On Sun, Nov 11, 2012 at 02:20:10PM +0100, Paweł Gołaszewski wrote: > > > Coś mi się wydaje, że w przypadku systemd angel jest kompletnie > > > zbędnym ficzerem i sam systemd załatwi sprawę.. > > No, ja nie jestem pewien – systemd załatwi elegenckie 'reload'? Co > > innego jakby lighttpd miał bezpośrednie wsparcie do feature'ów systemd > > jak socket-activation itp, ale bez tego systemd anioła nie zastąpi. > > Chyba nie rozumiem - jedyne co angel robi to pilnuje czy główny proces > lighttpd działa. Kropka. Nie wiem o jakie "socket-activation" ci tu > chodzi, które angel by załatwiał. To jest goły supervisor. > > BTW - tego też średnio pilnuje, czasem zdarza mi się, że więcej niż jeden > główny proces startuje.
Wiesz… ja dzisiaj tego angela pierwszy raz na oczy zobaczyłem, więc pogooglałem i znalazłem coś takiego: http://blog.lighttpd.net/articles/2007/09/02/there-is-an-angel-for-lighty/ > In changeset 1981 I added a angel process to the lighttpd build. It solves > several problems when we have everything running as expected: > > - SIGHUP leads to a graceful restart (config reloads) > - SIGINT is graceful shutdown as now > - all unhandled signals lead to a restart of the lighttpd process [...] Wyszło mi z tego, że lighttpd sam z siebie musi się zachowywać pod tym względem bardzo źle i lepiej tego aniołka użyć. > Ale do graceful nie potrzebujesz angela. Jedyna różnica była taka, że z > angelem graceful to inny sygnał (AFAIR: HUP z angelem, a INT bez niego) Jesteś pewien? Jeśli tylko tyle, to rzeczywiście mogę z tego zrezygnować. Widzę, że w skrypcie SYSV mamy to jako opcję (czy z angel, czy bez) – wolałbym czegoś takiego pod systemd uniknąć i mieć po prostu tę jedną, lepszą, opcję. Pozdrowienia, Jacek _______________________________________________ pld-devel-pl mailing list [email protected] http://lists.pld-linux.org/mailman/listinfo/pld-devel-pl
