Przedstawione wczoraj na POLAND-L przez Pana Andrzeja Szymoszka
argumenty przeciwko jednomandatowej ordynacji wyborczej
mozna strescic nastepujaco:
1. Prawie w kazdym okregu wygralby kandydat SLD, gdyz inni
kandydaci (w domysle reprezentujacy podobne programy)
podzieliliby miedzy siebie i rozdrobnili glosy wyborcow,
przeciwnikow SLD.
2. Ta sytuacja powtarzalaby sie w kolejnych wyborach.
3. Nie nalezy samemu reformowac prawa wyborczego, tylko
podazac droga wskazana Polsce przez Bruksele.
Mamy tu trzy argumenty i trzy zasadnicze nieporozumienia.
Pierwszy argument "nie nalezy wprowadzac jednomandatowosci,
bo wygra nielubiana przeze mnie partia A", przeczy naczelnej
zasadzie obywatelskiej demokracji, ktora nakazuje szanowac wole
wiekszosci. W dodatku argument ten zawiera bledne zalozenie, ze
zachowania wyborcow i kandydatow w wyborach
jednomandatowych sa takie same, jak w wyborach
proporcjonalnych. Tak nie jest. Wskazuje na to praktyka zycia
publicznego w dobrze dzialajacych demokracjach, przede
wszystkim w siedmiu najbogatszych krajach swiata, tj. w USA,
Wlk. Brytanii, Kanadzie, Francji, Niemczech, Japonii i Wloszech,
gdzie stosowane sa okregi jednomandatowe. Cztery z tych krajow
stanowia trzon polityczny, gospodarczy i demograficzny Unii
Europejskiej.
Poza tym, nie trudno chyba dostrzec, ze partie polityczne tworzone
przez system JOW na Zachodzie sa zupelnie inne, niz obecne
polskie partie polityczne. Polskie partie, niezaleznie od gloszonych
hasel, zostaly stworzone w oparciu o model partii leninowskiej, tj.
partii z "wodzem" i "biurem politycznym", ktore centralnie kieruje
bezwolnymi "masami". Nie ma strukturalnych roznic miedzy
partiami takimi jak SLD, UW, czy ugrupowaniami wchodzacymi
w sklad AWS. Roznice miedzy nimi sa glownie personalne.
Natomiast system JOW (Jednomandatowych Okregow Wyborczych)
tworzy zupelnie inne partie. Sa to partie WYLANIAJACE ELITY NA
DOLE, WSROD SAMYCH OBYWATELI. Reprezentanci
wybrani sposrod czlonkow takich partii maja autentyczne poparcie
wspolnot, z ktorych sie wywodza i to poparcie zabiegaja. Partie
JOW sa otwarte, kazdy ich czlonek ma taki sam glos. Dla kontrastu,
kandydat partii systemu proporcjonalnego nie zabiega o poparcie
wyborcow. Zabiega on o "miejsce na liscie", czesto na drodze
przekupstwa, czy tez skladajac jakies inne dowody lojalnosci
wobec partyjnych wodzow.
Drugi argument p. Szymoszka bledne zaklada, ze wyborcy sie
niczego nie ucza i w kazdej kadencji glosuja tak samo. Argument
ten jest arogancki wobec wyborcow, a poza tym przecza mu
rzeczywiste przyklady Francji i Wloch, gdzie po wprowadzeniu
jednomandatowosci (Francja w 1958r, a Wlochy w 1993r)
drastycznie zmniejszyl sie zakres korupcji wsrod elit partyjnych i
powstaly mechanizmy obywatelskiej kontroli.
Trzeci argument: "zrobmy to, co nam powie Komisja Europejska"
podobny jest do postawy mlodego czyzyka urodzonego w klatce w
slynnej fraszce Ignacego Krasickiego. Trudno odpowiadac na taki
postulat. Wypada mi postapic jak ow stary, sniacy o wolnosci
czyzyk i uronic lze.
Tomasz J Kazmierski