Wesoło to może było przez krótki czas, ale gdy p. Komandor jest tak najebany, razem z jednym z operatorów TV, że przez trzy dni nie mogą wyjść z samochodu, a rusek który z nimi jechał musiał przejąć kierownice - to już nie śmieszne - to chore! Nic dziwnego że drobne pomyłki na trasie, jedna z nich "tylko" o 280 km na odcinku dziennym, stanowiły standard... Jak na odprawie przed jednym z Os-ów osoba odpowiedzialna za "sport" , ustaliła wymaganą średnią na 70 km/h, (odcinek miał chyba okolo 300km po publicznych drogach), ja byłem bezczelny i to zakwestionowałem odpowiedż była" Po pierwsze- nie jesteś zawodnikiem i się nie mieszaj w nie twoje sprawy, a po drugie, Panowie, przyjechaliście na Syberie by przżyć przygode! co z was za Rajdowcy? trzeba być twardym!"
Pozdrówka Flintstone ----- Wiadomość oryginalna ----- Od: "przemas" <[EMAIL PROTECTED]> Do: <[EMAIL PROTECTED]> Wysłano: 9 października 2003 09:31 Temat: Re: [OFF-ROAD] Odp: [OFF-ROAD] Odp: [OFF-ROAD] TRANSYBERIA 2003 - bylo: KOMENTARZ M.W. teraz odpowiedz M.R. > (chwilowo prawie trzeźwego) > > ehemmmm > Serio az tak bylo wesolo z organizatorami? > > Pozdro > Przemas > > PS Twoje (?) zdjecie z jajami jest no.... jajcarskie > >
