Jacek Arkuszewski
Fri, 29 Dec 2000 08:52:56 -0800
Moi zloci, Swiat wariuje na temat konca jednego tysiaclecia, poczatku drugiego. Inni wariuja na temat stulecia, choc to mniejsza okazja. Ale tak wlasciwie, to: - Nie bardzo wiemy od czego my wlasciwie te 2000 lat liczymy. Jezus Chrystus urodzil sie w roku -3 czy -5; nawet to nie jest pewne. Wiec liczymy od roku zupelnie umownego i do tego pierwszego. Roku zerowego nie bylo wcale. - Dlaczego tak niezwykle podniecajace jest to, ze mamy rok 2000. To jest tylko kwestia wyboru ukladu liczenia. Millenium w ukladzie dwojkowym mamy co 8 lat, w takim dziewiatkowym co 729. Dlaczego czyms nadzwyczajnym mialo by byc tysiac czy dwa tysiace lat w ukladzie dziesietnym? Ale moze warto zastanowic sie co to jest 2000 lat. Niech rok bedzie sekunda, urodzilem sie zatem troche ponad minute temu. A nasze 2000 lat to 33 minuty i 20 sekund. A wiec to nie jest znowu taki strasznie dlugi okres w porownaniu z ludzkim zyciem, spojrzcie na sekundnik zegarka. Kiedy mialem 8 lat poznalem ostatniego powstanca 1863 majacego wtedy okolo 100 lat. A bylo to w roku 1942, wiec ten czlowiek urodzil sie 2 minuty i 38 sekund temu. Tez duzo w porownaniu z dwoma milleniami. Przykladow mozna by mnozyc - moja zmarla w 1958 r. babka znala jeszcze jako dziecko powstanca z 1830. To znaczy ona jako dziecko, nie powstaniec jako dziecko. Czy naprawde czas jest liniowy? Pamietacie jak w dziecinstwie 2-miesieczne wakacje to byly wieki! A teraz mnie sie wydaje, ze poprzedni Sylwester byl przedwczoraj. Nie wspomne juz o hipotezie pewnego niemieckiego historyka, ze u schylku poprzedniego millenium Kosciol, ktory wowczas odpowiedzialny byl za kalendarz dodal nam bodaj 261 lat i tak naprawde mamy teraz koniec 1739 roku, anie jakigos tam drugiego tysiaclecia. Niech teraz kazdy wyciagnie swoje wnioski. Czego i Wam z w nowym tysiacleciu zyczy Wasz zawsze oddany Jacek A.