Dnia pią 17. październik 2003 18:43, napisałeś: > Przesadzilem z tym srubokretem da sie to zrobic moneta > Po rozebraniu kompasu tzn oddzieleniu kompasu wlasciwego (tarczy zatopionej > w pojemniku z plynem) od podstawy z takimi takimi obrotwymi tarczami ktore > przez uklad zebatek da sie obracac tymi srubkami widzianymi od spodu (byc > moze sa na tych tarczkach magnesy tego nie sprawdzalem) kompas dziala > prawidlowo tzn pokazuje polnoc ale po zlozeniu w calosc nie dziala tzn > roznie pokazuje polnoc w zaleznosci jak sie go przekreci nic z tego nie > rozumiem tabela tabela rozumiem jakies odchylki parorocentowe ale korzystac > z kompasu nie wiedzac gdzie jest polnoc, skoro w zaleznosco od polozenia > raz pokazuje polnoc na poludniu innym razem na wschodzie P&XJ > Te tarczki są magnesami kompensacyjnymi i mają za zadanie skompensować wpływ pola samochodu. Mógłbyś spróbować przeprowadzić kompensację godną prawdziwego dewiatora (nie mylic z dewiantami...) gdybyś był w stanie ustawić samochód dokładnie na N-S, potem W-E itd. Najprościej na placu dalekim od jakiegokolwiek metalu narysować linię N-S i odpowiednio do niej ustawiać samochód i kręcić magnesami aby skorygować wskazania. Północ ustawiasz na zero godząc się z tym, że na innych kierunkach będziesz miał pewną odchyłkę, dewiację właśnie. Linię możesz wyznaczyć przy pomocy dobrego kompasu. Uwaga, w czasie wyznaczania linii samochód trzymaj naprawdę daleko bo Ci się północ przesunie i będziesz miał kłopoty tym razem z deklinacją:-)) Tak to widzę jako żeglarz.
Pozdrawiam Adam
