Polecam poniższy artykuł na Guardian Unlimited:

http://business.guardian.co.uk/story/0,,2133762,00.html

Ogólnie chodzi tam o podjęte w UK próby wydłużenia czasu obowiązywania 
angielskiego odpowiednika praw pokrewnych do artystycznych wykonań, 
które obowiązują przez 50 lat od daty ustalenia/publikacji (w 
odróżnieniu od praw autorskich, które obowiązują przez okres życia 
twórcy + 70 lat).

Przedłużenie argumentowano tym, że dla starzejących się artystów, którzy 
nie dają już koncertów, jedynym źródłem utrzymania są tantiemy ze 
sprzedawanych płyt, nadań radiowych itp. Wydłużony czas trwania ochrony 
stanowiłby zatem gwarancję emerytury.

Szczerze powiedziawszy jest to zastanawiające. Jeżeli dobrze rozumiem, 
artyści wykazują się jakąś szczególną rozrzutnością i nie są w stanie 
odłożyć na starość zarobionych pieniędzy tak jak przedstawiciele innych 
profesji.

A może przyczyna tkwi w tym, że o ile inne zawody są zmuszane do 
odkładania na starość przez państwo (obowiązkowe ubezpieczenia społeczne 
potrącane przez pracodawców z pensji), to artystów nic do tego nie zmusza...

Czy czasem nie jest podobnie i w Polsce? Artyści nie są przecież zwykle 
zatrudniani na umowę o pracę...

No ale nawet jeżeli, to czy brak roztropności powinien być nagrodzony 
wydłużeniem okresu ochrony?

Pozdrawiam,
Krzysztof Siewicz

----------------------------------------------------------------------
Piekne kobiety wsrod samych swin!
Obejrzyj

>>>http://link.interia.pl/f1b18

_______________________________________________
Cc-pl mailing list
[email protected]
http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl

Odpowiedź listem elektroniczym