Bartek Bałaziński wrote: > sugerujesz wiec, ze nie mozna byc oryginalnym w XXI wieku? (ja tak to > zrozumialem - moglem sie pomylic). szczegolnie w przypadku tak mlodej > dziedziny jak webdesign? kiedys byly ramki z nawigacja po lewej > stronie, potem przeplot, teraz krzyzyki. za rok bedzie cos nowego, > za piec kosmosy o ktorych nam sie dzis nie snio.
Nic nie sugeruję. Nic nie poradzę na to iż nie rozumiesz, że aby zagrać "Sonatę księżycową" trzeba najpierw umieć zagrać gamę. A webdesign korzeniami sięga w moim pojmowaniu odrobinę dalej niż do momentu powstania pierwszych programów graficznych. Ja nie oddzielam słowa webdesign od słowa design. Tak masz rację - pojęcie webdesign jest bardzo młode. Dużo starsze mogłoby być pojęcie taboret-design, wisiorek-cioci-jadzi-design, torebka-pani-kowalskiej-design. Niestety takich pojęć nie ma. Zapewne dlatego iż osoby zajmujące się szeroko pojętym designem nie zamykają się w ciasnym gettcie kastowych określeń. Bo mają dość szeroki światopogląd przez co właśnie są twórczy i unikają wtórności. Ale do tego potrzeba odrobiny wiedzy i predyspozycji. Co odróżnia webdesignera od designera? Upraszczając - aby móc powiedzieć o sobie "designer" potrzebna jest rozległa wiedza i talent. Natomiast nie mogę oprzeć się wrażeniu, że aby być "webdesignerem" wystarczy pecet, kradziony soft i spowodowana brakiem wiedzy/lenistwem izolacyjność wewnątrz pojęcia "webdesign". I jeśli mam wskazać coś co jest najbardziej oklepane w szeroko pojętym designie to niestety wskażę ignorancję. Krzyżyki, kreski, gradienty to jedynie środki ekspresji, użyte twórczo mogą tworzyć oryginalną *wypowiedź*. Niestety przy braku ekspresji nie pomoże nawet zajebiście fajowy brush, megawebdizajnerski wzorek czy hardkorowo wypasiony plugin. Statystycznie rzecz ujmując gdyby wziąść odpowiednia ilość małp i dać im odpowiednią ilość maszyn do pisania po czym zostawić na odpowiednią ilość czasu aby się bawiły zapewne kiedyś, któraś wystuka drugą "Iliadę". Tylko komu chce się na to czekać i tępić w międzyczasie małpy rzucające maszynami do pisania o ścianę? Życie stygnie i ja osobiście nie mam ochoty marnować go na te przykładowe małpy dłubiące w nosie maszynami do pisania. Zbyt wiele ciekawych rzeczy co chwilę "pojawia się" na świecie. Jeśli uważasz, że wiesz już tak dużo, że możesz sobie pozwolić na wnikliwą analizę tego co złe na tym świecie życzę Ci miłej zabawy. Ja takowej wiedzy nie mam, a do tego mam inne plany. Tak na wszelki wypadek wyjaśnię, że nie pisałem tego wszystkiego z agresji do Twojej osoby i nie jest to "opowiadanie" o Tobie. I nic nie sugeruję. Notabene - nie jestem webdesignerem pomimo, że zajmuję się na codzień także tym. Nie jestem także: ludzio-designerem choć co rano dbam o swój "interface", biurko-designerem mimo, że własne biurko zrobiłem sam itp. itd. Wolę o sobie mówić zwykły człowiek bo to daje mi znacznie więcej swobody zarówno wypowiedzi jak i postępowania. Po pseudo-artystycznych studiach mam ogromy szacunek dla tradycji. To wszystko. Może jeszcze to, że designerem też nie jestem. > czyli wedlug Ciebie walka z np. jazda po pijaku to "strata czasu i > energii"? Wskażesz mi fragment, w którym oddaliłem się od tematu aż w rejony motoryzacyjne? Podpowiem Ci: nadinterpretacja. Do tego raczej nie na miejscu przykład, nie wspominając o tym, że od walki z pijanymi kierowcami istnieją odpowiednie organy i nie zamierzam ich wyręczać mimo, że zapewne znajdzie się ktoś kto zarzuci mi nieczułość czy negowanie problemów społecznych. Wybacz ale z mojej strony EOT. L. -- The world of reality has its limits, the world of imagination is boundless. Jean-Jacques Rousseau. -- KONSTRUKTywna lista dla KONSTRUKTorow stron www http://konstrukt.prv.pl [EMAIL PROTECTED]
