Witam! Dla mnie ta cała sytuacja jest po prostu absurdalna.
Oto Kancelaria Sejmu, podmiot publiczny, który ma działać w interesie publicznym utrudnia dostęp do informacji publicznej, a my się zastanawiamy jak udowodnić, że to nie jest utworem (i celowo tyle razy użyłem słowa "publiczny"). Przecież to nie obywatele powinni się biedzić jak tu wyrwać informację publiczną od państwa, ale to "oni" powinni się zastanawiać co zrobić, aby gromadzone przez nich informacje publiczne były jak najszerzej dostępne i bez żadnych ograniczeń. Powinni wręcz głośno krzyczeć: "nawet jeżeli materiały na tej stronie są utworami chronionymi pr. aut., to proszę bardzo z nich korzystać i się nie bać!" Z tego punktu widzenia pomysł Pawła jest trochę podobny do sprawy Sergiusza Pawłowicza - oto obywatel zaangażuje swoje prywatne środki, żeby po 5+ latach udowodnić, że instytucja państwowa powinna była jednak działać zgodnie z prawem i w interesie publicznym. Nawet jeżeli zwycięży, to będzie to pyrrusowe zwycięstwo. Pozdrawiam, Krzysztof Siewicz ---------------------------------------------------------------------- Bedac w toalecie korzystala z ... >>> http://link.interia.pl/f1c2a _______________________________________________ Cc-pl mailing list [email protected] http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl
