KTO  SIE  WSTYDZI STALINOWSKIEJ  PRZESZLOSCI

Tygodnik "Po prostu" wychodzil w latach 1947-1957. Przez pierwsze 8 lat
ukazywal sie pod szyldem: "Studenckie czasopismo spoleczno-literackie".
W latach 1955-1957 "Po prostu" mialo winiete: "Tygodnik Studentow i
Mlodej Inteligencji". Nieoficjalnie o gazecie mowilo sie, iz byla kuznia
mlodych zydo-komuszych kadr literacko-stalinowskich!
Dzis po ponad czterdziestu latach roczniki "Po prostu" pokryl kurz, a
tajemniczy cenzorzy w bibliotekach powycinali zyletkami rozne artykuly.

Juz po otwarciu rocznika "Po prostu" z 1950 r. roznosi sie smrod.
Tygodnik kosztuje 10 zlotych i za cene dwoch bochenkow chleba mozemy sie
zapoznac z zawartoscia pierwszego numeru. Ten numer otwiera wiersz
Wiktora Woroszylskiego pt. "Czuwajacym w Noc Noworoczna". Pozniejszy
poeta opozycyjny pisze:

"... No, a czego mam dzis zyczyc wam towarzysze
ze Sluzby Bezpieczenstwa?
Towarzysze moi, silni i twardzi
Przyjaciele moi niezawodni i pewni,
Wybrano was, najlepszych z klasy i partii
Byscie Rewolucji, jak corki strzegli!".

W latach osiemdziesiatych Wiktor Woroszylski byl “czolowym
opozycjonista” i wtedy czesto spotykal sie z silnymi towarzyszami ze
Sluzby Bezpieczenstwa. Czy nadal byli jego niezawodnymi i pewnymi
przyjaciolmi?! Na szczescie autor "Dziennika internowania" nie strzegl
rewolucji jak swej corki. Wiktor Woroszylski cnote stracil w 1950 r. na
lamach "Po prostu"...
Obok poezji esbeckiej Woroszynskiego zamieszczono artykul Wandy
Wasilewskiej pt. "Czego nauczyl nas Lenin?". Wanda Wasilewska cnote
stracila na froncie w Armii Czerwonej. Chociaz pewnie wolalaby ja
stracic z Leninem.

W numerze 11 z 1950 r. swoj artykul drukuje Maria Janion. W publikacji
pt. "Edward Dembowski, rewolucjonista i humanista" pisze: "Piesn ludu
byla tworczym natchnieniem i rewolucyjna sila ich wielkiej poezji.
Wszyscy chcieli najokazalej uczcic komunizm - przyszlosc swiata!".
Profesor Maria Janion dzis jest autorytetem moralnym dla studentow
Uniwersytetu Warszawskiego. Ciekawe, kiedy zmienila swoje poglady?
W tym samym numerze "Po prostu" ogloszono konkurs pt. "Towarzyszu! Co ci
daje nauka radziecka?". Czy nauka radziecka dala nam pania profesor
Marie Janion?

W numerze 14 tygodnik obchodzi 58' rocznice urodzin Boleslawa Bieruta. Z
tej okazji Wiktor Woroszynski opublikowal wiersz pt. "Wieczor
pazdziernikowy". Wzruszylismy sie, kiedy przeczytalismy fragment
wielkiej poezji:
"... I pomyslec, ze nasi synowie beda znali kapitalizm tylko z
opowiadan". Ciekawe, co na ten temat powiedzieliby synowie i wnukowie
Wiktora Woroszynskiego?

Temat urodzin Bieruta zdominowal rowniez numer 15 "Po prostu" z 1950 r.
List otwarty do towarzysza Bieruta napisali: Sylwester Zawadzki, Jerzy
Wittin  i Andrzej Micewski. Trzej rewolucyjni rycerze zapewniaja "...
Przyrzekamy ci Obywatelu Prezydencie, ze nasza codzienna wytrwala praca
bedziemy bronic socjalistycznego jutra!".

W numerze 18 swoje prywatne "Porachunki z kapitalizmem" zalatwia
Krzysztof Teodor Toeplitz. W artykule pod takim wlasnie tytulem slynny
KTT pisze: "W Polsce kapitalizm przegral z socjalizmem. Towarzysz Stalin
wskazuje nam kierunek rozwoju!". W tym samym numerze sam towarzysz Jozef
Stalin na dwoch stronach tygodnika pisze artykul pt. "W sprawie
marksizmu w jezykoznawstwie". Wladca Kremla naucza polska inteligencje,
jak nalezy poprawnie pisac po polsku!
Nie wiadomo, czy uwagi Stalina wzial sobie do serca Ryszard Kapuscinski.
Ale pozniejszy slawny reporter opublikowal w "Po prostu" wiersz pt. "W
czasie pokoju". Ryszard Kapuscinski, wychowanek stalinowskiej szkoly
pisania o pokoju zapewnia:

"... Szeroki oddech Pokoju
wypelniamy i naszym zapalem.
W najwiekszej walce o Pokoj,
Ojczyzno Republik - prowadz!"


Po wymianie pieniedzy, tygodnik "Po prostu" w 1951 r. kosztuje 30
groszy. W numerze 8 Mieczyslaw Jastrun publikuje artykul pt. "Stalin
choräzym pokoju!". A Adam Wazyk donosi o zwyrodnieniu amerykanskiej
kultury.
W numerze 20 z 1951 r. mozna przeczytac wiersz Wislawy Szymborskiej pt.
"Amu-daria". To jest debiut pozniejszej laureatki literackiej nagrody
Nobla na lamach stalinowskiej prasy. Tytulowym bohaterem wiersza jest
rzeka, w ktorej autorka widzi "madre oczy Pazdziernika". Bieg rzeki
Amu-darii ma odmienic socjalizm i Wielka Rewolucja Pazdziernikowa.
Wislawa Szymborska wpatrzona w towarzysza Stalina zacheca do pracy, bo
komunizm odmieni nurty rzek i losy ludzi!

Przez kilkadziesiat nastepnych numerow trudno znalezc cos
wartosciowszego niz utwor Wislawy Szymborskiej. Dopiero w numerze 4 z
1952 r. znajdujemy osobiste listy do Lenina. Literat Scibor-Rylski
wyznaje:
"Towarzyszu Iliczu! Nauczycielu! Dzieki tobie wiem, jak mam pisac!".
Na lamach "Po prostu" setki ludzi z imieniem i nazwiskiem zapewnia:
"Kochamy Lenina!". Kim dzis sa ci wszyscy wielbiciele Wlodzimierza
Ilicza Lenina?!
Kiedy w tygodniku zaczynaja pisac: Igor Newerly, Gustaw Morcinek, czy
Jerzy Andrzejewski, pojawiaja sie pierwsze ataki na bikiniarzy i papieza
Piusa XII. Na przykladzie postaci papieza Jerzy Andrzejewski przedstawia
obywatela ZSRR! Jerzy Andrzejewski jest autorem ksiazki pt. "O czlowieku
radzieckim".
Co mozna w niej przeczytac? Na przyklad taki fragment: "... Partia i
lewica - bliznieta bracia. Kogo bardziej matka - historia oceni?
Czlowiek radziecki skruszy swiat rewolucja!".

MOWIMY LENIN; A MYSLIMY PARTIA

W numerze 22 z 1952 r. na lamach "Po prostu" debiutuje Slawomir Mrozek.
Pozniejszy slawny na calym swiecie dramaturg publikuje artykul pt. "Dwie
romantycznosci". Oto pikantne cytaty ze stalinowskiej tworczosci Mrozka:
"nasza socjalistyczna romantyka to walka i zwycieskie pokonywanie
trudnosci", "Amerykanie falszuja historie", "W Stanach Zjednoczonych
bohaterami sa koloniatorzy i mordercy Murzynow".
Pozniejszy autor "Tanga", poszedl w pelne tango, kiedy spod jego piora
splynal fragment: "Socjalistyczna romantyka posiada zupelnie nowe
perspektywy. Czlowiek socjalizmu ujarzmia przyrode dla dobra ludzkosci.
Dopiero romantyka socjalizmu osiagnela prawdziwa wielkosc. Kapitalizm to
zbrodnia, narkomania, pornografia. Wedlug takiej polityki wychowawczym
szczytem amerykanskiego chlopca moze byc najwyzej zrzucenie atomowej
bomby!".
Bomba Slawomira Mrozka wybuchla w szczytowym okresie kultu jednostki. I
na wiele lat porazila polskich czytelnikow. Dziwimy sie tylko, ze
Slawomir Mrozek nie dostal leninowskiej nagrody za wybitny wklad w
rozwoj literatury stalinowskiej...


POLSCY BRACIA STALINA

Kto najbardziej oplakiwal smierc genialnego Jozefa Stalina?
     W polowie 1952 r. na lamach "Po prostu" publikowane sa fragmenty
ksiazki Wandy Wasilewskiej pt. "Rzeki plona". Z powiesci bije taki zar,
ze az dziw, ze nie zapalily sie strony tygodnika, na ktorych wydrukowano
proze wiernej cory komunizmu. Nie wiadomo, kto oprocz cenzora czytal
powiesc Wandy Wasilewskiej?

W numerze 33 z 1952 r. ukazal sie artykul Teodora Kocerki pt. "Moja
droga do olimpijskiego medalu". Slynny polski wioslarz opisuje walke o
medale na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach w 1952 r. Najwiecej
miejsca poswieca sportowcom radzieckim. Tadeusz Kocerka LIZE TYLEK
REPREZENTANTOM ZSRR widzac w nich herosow wspolczesnego sportu. Polski
olimpijczyk pisze:
...zobaczymy wreszcie wioslarzy radzieckich, tych nadludzi! On nawet
jest dumny, ze przegral z zawodnikami Zwiazku Radzieckiego. Kocerce
brakuje slow, zeby okreslic wielkosc sportowcow w dresach z napisem
"CCCP". Na polskim sportowcu nie wywarlo wrazenia to, ze po raz pierwszy
wyjechal na Zachod, czy ze zdobyl medal olimpijski. Co Teodor Kocera
najmilej wspomina z helsinskich igrzysk? Odpowiedzia niech bedzie cytat
z jego artykulu: "... z olimoiady najmilej wspominam bratanie sie z
radzieckimi sportowcami!".

W numerze 44 z 1952 r. Wladyslaw Broniewski klania sie rewolucji
pazdziernikowej. Z okazji trzydziestej czwartej rocznicy poeta w trakcie
kolejnego pijanstwa pisze, ze klania sie...
... czapka do ziemi,
po polsku,
radzieckiej sprawie,
robotnikom, chlopom i wojsku.
     To jeden z kolejnych wierszy pisanych przez Broniewskiego na
kolanach. Poeta najwiecej tworzyl w czasie upojenia alkoholowego. Czyzby
dlatego tak bardzo przysluzyl sie radzieckiej sprawie?
     W tym czasie o sprawach Zwiazku Radzieckiego pisali wszyscy, ktorzy

chcieli byc drukowani. Kazdy pretekst byl dobry, zeby wychwalac
komunizm, Kraj Rad i bohaterow pracy. Na przyklad Marian Brandys w
numerze 48 z 1952 r. pisze artykul pochwalny o radzieckim pulkowniku
Iwanie Jegorczym. Powod? Oficer Armii Czerwonej zna pierwsze slowa "Pana
Tadeusza". Litwin w mundurze czerwonoarmisty potrafi powiedziec: "Litwo!
Ojczyzno moja..."
  tym samym numerze Jaroslaw Iwaszkiewicz wychwala zdobycze komunizmu w
wierszu pt. "Pokoj". Jednak najwiecej czerwonej farby zuzyto na czczenie
komunizmu w 1953 r.

