Stanislaw Blaszczak wrote:

> "jasiek z toronto" <[EMAIL PROTECTED]>wrote:
>
> > > > >
> > > > > Jestem katolikiem i nie wnikam jak oddzialuje na swych wiernych inna
> > > > > religia. Pilnuje - jak to sie mowi - wlasnego nosa. Aczkolwiek nie
> > > cierpie,
> > > > > gdy swiadkowie Jehowy natretnie pukaja do moich drzwi.
> > > > >
> > > > > SB
> > > > >
> > > >
> > > > ===============
> > > > A mnie bardzo ciekawi pytanie: "Po co Pan zyje Panie Stanislawie?"
> > > > (prosze sie nie spieszyc z odpowiedzia, jestem cierpliwy).
> > > > ===============
> > > > jasiek z toronto
> > > >
> > >
> > > Czy ma pan ochote mnie usmiercic? Przypomne juz probowano mnie
> odstrzelic,
> > > na stryczek tez mnie wysylano. Jak widze pan tez do tego towarzystwa
> > > dolacza.
> > >
> > > A tak swoja droga, czy nie zyjemy po to samo? Bo jesli tak, niech pan
> sam
> > > sobie na to odpowie.
> > >
> > > SB
> > >
> >
> > ==============
> > Panie Stanislawie, prosze mi nie wmawiac iz nastaje na Pana zycie czy
> > kiedykolwiek przez mysl by mi przeszlo ze zamierzalbym komukolwiek zrobic
> > krzywde fizyczna a nie mowiac o moralnej.
> > Nawiazalem do ostatniego watku sekty "jehowych" i zapytalem wprost pytanie
> > ktore i tak w koncu Panu Ktos je zada. Nawet napisalem ze jestem
> cierpliwy, a
> > czyste sumienie mam ze je zadalem Panu. Takie pytanie moge kazdemu zadac i
> > robie to wtedy, kiedy ktos za mocno "zzyna" katolika i prawie codziennie
> > chodzi do kosciola, a gdy pytam po co zyje? nabiera wody w usta, albo sie
> > poprostu "placze" we wlasnych slowach.
> >
> > Ostatnie zdanie jest wrecz klasyczna talmudowa ucieczka od odpowiedzi
> zadajac
> > dokladnie te samo pytanie pytajacemu. (talmud o tym pisze bardzo czesto).
> >
> > Przeciez mogl Pan pojsc prosta droga i odpowiedziec:
> > - Panie jasku z toronto - nie chce Panu odpowiadac na to pytanie
> > - Panie jasku z toronto - odpowiem Panu moze innym razem (przy okazji).
> > - Panie jasku z toronto - nie znam odpowiedzi
> > - itd., itd., itp..
> >
> > Wyglada na to Panie Stanislawie ze bedzie Pan musial mocno kuc swe sciezki
> > zycia, by staly sie proste.
> > ==========
> > jasiek z toronto
> >
> >
>
> Wyglada na to Panie jasku, ze ma pan w nosie to co ja pisze i skutecznie
> komplikuje pan sprawe. Jestem katolikiem - czy to cos zdroznego? Czy nie
> wolno mi sie do tego przyznac? Dlaczego poddaje pan w watpliwosc moj
> katolicyzm? Zadanie pytania w tym kontekscie - po co ja zyje, jak rozumiem
> ma poddac w watpliwosc moj katolicyzm. I raz jeszcze napisze, ze nie
> interesuja mnie stosunki wewnatrz innych wyznan. Nie lubie natomiast jezeli
> inne wyznania, czy tez sekty (np. swiadkowie Jehowy) nahalnie wpychaja sie
> do mojego domu, mimo ze nieraz dawalem im do zrozumienia, ze nie zycze sobie
> aby to robili.
>
> Dlatego nie mam zamiaru odpowiadac na panskie pytanie, co absolutnie nie
> oznacza, ze nie mam nic do powiedzenia. Po prostu, na pytanie zadane w tym
> kontekscie nie mam zamiaru odpowiadac.
>
> SB
>

================
Teraz juz wiem napewno ze jest Pan tym, o ktorym slowa byly napisane powyzej
przez niego samego.
===========
jasiek z toronto


Odpowiedź listem elektroniczym