http://xh.nesti.pl/u-3543.html
Lutnia po bekwarku Jan Lechon� Jakz�e mocno w po?udnie pachna� lipy w parku I jaki ch?�d od rzeki, jak jej rzez�wos�c� wabi! Teraz siano skoszone na ?a�ce sie� grabi. Nastarej ?awce lez�y lutnia po Bekwarku. S�wierszcz zagra?, i na lutni drgne�?a struna czysta, Widze�, z�e pad? na ?awke� z?oty s?on�ca promien�. O lutnio! Nie chce� szcze�s�cia, ani oszo?omien�, Lecz chce� cie� dotkna�c� re�ka�, niegodny lutnista. Juz� zmilk?y sarabanda i w?oska pawana, Wzesz?y gwiazdy na niebo, jest cisza dokolna. I wtedy Jan de dotkna�?. I pod re�ka� Jana Zadrga?as� jak plusk rzeki, jak muzyka polna. W lasach zwierz sie� przemyka, w wodach od ryb czarno, Pe?ne ludu gos�cin�ce, s?on�ca bija� ?uny, Organami brzmi kos�ci�?, rynki - ciz�ba� gwama�, A on pogla�da w niebo i stroi twe struny. Kto jestes�, o m?odzien�cze, kt�ry oto noca�, Strza�saja�c py? ksie�z�yca z uwien�czonej g?owy, Jak senny suniesz, w struny bijesz z ca?a� moca�, Gonia�c znik?y w alei cien� sukni balowej? Ktos� bzu ga?a�z� pod oknem poruszy? liliowa�. Fo powia? wiatr wiosenny i okno odmyka. Stoje� w oknie i s?ucham, jak p?ynie muzyka. Mys�la?em, z�e zapomne�. Pamie�tam na nowo. To get on or off this list see list information at http://www.cs.dartmouth.edu/~wbc/lute-admin/index.html
