Czesc I
NIERENTOWNOSC KOPALN?
/wywiad z dr Wojciechem Blasiakiem/
- Pyt. - Rzad planuje ograniczyc wydobycie wegla o ponad 20 mln ton
rocznie, zwolnic ponad 100 tysiecy gornikow, przeprowadzic calkowita lub
czesciowa likwidacje 47 kopaln.
Odp. - Ma to uzdrowic sytuacje ekonomiczna gornictwa i doprowadzic do
rentownosci wydobycia wegla.
Pyt. - O co tak naprawde chodzi?
Odp. - Wystarczy dowiedziec sie jak powstalo obecne gigantyczne
zadluzenie sektora weglowego. Na temat przyczyn powstania ponad 13 mld
strat trwa bezwzgledna zmowa milczenia. Od Leszka Balcerowicza i strony
rzadowej po prawie wszystkie srodki masowego przekazu w Polsce. Jezeli
ujawni sie opinii publicznej, skad sie wziely dlugi gornictwa, to “krol
jest nagi” i nie mozna juz dluzej prowadzic kampanii dezinformacji.
Stanie sie wowczas jasne, ze za rzadowym programem restrkturyzacji
gornictwa stoja obce interesy ekonomiczne i polityczne.
Pyt. - Skad sie wziela “Kotwica” nierentownosci?
Odp. - Glownym inicjatorem zadluzenia gornictwa i jego nierentownosci
jest Leszek Balcerowicz. Nie tylko zreszta gornictwa. Od 1 stycznia 1990
r. rozpoczeto w Polsce pelna realizacje programu dostosowawczego
Miedzynarodowego Fuduszu Walutowego. Jego glownymi autorami byli George
Soros, lider swiatowej oligarchi spekulacji finansowej i jego
wspolpracownik Jeffrey Sachs. Dla ukrycia niepolskiego charakteru tego
programu, nazywano go dla celow propagandowych tzw. planem Balcerowicza.
W tym wlasnie programie gornictwo wegla kamiennego mialo odegrac role
tzw. “kotwicy” inflacji.
Pyt. - Co to takiego ta “kotwica”?
Odp. - Z dniem 1 stycznia 1990 r. utrzymano urzedowe ceny wegla, a
uwolniono pozostale. W ten sposob wylaczono gornictwo z urynkowienia
gospodarki. Narzucone ceny urzedowe uczynily juz na starcie wydobycie
wegla kamiennego sztucznie nieoplacalnym. I tak w calym 1990 r. sredni
koszt wydobycia 1 tony wegla wynosil wedug owczesnego kursu 20 dolarow
USA, a srednia cena wegla eksportowanego z Polskie 50 dolarow. Kopalnie
zas zostaly administracyjnie zmuszone do sprzedwawania wegla po sredniej
cenie 12 dolarow. W ten sposob uruchomiono w 1990 r. proces lawinowego
zadluzenia kopaln. W rezultacie obecny stan katastrofy finansowej calego
gornictwa. Dotacje budzetowe dla kopaln byly bowiem zanizane, ich
wysokosc ustalona arbitralnie, dodatkowo przychodzily czasem z
dwumiesiecznym opoznieniem. Kopalnie zmuszono do zaciagania kredytow
bankowych atronomicznie oprocentowanych (nawet 430 proc. W styczniu 1990
r.). Kopalnie przestaly tez placic szereg kluczowych zobowiazan. Tak
ruszyla :kula sniezna” zadluzenia gornictwa; od 4,5 bln starych zlotych
w 1990 r. przez 7 bln w 1991., 23 bln w 1992 r., po obecne 130 bln zl.
Pyt. - A wiec mielismy do czynienia ze sterowanym zadluzeniem?
Odp. - Tak jest. Az po dzien dzisiejszy. Zmienily sie tylko metody
wymuszania sztucznej rentownosci wydobycia wegla. Polegaja one na takim
sterowaniu cenami zbytu wegla dla energetyki, aby byly nizsze od kosztow
wydobycia. I to niezaleznie od cen jakie trzeba by placic za importowany
wegiel. Po zniesieniu cen urzedowych, wprowadzono limitowanie wzrostu
cen wegla przez podlegle Ministerstwu finansow Izby Skarbowe. W
kolejnych zas latach, mamy do czynienia z cenowym dyktatem panstwowej
energetyki. Np. w 1997 r. ustalono cene 32 dolarow za tone, mimo, iz
wegiel importowany musialby kosztowac minimum 35 dolarow za tone. A i
tak w ciagu roku zmuszono kopalnie do sprzedazy wegla po 27 dolarow. Na
przestrzeni ostatnich lat dzieki temu wlasnie sektor energetyczny
osiagnal kosztem gornictwa gigantyczne zyski, zas gornictwo
“produkowalo” gigantyczne straty. Natomiast to ostatnie, ratujac sie
finansowo, windowalo ceny wegla dla odbiorcow prywatnych, nabijajac przy
okazji kieszenie poteznym politycznie posrednikom handlu weglem.
Opowiesci o doplacaniu przez podatnika do polskiego wegla sa zwyklymi
chwytami propagandowymi w ramach prowadzonej od lat kampanii
dezinformacji. Jak slusznie twierdzi Wieslaw Blaschke - jeden z
wybitnych ekspertow z zakresu weglowej problematyki – “nie mozna do
czegos doplacac, jezeli samemu nie placi sie ekonomicznych (z punktu
widzenia producenta) cen”.
koniec czesci I