> Alternatywa jest laweta albo demontaz roznych rzeczy z auta - ja nie > zamierzam tego robic i licze na ewentualne zrozumienie u policjantow (choc > oczywiscie z tym bywa roznie) - praktyka moja jednak pokazuje ze przez 2 > lata nikt nie czepil sie ani halogenow na dachu ani linek ani swiatel > tylnich powyzej 1,5 metra itd. - a tak na marginesie ilu z nas ma > zarejestrowane tam gdzie trzeba CB?, a ilu robi prawdziwy przeglad > techniczny?, a ilu ma dziwne papiery?:))
W zasadzie sie z Toba zgadzam, ale... W razie (odpukac !!!) wypadku z ofiarami halogenki i CB to pryszcz, ale za glupie linki mozna pojsc wtedy siedziec... Abstrahujac (chyba moje ulubione slowo) od moralnej oceny samego faktu, ze przez niechec do sciagniecia linek ktos odniosl dodatkowe obrazenia, ktorych mozna bylo uniknac. Nikomu nie zycze, ale znajomy juz 8 miesiac czeka na werdykt prokuratury, bo mu ktos sie w nieprawdopodobny sposob znalazl pod autem. Badanie techniczne auta i opinie bieglych to wtedy gwozdz programu, linki od razu stawiaja na straconej pozycji. Chcecie - ryzykujcie. Przy tym wszystkim zwykla kontrola drogowa to rzeczywiscie nieistotna zabawa z kontrolujacym. Tyle mojej opinii o linkach w ruchu publicznym (po niedawnej zreszta dyskusji na forumie). Egon LC LJ70`90 (robi-prawdziwy-przeglad-techniczny-na-prawych-papierach) www.bezdroza.pl