W numerze 11 za cene 35 groszy ukazuje sie NEKROLOG INZYNIERA NASZYCH
MARZEN.
Juz na pierwszej stronie wielki tytul: "Jozef Stalin nie zyje!". Ponizej
wiersz Krzysztofa Gruszczynskiego pt. "Inzynier naszych marzen".
     W tym samym numerze zamieszczono jeszcze wiersze Leona Pasternaka
pt. "Droga Stalina" oraz Witolda Wirpszy pt. "Stalinowskie stulecie".
     W numerze 12 z 1953 r. pojawia sie artykul Juliana Tuwima o
Stalinie. Poeta z zachwytem pisze "... o pierwszym obywatelu ludzkosci".
Obszerny artykul zroszony jest lzami poety po smierci Stalina - "swego
brata!". Badacze literatury dopiero po smierci Stalina dowiedzieli sie,
ze byl on bratem Juliana Tuwima! Po tym epokowym odkryciu juz sie nie
dziwimy, ze Tuwim tyle miejsca w swojej tworczosci poswiecil swojemu
radzieckiemu bratu.

W tym czasie na lamach "Po prostu" debiutuje Andriej Sacharow publikujac
artykul pt. "Jak pracuje Klub Studentow Uniwersytetu Moskiewskiego".
Pozniejszy sowiecki dysydent w co drugim zdaniu bije poklony Leninowi i
Stalinowi. Dopiero po 20 latach Sacharow zrozumial, ze komunizm to obok
nazizmu najwieksza plaga XX wieku.

Numer 16 z dnia 16 kwietnia 1953 r. otwiera tytul: "Dzien urodzin
naszego ukochanego towarzysza Bieruta!". Z tej okazji Tadeusz Kubiak
napisal wiersz pt. "18 kwietnia 1892-1952. Data to lata zycia ukochanego
Boleslawa Bieruta. Tadeusz Kubiak w swoim hymnie pochwalnym donosi:
     ... Niezwyciezony, kto zrosl sie  w tym co szlachetne, co ludzkie.

W kilku nastepnych numerach na lamach "Po prostu" debiutuje Jerzy Wiatr.
Pozniejszy czlonek KC PZPR analizuje zyciorys Karola Marksa. Jerzy Wiatr
o rewolucyjnym przywodcy ruchu robotniczego pisze: "... Marks jest
wiecznie zywy!
MARKS ZYJE W ODBUDOWANEJ WARSZAWIE stolicy socjalistycznej Polski!"

Szkoda, ze towarzysz Wiatr nie podal adresu, pod ktorym zyje w Warszawie
Karol Marks! Moze bylibysmy swiadkiem drugiego, cudownego
zmartwychwstania?!
     Jerzy Wiatr byl tak przekonany, ze Marks zyje, ze zapewnia
czytelnikow "Po prostu", ze: "Marks zyje w niesmiertelnej pracy
wielkiego swego ucznia, genialnego Juzefa Stalina!" Ciekawe jak dzis,
profesor Jerzy Wiatr, byly minister szkolnictwa wytlumaczylby, jak
nieboszczyk moze zmartwychwstac i zyc w pracy innego nieboszczyka?
Naszym zdaniem to juz nie "trup w szafie" Sojuszu Lewicy Demokratycznej,
ale trup zyjacy w trupie!
 Jerzy Wiatr specjalista od zycia pozagrobowego wybitnych postaci
komunizmu zapewnia, ze:
"... tylko klasa robotnicza mogla wydac takich geniuszy ludzkosci jak
Marks, Engels, Lenin czy Stalin".

