoja pogarde, wyzszosc,
  swoj fanatyzm i nienawisc.

  Zareagowalem na to ostro. Powiedzialem, ze ks.Prymas jest czlowie-
  kiem delikatnym i dobrym, ze jezeli w tej rozmowie uzywal ostrego
  tonu, to nie chcial Pana osobiscie dotknac.

  Mnie mozna nawet obrazic - mnie, Gomulke - ja sobie z tego nic nie
  robie. Ale ja jestem przedstawicielem kierownictwa politycznego
  kraju. I mnie obrzucal Prymas nienawiscia i pogarda.

  Bardzo mi przykro, ze to od Pana slysze... - zaczalem.

  Przykro to nie jest wyraz w ustach polityka - ucial Gomulka.

  Musze obronic przed Panem ks.Prymasa - powiedzialem - Byc moze,
  ze ta rozmowa ze stycznia byla prowadzona w zlej atmosferze. Nie
  mozna z takiej rozmowy wyciagac wnioskow o czlowieku, ktory jest
  zupelnie inny.

  Mam dowod - krzyczal Gomulka - Na nasz list odpisal Prymas w tonie
  tak obrazliwym, ze uznalismy za stosowne nie przyjac tego listu.
  Ks.Prymas swoim postepowaniem i swoim zachowaniem ucina wszelkie
  dalsze kontakty, dalsze rozmowy.

                         *    *    *
  • Z dziennika Jerzego Zawieyskiego Anonymous