> Jezeli chcesz pojezdzic terenowo, to zapomnij. Od maja do pazdziernika nie > ma tam co szukac. Oprucz lesnikow, tzw .spoleczni inspektorzy, idziesz odlac > sie za namiot i masz go na glowie, a co dopiero jechac samochodem. Pozatym > kupa "szaranczy", chyba ze jedziesz jak wszystkie inne osobowki, ale to > dretwota.
A ja mam trochę inne doświadczenia z tamtymi terenami ;-) Fakt, że najwięcej jeździłem tam we wrześniu, ale poruszałem się po Puszczy Rominckiej (droga z zakazem ruchu, 500 metrów od granicy), Suwalskim Parku Krajobrazowym (gdzie generalnie nie wolno się poruszać samochodem) i nie miałem żadnych kontaktów z przedstawicielami władz. Wtedy byłem chojrak, bo były to jazdy "oficjalne", i dyrekcja WPN by nas w razie czego usprawiedliwiła, że zjechaliśmy z terenu badań ;-))) Natomiast teraz proponuję jazdy "z poszanowaniem prawa" - bo raz - uważam, że jeden zielony UAZ znacznie łatwiej umknie uwadze "służb" niż kilka samochodów - a dwa - jazda drogą polną między wioskami też wcale nie musi być drętwotą i też czasami wymaga włączenia przedniego napędu... Poza tym to nie wyprawa dla terenu, tylko dla poznania tamtych stron i miłego spędzania czasu, samochód terenowy jest tu środkiem, a nie celem... > Pisze w ten sposob gdyz bylem tam piec razy, dwa razy w lecie i > trzy zima. Sa to zupelnie dwa rozne swiaty, super przyjazny zima, czyli po > sezonie i wrecz wrogi w lecie w czasie wysypu szaranczy. Prowadząc badania w WPN w sierpniu przez tydzień pobytu w lesie (rejon ujścia Czarnej Hańczy do Wigier), przy pięknej pogodzie, spotkaliśmy w lesie jedną rodzinę... A chodziliśmy po szlakach, 10 - 12 godzin dziennie. Zgadzam się, w Augustowie, etc jest szarańcza, ale ona ma ograniczony zasięg... Pozdrawiam Marcin UAZ '75 www.marcin4x4.republika.pl > > Pozdrawiam > Pirs > XJ'90