Rok 1954 otwiera wiersz Ernesta Brylla pt. "Koledze z wydzialu budowy
okretow". Juz tym utworem Ernest Bryll pokazuje, jak efektownie potrafi
plywac po falach politycznych ustrojow. W PRL-u Bryll plywal po salonach
PZPR-u, a w III Rzeczpospolitej doplynal do stanowiska ambasadora w
Irlandii.

W numerze 5 z 1954 r. na lamach "Po prostu" pojawia sie nazwisko
Kazimierza Kutza. Znany rezyser pisze o walce mlodziezy o socjalistyczna
sztuke. Wedlug Kutza przykladem takiej sztuki jest film pt. "Chleb".
Rezyser omawia tresc filmu: "Chlopak w pociagu rozmawia z Dzierzynskim i
kradnie jego sniadanie. Feliks Dzierzynski zauwaza kradziez, ale nie
karze chlopca i nie zabiera mu chleba. Towarzysz Dzierzynski w ojcowski
sposob tlumaczy chlopcu, dlaczego w Polsce jest malo chleba!".
Problem kromki chleba przejawia sie w pozniejszej tworczosci filmowej
Kazimierza Kutza. Nie wiedzielismy, ze inspiratorem filmow Kutza byl
Feliks Dzierzynski. Dzis Kazimierz Kutz jest Senatorem Unii Wolnosci,
moze rezyser przy okazji wytlumaczy Leszkowi Balcerowiczowi, dlaczego
dzisiaj w Polsce jest bieda?

W numerze 15 z 1954 r. na lamach "Po prostu" pojawia sie nazwisko
Stanislawa Lema. Jeden z najslynniejszych polskich pisarzy XX wieku
opublikowal opowiesc fantastyczna pt. "Liona Tichego podroz 23". Prawda
jest przykra, ale nawet     STANISLAW LEM CHWALIL KOMUNIZM i osmieszal
Zachod. Stanislaw Lem na lamach "Po prostu" pisal:
     "Amerykanow tylko interesuja sekrety atomowe", czy "Amerykanie
niczego nie publikuja, bo maja potworna cenzure". Stanislaw Lem byl
rowniez przekonany o wyzszosci Zwiazku Radzieckiego nad USA. Bohaterem
opowiadania pt. "Liona Tichego podroz 23" byl inzynier Topolny. W
uznaniu jego zaslug
naukowych zostal zaproszony do ZSRR. Moze to inzynier Topolny wyslal
Gagarina w kosmos?

JAK MECENSA OLSZEWSKI -  w latach1956-1957 czlonek zespolu redakcyjnego
tygodnika “Po prostu” -  BRONIL SOCJALIZMU

