Niejaki Gemini pyta:

> Gdzie znajdę opis z przykładami generowania plików
> rtf i html przy pomocy LaTeX'a? trochę szukałem, ale nie znalazłem
> nic godnego uwagi.

W zrozumieniu tego stanu rzeczy bardzo by Koledze pomogło dokładniejsze
zapoznanie się ze specyfiką wszystkich trzech formatów. Zgłębiając ich
definicje, proszę sobie wypunktować zasadnicze różnice między tymi
językami, także różnice w ich przeznaczeniu i celach, jakie stawiają
sobie twórcy ich interpreterów. Bardzo by także Koledze pomogła próba
samodzielnego napisania konwertera z LaTeXa do HTML-a. Jeszcze bardziej
pouczająca moża się okazać konwersja na rtf-a, biorąc pod uwagę brak
sensownej dokumentacji tego formatu.

Chociaż na myślenie, co zrobić z każdym nieprzetłumaczalnym fragmentem
LaTeXa, zejdzie na pewno przynajmniej po kilka dni, to może jednak
doczekamy się na tej liście ogłoszenia, że już Kolega pokonał wszystkie
przeszkody i oto udostępnia nam swój wspaniały konwerter.

Osobiście także i ja szukałem narzędzi konwertujących LaTeXa na HTML-a,
w nadziei, że może jednak ktoś rozwiązał nierozwiązywalne. Zdziwiło
mnie bardzo, że wiele z narzędzi, których zasadę działania analizowałem,
nie działa na LaTeXowym źródle, lecz na docelowym .dvi albo wręcz na
.ps. Takie podejście bardzo ogranicza możliwości sterowania
przetwarzaniem w celu uzyskania pożądanych efektów, czyli pozostaje się
cieszyć tym, co sobie wymyślił autor konwertera.

Potrzebne są oczywiście narzędzia, które działają na plikach źródłowych.
Jedynym narzędziem, które pozwala sensownie -- według mnie -- działać
na LaTeXowych źródłach i generować rozsądny HTML, jest Emacsowy pakiet
HyperLaTeX:

  http://www.cs.uni-magdeburg.de/docs/hyperlatex/hyperlatex-faq.html

Istotną cechą HyperLaTeXa jest to, że nie ma on ambicji konwertowania
całego LaTeXa, lecz jedynie dobrze określony jego podzbiór, zorientowany
-- jak się łatwo możemy domyślić -- na strukturalno-logiczne elementy
języka. Podzbiór ten możemy poszerzać o własne definicje HTML-owego
znaczenia komend -- własnych i TeXowych -- których HyperLaTeX sam
z siebie nie tłumaczy.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Jeśli ktoś stoi przed zadaniem tworzenia
dokumentów, które mają być publikowane i na papierze, i w sieci, to
punktem wyjścia powinien być XML. LaTeX i HTML stają się wówczas
formatami docelowymi, przez co znika konieczność konwersji
bezpośrednio między nimi. Kwestia konwersji XML->LaTeX i XML->HTML
jest obecnie intensywnie rozpracowywana w wielu ośrodkach i szczęśliwie
jest już trochę narzędzi -- w tym darmowych -- które taką konwersję
wykonują. Można się też spodziewać, że już wkrótce będziemy mieli do
dyspozycji sporo przeglądarek internetowych, które będą potrafiły
sensownie interpretować kombinacje XML+CSS/XSSL. Będzie to oznaczało
kres dominacji formatu HTML w sieci, co warto mieć na uwadze, bo być
może konwertery XML->HTML okażą się niepotrzebne.

Rysiek

Odpowiedź listem elektroniczym