Dnia nie 19. październik 2003 09:24, napisałeś: > Ale "kwit" wisi nad nawigacyjnym i bosman się nie czepi :-)) > Drobny problem: nie widziałem deklinacji na mapach lądowych (bywa duuuża) i > jedynej słusznej siatki Merkatora (równokątność), której brak zasadniczo > ogranicza efektywność użycia kompasu. Może istnieją mapy bagien z podaną > głębokością i deklinacją:-))
Na pewno istnieją tylko jeszcze na nie nie trafiliśmy:-))) > Dla orientacji ogólnej we mgle wystarczy > najprostszy ręczny użyty po wyjściu z auta. GPS rozleniwia, ale jeżeli las > nie jest zbyt gęsty -jest niezastąpiony. Jakoś ciągle mam problemy z GPS'em. Na morzu i tak prowadzę nawigację "po staremu" GPS traktując jedynie jako doprecyzowanie pozycji. Jakoś ciągle mam wizję, że się rozbiję bo mi się utopiły baterie:-))) Natomiast na lądzie stosunkowo rzadko odczuwam potrzebę korzystania z tego urządzenia. Do tej pory jak się zgubiłem to tylko nocą w gęstym lesie. A konieczność jazdy kilka km do jakiejś polanki żeby zobaczyć satelity doprowadza mnie do białej gorączki. Choć przyznam, że kilka razy mi pomógł. Adam
