Z doniesien wynika ze:
>F.S. jechal za ambitnie i bez zapietych pasow - podczas dachowania
>wypadl z samochodu. Zmarl po zdarzeniu. Co gorsza, mogl tego uniknac
>bo samochod nie ulegl wiekszym uszkodzeniom...
>-- 
>Pozdrowienia,
> Michal                            mailto:[EMAIL PROTECTED]
>
Podobny wypadek zdarzyl sie jakies ok. 12-14 lat temu na dawnych RMPST (kiedy jeszcze 
były to rajdy amatorskie). Kierowca na dojazdówce wiozl watache otwartym samochodem, 
zaczal zsuwac sie z nasypu az w koncu samochod zaczal sie wywracac wyrzucajac 
wszystkich pasazerow za wyjatkiem kierowcy. 
Przekoziolkowal kilka razy, kierowca wypadl i auto w ostatnim momencie bujnelo sie z 
powrotem i go przygniotlo. 
Walczyl w szpitalu o zycie, ale na szczescie sie udalo. Niestety ciezko potem chodzil 
i slyszal.

PASY NALEZY ZAPINAC! Ja mam juz taki odruch w aucie i mam nadzieje, ze sie go nigdy 
nie pozbede.

Pozdrawiam,
Marek Wojcik

Odpowiedź listem elektroniczym