Czesc

W przedostatni weekend sierpnia do Opola przyjechalo trzydziesciszesc
samochodow , glownie z polodnia Polski . Rozpoczely sie dwudniowe zmagania z
OS ami i sprzetem pod ciekawa nazwa 'Piknik terenowy " (szkoda , ze nie np.
: 'Igraszki w terenie ";) Ostatnio bylem na zlocie w Chojnicach , wiec widok
tylu umeczonych terenowek i ich zaprawionych w boju zalog , radowal moje
oko. Inaczej zareagowal na ten widok lekko przerazony wlasciciel campingu ,
na ktorym byla umiejscowiona baza zlotu . Osobiscie wital kazda zaloge i
prosil o jak najdelikatniejsze uzywanie tych potworow na wypielegnowanej
trawie osrodka . Dla pewnosci wieczorem pozabieral wszystkim kluczyki od
samochodow bo jak mowil , podczas nieoficjalnego treningu na osrodku ,
kierowcy sprawdzali przejezdnosc plazy i glebokosc jeziora . Nastepnego dnia
rano otrzymalismy road book i wyruszylismy na trase w kierunku opolskiego
poligonu . Itinerer byl tak dokladnie opracowany , ze bylo to az nudne .
Brakowalo tego elemetu niepewnosci i ciaglego kombinowania co autor mial na
mysli . Dopiero po wjezdzie na poligon sytuacja sie unormowala i mozna bylo
zobaczyc jezdzace w roznych kierunkach terenowki ze zdezorientowymi zalogami
. Pierwszy Os odbyl sie na nieczynnej piaskowni . O czasie przejazdu przez
ten odcinek decydowala taktyka pokonania dwoch gliniastych dolow
wypelnionych woda , dopuszczalna byla pomoc innej zalogi co wiazalo sie z
niewielka kara punktowa. Ogladalismy prawdziwie sportowe zmagania z czasem i
latajace szekle tez... Jednak dopiero Ola pokazala jaki byl to niebezpieczny
odcinek i jakimi ryzykantami potrafia byc kobiety za kierownica .
Postawila , kierowana przez siebie rajdowa lade nive , pionowo na przednim
prawym kole i z wdziekiem poltoratonowego zelastwa runela przez dach z
siedmiometrowej skarpy na dol . Dzieki dobremu wyposazeniu auta, w wypadku
obrazenia odniosla tylko lada i niestety  nie mogla dalej uczestniczyc w
rajdzie . Takie zdarzenia ostudzaja bardzo rozgrzane glowy zawodnikow i byc
moze dlatego gazik Szarego z V6 pod maska dotarl tym razem w jednym kawalku
do mety rajdu , zdobywajac trzecie miejsce w generalce. Na nastepnych OSach
przekonalismy sie , ze organizatorzy wiedza co terenowcy lubia i
przygotowali naprawde ciekawe i wymagajace odcinki .
Nie obylo sie bez drobnych niedociagniec np. poprowadzenie czesci odcinka
przez srodek miejsca gdzie czesc uczestnikow spozywala obiadek . Podobno
nawet byli tacy nieodpowiedzialni co ta prosta pokonali czesciowo w locie i
to ze spora predkoscia . Jeszcze raz przepraszam kolegow , ktorym wtedy
jedzonko stanelo w gardle :)
W niedziele bawilismy sie na kamieniolomach w Gogolinie , gdzie odbylo sie
szesc prob przejazdu . Po poludniu solidnie zmeczeni powrocilismy do bazy .
Obliczenie wynikow przebieglo bardzo sprawnie i bez pomylek , ktore niestety
czesto zdarzaja sie na innych rajdach .
Rozdanie nagrod i pamiatkowe , wspolne zdjecie zakonczylo ta bardzo udana
impreze.
Wyglada na to , ze rajdy w Opolu na stale wpisaly sie kaledarz .
Jescze raz przekonalem sie o tym , ze rajd tworza nie tylko organizatorzy
ale tez uczestnicy i od tego kto przyjedzie zalezy czy impreza byla swietna
czy tylko przecietna .

pozdrawiam
Slawek Czerwik

P.S. zaraz pewnie Igor-ortograf mnie przeswieci :)


Odpowiedź listem elektroniczym