> >> Po cholerę się Wojciechowska tam pchała skoro ma przed sobą "cholerną > >> pustynię". Co Ona myślała > >> że będzie widzieć podczas rajdu Paryż-Dakar: LAS? > >Moze myslala ze raz w pustyni, a raz w puszczy?:-) > To tak jakby piłkarz wyszedł na boisko i stwierdził: > "I znowu ta cholerna murawa"... > Oj panowie...
Wiadomo, ze jak kobieta cos mowi, to chodzi jej nie o fakty tylko o emocje. Mozna sie przyzwyczaic. Kiedy mowi, ze cie nienawidzi - to znaczy, ze jest zla na ciebie zla. Jak mowi, ze sie zabije - to znaczy, ze ma lekkiego dola. itd. Ze malo sensowne? Trudno, ale obsluga jest do wyuczenia. Wiec kiedy Pame tfuu... Martyna mowi, ze wokol jest tylko cholerny piasek, to znaczy, ze ma go dosc. Sam pewnie bym mial dosyc. Zazdroszcze jej, ze pojechala, ze miala sponsorow, bo sobie wypracowala twarz. Lubilem ja gdy prowadzila automaniaka. Przestalem przy okazji BB i Playboya. No i ta durna fryzurka. Ale nie bede sie nasmiewal, ze "pojechalbym lepiej", itp. To dla niej wspaniala przygoda. Moze jest jeszcze malo odporna psychicznie. Stad teksty w rodzaju "Bylismy wykonczeni. Odkopywalismy sie ponad godzine".. Ale na naszych rajdach tez zdarzaja sie ludzi, ktorzy jak cos idzie nie tak, to staja sie nieprzewidywalni. Kleka im psychika w lesie, oddalonym od szosy do Warszawy o 5 km. Chce ich zobaczyc w nocy na pustyni. Sam tez nie uwazam sie za wyjatkowo odpornego. Ale kiedy facet nabija sie z kobiety, ze jest slabo odporna i ze wspiera sie na swoim pilocie... no panowie... Kiedy kolega powiedzial mi, ze Martyna bedzie startowac w P-D to wysmialem ten pomysl. Uwazalem, ze 2 etepow nie wytrzyma. Tym bardziej, ze 4 miesiace temu pierwszy raz ja posadzili do terenowki. Piotr ja uczyl i mowil, ze jest "pelen podziwu dla jej determinacji" i ze jej nie ma prawa sie nie udac. A ja mu wierze. Wiec kibicuje wszystkim polskim zalogom. I smutno mi bylo, kiedy poszla plotka o wycofaniu sie. (pewnie jakis polski dziennikarzyna zle doczytal w serwisie dakar.com). A juz 41 zalog sie lacznie wycofalo. Igor PS. Ale jak jest po calym dniu rajdu, wykonczona i zakurzona, bez bigbraderowego "entuzjazmu" to fajna jest, nie?
