Marcin Adamski słusznie narzeka:

> To nie przytyk osobisty, ale - blagam: JAKICH NARZEDZI uzywa sie.
> Nie wiem, co sie dzieje z tym slowem (tzn. wiem: jest czesto, ale
> za to fatalnie, uzywane w reklamach) w obecnym jezyku polskim.
> Przeciez uzywa sie CZEGO, a nie CO.

Większość z nas zapewne zetknęła się z reklamą ,,Pralka by się nie
zepsuła, gdyby codziennie używała pani Calgon''. Jest podobno ustawa
o ochronie języka, to może by zaskarżyć nadawcę reklamy o jej naruszenie?

Przyczyną występowania tego i wielu innych błędów jest fatalny sposób
nauczania języka polskiego w szkołach, mający źródło w programach
nauczania. Cała nauka o języku jest w zasadzie skupiona w pierwszych
klasach szkoły podstawowej. Uczy się wówczas skomplikowanej terminologii
gramatycznej, której dzieci nie są w stanie pojąć. Każe się też wykuwać
na pamięć wierszyki i wydumane czytanki, a zupełnie nie uczy się
poprawnego języka codziennego. W szkole średniej nauka o języku jest
prawie nieobecna. Najważniejsza jest literatura z naciskiem na stan
duchowy artystów i poetów.

Więcej już nauki o strukturze języków jest na zajęciach z języków
obcych. Na przykład na lekcjach rosyjskiego co roku wkładano mi do
głowy, że w rosyjskim jest: ispol'zovat' chto, a po polsku: używać
czego. Tak w ogóle, to na lekcjach rosyjskiego można się było wiele
dowiedzieć o języku polskim.

Wspomnę o jeszcze jednym słowie, które dość powszechnie jest niewłaściwie
używane, z czego wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy. Także i na tej liście
widywałem, że na pytanie w rodzaju: -- Czy to się komuś zdarzyło? -- padała
odpowiedź: -- Mi, i to wiele razy. A powinno być: -- Mnie, i to wiele razy.
Różnica jest subtelna, ale nietrudna do opanowania:
  -- Mnie się to nie podoba,
  -- To mi się nie podoba.

Rysiek

Odpowiedź listem elektroniczym