Wkrotce zawita do Vancouver sopocki teatr zydowski w pelnym skladzie. Od
wielu, wielu lat, teatr cieszy sie szerokim uznaniem tak krytyki jak i
odbiorcow.

Nic tez dziwnego ze bylem pelen "uznania" dla poniektorych, polonijnych
iluminatorow popierania sztuki i wartosci teatru zydowskiego w Sopocie,
sprzedajacym kasety z muzyka zydowska na terenie polskiej parafii.

Mozna bylo sie rownoczesnie przekonac o ich powazaniu dla "lodyg
chrzescijanskich wywodzacych sie z korzeni judaizmu", kiedy zaczeli
podkrecac potencjometry aparatury dzwiekowej podczas kazania niedzielnego.
Ale chyba bedac "starszym bratem" wolno zawsze wiecej niz mlodszemu
rodzenstwu. Czyz nie?
Zdziwil mnie wszakze z drugiej strony fakt, ze kiedys juz dosyc dawno,
pewien czlowiek tak sie zdenerwowal, ze powyrzucal roznych biznesmenow z
miejsca modlitwy, uznajac je za swiete, a jakos ten fakt zostal akurat
zapomniany przez promotorow kaset.

A tak swoja droga, biorac pod uwage "harmonijna wspolprace srodowisk ku
znajdywaniu wspolnych korzeni"(biskup Pieronek), przyszlo mi do glowy,
dlaczego nie zaproponowac sprzedazy kompaktu Abba Papa na terenie synagogi,
np. w nadchodzacy piatek i sobote.
Wtedy by mozna bylo mowic "wyssaniu z mlekiem matki" ale inaczej.
----------------------
Wilhelm Glowacki

Odpowiedź listem elektroniczym