A może zamiast skryptów użyć symlinków - co załatwiłoby parę problemów z tymi konkretnymi nazwami?
To wymaga wrzucenia kodu zródłowego albo dodania jakoś (do kernela?) obsługi skompilowanych modułów jako executables.
(swoją drogą, gdzieś - chyba w Debianie - widziałem zalecenie nie używania .py, .pl, .sh itp. rozszerzeń dla skryptów dostępnych w $PATH; zresztą użytkownik nie musi interesować się, w jakim języku jest dany skrypt)
Osobiście uważam, że dodawanie takich rozszerzeń jest głupią naszłościa z Windowsów. Skoro nie są one do niczego potrzebne (mamy #!) to co po?
-- z wyrazami szacunku, Jakub Piotr Cłapa
_______________________________________________________ złota zasada - kto się nie zna, niech się nie wypowiada
