Posylam na prosbe Pani Magdaleny Lenarczyk. zb.
____________________________________________________________________
Witek spytal, co tam slychac we Fredericton, New Brunswick, Kanada, a wiec
odpowiadam via Zybszek (moje listy z domowej Eudory nie zyskuja aprobaty
Buffalo)
Kochani, w moim Fryderykowie zaczelo padac o 10:30
i wieje silny wiatr (do 70 km/h), a wiec o 12 rozpuscili ludzi do domu:
zamknieto UNB, biura rzadu federalnego i prowincjonalnego, a nawet
shopping malls (!!!)
Szkoly na szczescie odwolano juz o swicie, a wiec nie bylo klopotu
z rozwiezieniem dzieciakow.
Nasza serdeczna znajoma, ktora wybrala sie w odwiedziny do nas wlasnie
w ten czas zdolala (a raczej pilot jej samolotu) wyladowac w Fredericton o
12, choc bylo to dosc ryzykowne.
Siedzimy wiec w domku przy kominku, popijajac szlachetne trunki
a za chwile bedziemy ogladac "Popiol i diament" Oskkarowego Mistrza
Andzreja, nagrany onegdaj z kanalu Vision.
Jako ciekawostke podam, ze wczoraj byl niesamowity tlok i kolejki
do kas w naszym Superstorze - okazuje sie, ze ludek madry, przed Y2K
nikt sie nie wyglupial gromadzeniem zbyt duzych zapsow, ale przed
zapowiadana sniezyca - jak najbardziej.
A najwieksza kolejke od wyjazdu z kraju widzielismy dzis w Blockbuster -
chyba z setka ludzi z kasetami stala do kas; film jest dobry na wszystko
:-)
Nie mam pojecia ile sniegu spadlo, z domku wyglada jakby 70 cm,
ale to chyba wiatr ponawiewal te kupy..
Nasz magik z plugiem poszedl spac, obiecujac odsniezyc nas o 2 am,
z nadzieja ze przestanie padac...
Usciski dla wszystkich
Sniezka zwana Magda
******************************************
Dzis dalej duje, ale przestalo padac.
Magda