Ogromna zaleta debiana (wedlug niektorych wada) jest to ze stabilna wersje
programu uznaje sie wersje testowana odpowiednio dlugo, numer wersji, oraz
oficjalna opinia autorow programu nie za bardzo gra tu role...
"stabilne, niestabilne ale lepiej troche jeszcze potestowac..."
No to juz wiem o co chodzi!
W dystrybucji znalazlem jeszcze gcc 3.0 zainstalowalem ale jak pytam o
wersje dostaje dalej gcc 2.95!
[EMAIL PROTECTED]:~$ ls /usr/bin/gcc*
/usr/bin/gcc /usr/bin/gcc-3.0 /usr/bin/gccbug-3.0
/usr/bin/gcc-2.95 /usr/bin/gcc-3.2
[EMAIL PROTECTED]:~$ ls -l /usr/bin/gcc
lrwxrwxrwx 1 root root 8 2002-09-24 19:33 /usr/bin/gcc -> gcc-
2.95
jak wiec widzisz u mnie (sarge - chyba tak sie pisze, nie moge sie przyzwyczaic)
mam i to i to a gcc jest softlinkiem do gcc-2.95...
Czyli obojetnie co zainstaluje i tak mi pokaze gcc-2.95....
żadko ulegam pokusie instalowania paczek z testing lub unstable
(no i jajko jest ze zrodelek i z latkami), za to w domu na biurku mam
prawdziwy kogel-mogel: potato, woody, sarge i sid w jednym :))
do tego rpm'y z RH i zrodelka...
Tez nie jestem calkiem "czysty" bo mam troche zrodelek. Jak nie dam rady
inaczej zaryzykuje.
Dzieki
pzdr
Z.