...bo nie lubie jak ktos z "igly robi widly",wyolbrzymia,zmysla po to chyba tylko zeby byc bardziej orginalnym,przez co staje sie smiesznym dla tych ludzi ktorzy byli gdzies tam i widzieli,jeden z moich kolegow dziennikarzy na moje zdziwienie ze co niektorzy tak robia,wypalil wprost ze po to to robia zeby dodac do swoich artykulow troche dreszczyku emocji,zeby troche ubarwic,tylko po co? juz wyjasniam: zanim wsiadlem do samolotu(po powrocie z kolejnego wypadu,tym razem do Maroka) kupilem kilka magazynow co by sie moim oczkom w czasie lotu nie nudzilo,m.in.kupilem styczniowy numer miesiecznika "Poznaj swiat",tam na stronie nr.72 jest artykul autorstwa "redaktora" Krzysztofa J.Kwiatkowskiego pt."Transsyberia expres" a dotyczy "slynnego" na caly swiat rajdu do Magadanu, na poczatku "redaktor" Kwiatkowski lize organizatora,ale to nie zabronione pewnie lubi albo musi albo chce,ale dalej w swoim artykule pisze"...Do Uralu sukcesem bylo przejechac caly dzien bez kontroli GAI,czyli czegos w rodzaju milicji drogowej.Wszyscy mieli swiadomosc,ze niezauwazenie posterunku GAI oraz niezatrzymanie sie na zadanie moglo oznaczac jedno-poscig i serie z kalasznikowow." k...a!ale brednie,po pierwsze,GAI to milicja a nie "cos w rodzaju",po drugie,co za sukces byc nie zatrzymanym,"Gajowcy" jak to milicja raz im sie chce kogos zatrzymac innym razem nie,na poczatku mojej podrozy nawet mnie to bawilo to ich zatrzymywanie,potem mialem juz dosc,ale czesto nawet nosa nie wystawiali z budy,przejezdzalo sie powoli i jechalo,a bardzo czesto przejezdzalem obok na bezczelnego patrzac im z daleka w slepia i nikt za mna nie urzadzal poscigu a tym bardziej nie strzelal,zreszta ja zadnych "kalachow" u nich nie widzialem, kolejny cytat"...nie mniejsze emocje wzbudzal zakup paliwa.Jego...powiedzmy...rozmaitosc powodowala,ze mozna bylo zatankowac cos,co pozwolilo samochodowi jechac z najwyzsza trudnoscia,ale za to z rekordowym spalaniem.Mozna bylo trafic tez na cos,co czynilo z pojazdu rakiete mimo niewielkiego ubytku plynu w baku.To drugie wydarzenie wzbudzalo jednak zupelnie inne emocje:silnik sie rozwali na kawalki czy nie" nie za bardzo rozumiem "redaktora" Kwiatkowskiego co mial na mysli piszac o jakis emocjach przy zakupie paliwa,jak ja bylem to podjezdzalo sie pod dystrybutor,najpierw sie placilo a potem wlewalo paliwo,byly tez takie nieformalne stacje gdzie sprzedawali paliwo(w wiekszosci rope) prosto z cysterny,ot i cala emocja,no chyba ze emocja w/g "redaktora" Kwiatkowskiego bylo(jesli tego doswiadczyl) jak na "federalce" kupowalem paliwo od kierowcow ciezarowek ktorzy spuszczali paliwo ze swoich maszyn do wiadra a potem do mojego auta,ale to raczej bylo-przynajmniej dla mnie-ciekawe i smieszne,a silnik dzieki Bogu w moim defenderze jeszcze sie turla mimo ze tankowalem tamtejsze paliwo i przejechalem ponad 27 tys.km.ten cytat moge skwitowac jednym "bow sit" kolejny cytat"...czekalo nas przejechanie "federalki"-drogi powstajacej od lat miedzy Czernyszewskiem a Skoworodinem.Bylo to 4500 kilometrow naprawde koszmarnej drogi" jedyna prawda tego cytatu jest to naprawde czasami ta droga byla koszmarna,ale za to bardzo urozmaicona i ciekawa,a po to chyba tam uczestnicy pojechali,natomiast liczylem kilka razy i za cholere mi nie wychodzilo,nawet z oficjalnych map i atlasu zeby z Czernyszewska do Skoworodino bylo 4500 km,no moglem sie rabnac o te kilka,kilkanascie kilometrow ale nie o kilka tysiecy,w/g moich obliczen(a staralem sie prowadzic moj dziennik starannie i dosc dokladnie) odleglosc miedzy tymi miejscowosciami jest cos okolo 700 km, i juz na zakonczenie artykulu "redaktor" Kwiatkowski pisze: "prawde mowiac,to marze teraz aby...zgubic sie na Syberii!"-Boze,juz wyobrazam sobie kolejna ksiazke napisana o tych ewentualnych mrozacych krew w zylach przygodach,zwlaszcza jak juz poznalem wyobraznie "redaktora".No chyba ze pojedzie sam. Co do reszty artykulu nie zabieram glosu bo artykul "wjechal" w kierunku na Magadan a tam jeszcze nie bylem(ale za niedlugo sie wybieram i sprawdze) wiec nie bede zabieral glosu, zastanawia mnie tylko po co to,po jaka cholere robic sensacje,czy rosjanie,bialorusini czy ukraincy przyjezdzajac do nas tez tak podobnie opisuja swoje podroze,wyprawy,dlaczego ktos kto jedzie na daleki czy bliski wschod rosji szuka sensacji czesto nie zdajac sobie sprawy ze moze w ten sposob kogos zrazic do ewentualnej podrozy,lub chcacy czy niechcacy skrzywdzic tych wspanialych ludzi,tym bardziej jak artykul ukazuje sie w tak poczytnym magazynie jakim jest "Poznaj swiat" ktory m.in.dociera tez i tutaj,dziwie sie troche naczelnemu ze nie sprawdzajac tekstu puszcza takie brednie,ale moze tak mialo byc. przeciez np. P.Koperski mogl w swojej ksiazce napisac ze przefrunal cala syberie na lotni a napisal prawde ze przejechac calosc na Land Roverze. i tym optymistycznym akcentem chcialbym zakonczyc te moje troche dlugie wypociny za co serdecznie przepraszam ale za to goraco pozdrawiam, podrozujcie Panie i Panowie bo to cos wspanialego darecki
= Wypisanie: [EMAIL PROTECTED] Admin: [EMAIL PROTECTED] = Archiwum: http://www.mail-archive.com/lista%40off-road.pl/
