Witam!
Zgadza się w wielu regionach obstawy nie ma co się zapuszczać, a i to może
okazać się za mało. W waszym przypadku pomimo, że nie udało się im
udowodznić, że to oni napadli was, to nie daliście się i dresy też dostały.
A propos dresów - to są to laciarze. Tylko w grupie są mocni tam minimum 7.
Wielokrotnie to taki koleś od jednego strzała padnie. Jak jest bardziej
kasiasty dresik (a nie taki zwykły podwórkowy leszcz) to koksi - a koksiarz
to nie znaczy silny. A nawet jeśli ma w bicepsie ze 40, to
najprawdopodobniej jest to "klucha sterydowego mięsa", która biegać nie
potrafi a techniki walki zna tylko z filmów i meczów. W każdym razie trzeba
uważac. Bydło jest wszędzie i atakuje.
Pozdr no i życze jak najmniej takich sytuacji
Carlos



-----Original Message-----
From: Zbigniew Piskorz [mailto:[EMAIL PROTECTED]
Sent: Monday, April 19, 2004 10:32 AM
To: [EMAIL PROTECTED]
Subject: RE: Re[2]: [OFF-ROAD] cb radio


No problemy sa w takiej sytuacji i to nie małe. W zeszłym roku ok 23:00
pakowalismy samochody na lawety kolo naszej bazy we Wrocławiu. Z nad
jeziorka wracala z libacji grupka lysych (9 os) i nagle jeden z nich kopnal
naszego kolesia w klate i niezle go poturbowal. Po chwili wywiazala sie
regularna walka nas 6  na ich 9. Jeden z nich do reki wzial szpaner ktory
lezal na lawecie i zaczal wymachiwac metalowa koncowka zblizajac sie do nas
,Slowa nie wystarczyly bo byli agresywni i pod wplywem alkoholu trzeba bylo
kolesia uspokoic. Dalismy rade - dostal kluczem do kol. Jak uzyskalismy
przewage to oni sie pozbierali zabrali rannych i uciekli. Wiekszosc z nich
znalismy wiec wezwalismy policje i ich zwinela. Na drugi dzien nasi
poszkodowani uzyskali papier z medycyny Sadowej. A coz to. Rano okazalo sie
ze policja twierdzi ze to my ich napadlismy. Ze oni grzecznie przechodzili a
my pobilismy ich kluczami i lomami. Prokurator nie uznal szpanera jako bron
a tak wogole to nie wiadomo kto nim wymachiwał. My czy oni. Beznadzieja
stracilismy 2 dni wyprawy i nic nie uzyskalismy. Po powrocie dowiedzielismy
sie ze nikt nic nie wie i po jakims czasie sprawe wywalono do smieci.
Teraz wiem w obronie własnej Trzeba bic by zabic. Wtedy wszystko jest jasne.
Pozdrawiam
CzArNy - Wrocław
K-160

-----Original Message-----
From: [EMAIL PROTECTED] [mailto:[EMAIL PROTECTED]
Sent: Saturday, April 17, 2004 11:23 AM
To: [EMAIL PROTECTED]; [EMAIL PROTECTED]
Subject: RE: Re[2]: [OFF-ROAD] cb radio


Witam!
        No to wtedy bedzie big problem. Przewagę liczebną mają. Jak jesteś u siebie
może się okazać, że to starzy znajomi z podstawówki - z tym że teraz łysi i
w dresach. Jeśli jednak nie, to dlatego warto być silnym - wystarczy że
trenujesz jakikolwiek sport to takiemu sterydowi masz szanse dołożyć czy
uciec. A w ostateczności to zawsz dobrze mieć 2 najleprzych przyjacół "Smith
& Wesson". Na nich można zawsz polegać. Tylko potem jest problem z sądem i
bedzie wogóle big problem
pozrd
carlos


-----Original Message-----
From: Adam Kowalczyk [mailto:[EMAIL PROTECTED]
Sent: Friday, April 16, 2004 11:10 PM
To: [EMAIL PROTECTED]
Subject: Re: Re[2]: [OFF-ROAD] cb radio


Dnia pią 16. kwiecień 2004 23:13, napisałeś:
> Dlatego zamiast strzelać lepiej spytać sie napastnika słowami: "POŁAMAĆ
CIE
> PAŁO?" Jak powiesz to wystarczająco poważnie to sie przestraszy i
> przeprosi. I nawet nie bedzie trzeba łamać :-)
> Pozdrawiam
> Carlos
>
Jak Ci drogę zastąpi trzech łysych to minę rzeczywiście będziesz miał
poważną.
Ale co im powiesz żeby ich przestraszyć? Bo tamto może nie zadziałać.

Adam


----------------------------------------------------------------------
Moto-nowosci mailem! >>> http://link.interia.pl/f17eb




Odpowiedź listem elektroniczym