     Pierwszy numer tygodnika "Po prostu" w 1957 r. ukazal sie 6
stycznia w nakladzie 150 tysiecy egzemplarzy. Za cene dwoch zlotych
mozna bylo sie dowiedziec: gdzie budza sie upiory?!
Taki byl tytul artykulu na pierwszej stronie “Po prostu” w 1957 roku
trzech autorow: Jerzego Ambroziewicza, Edwarda Gonczarskiego i Jana
Olszewskiego.
     Mlodzi autorzy w artykule pt. "Gdy budza sie upiory" szukali
socjologicznej podszewki polskiego antysemityzmu A. D. 1956. Gniewni
ADWOKACI ZYDOW swoja mowe obroncza rozpoczeli od krotkiego rysu
historycznego. Przypomnieli. ze przed II wojna swiatowa w Polsce
mieszkalo 3,5 miliona Zydow. Zaraz potem zaczeli sie uzalac nad losem
mojzeszowych braci, piszac: "... Mozna bylo w Polsce w srodowisku
zydowskim urodzic sie, wychowac, przezyc wiele lat i nie znac jezyka
polskiego. To daje miare izolacji!. Olszewski i "mojzeszowa spolka" nie
wspomnieli, ze Zydzi z calej Europy jedynie w Polsce znalezli
schronienie. Nie przypomnieli, w jaki sposob Zydzi byli izolowani w
Hiszpanii, czy w Niemczech?
Autorzy artykulu z pasja szukali zrodel polskiego antysemityzmu piszac:
"Istotna role z pewnoscia odegraly tutaj wzajemnie sobie wrogie
religie". W innym miejscu dodaja: "Cale pokolenia wychowywane byly w
atmosferze wzajemnej nieufnosci, niecheci, nieraz wrecz nienawisci". Juz
wydawalo sie, ze adwokaci Zydow zloza samokrytyke za to, ze mojzeszowe
plemie tez bylo wychowywane w nienawisci do Polakow, ze antypolskosc
wyssalo z mlekiem matki... Ale to byla tylko taka adwokacka retoryka, bo
w nastepnych akapitach uderzono z grubej rury! Autorzy podkreslili, ze w
Polsce antysemityzm "jako program polityczny zawsze mial szczegolna
popularnosc". I odwolali sie do Narodowej Demokracji piszac: "
...mieszczanska endecja walczyla z zydowskim handlem", "endecy
twierdzili, ze Zydzi sa grozni dla narodu polskiego juz przez to samo
tylko, ze sa Zydami!", czy "Narodowa Demokracja glosila, ze Zydzi sa
przyczyna wszelkiego zla Rzeczypospolitej!".

Spod pior trzech towarzyszy zaczela kapac nienawisc. Zaczeli zadawac
pytania: Dlaczego POLAK JEST GLUPI i mysli irracjonalnie? Czy dlatego ze
wielu kapitalistow jest Zydami, nalezy zlikwidowac Zydow?!
Refrenem calego artykulu jest zapewnienie autorow, ze reprezentuja
interesy polskiej racji stanu! To zapewnienie brzmi jak ponury zart. W
takim razie Jan Olszewski szepcacy do ucha Jana Pawla II w czasie
ostatniej pielgrzymki zachowuje sie jak Judasz...
     A co "judasz" Olszewski pisal w 1957 r.? Wraz z kolegami po piorze
zapewnial, ze "...Zydzi, ktorzy po wojnie zostali, deklarowali swoj
calkowity zwiazek z krajem". Szkoda, ze nie dodali, ze to przywiazanie
Zydzi deklarowali przez prace w "bezpiece"!
     W dalszej czesci artykulu pt. "Gdy budza sie upiory", autorzy
zapewniaja, ze "...srodowisko zydowskie przestalo byc po wojnie
problemem narodowosciowym". I pytaja: dlaczego wiec antysemityzm nie
zniknal?! Przytaczaja tez przyklady antysemityzmu piszac: "Konferencje
partyjne sugeruja, zeby osoby zydowskiego pochodzenia powrocily do
swoich dawnych nazwisk, aby bylo latwiej ustalic, kto jest Zydem?".
Podaja rowniez, ze "...wsrod czlonkow PZPR kraza anonimy, ze towarzysze:
x, y, czy z, sa Zydami!".
     Autorzy przyznaja, ze "na antysemityzm nie ma lekarstwa!" i ze
"antysemityzmu nie wyeliminuja zadne artykuly prasowe", zeby w koncu
dojsc do konkluzji: "antysemityzm jest narzedziem wroga!"
     Jaka jest wiec recepta na pojednanie polsko-zydowskie? Jan
Olszewski i mojzeszowa spolka twierdza, ze pelna demokracja! Jak dojsc
do tej "demokracji"? I na to pytanie zna odpowiedz Jan Olszewski i jego
kompani: " ... NOWA POLSKA  DROGA  DO  SOCJALIZMU!".
     Artykul pt. "Gdy budza sie upiory" konczy sie deklaracja ideowa:
"Zwracamy sie do tych, ktorych dzielem jest Pazdziernik, do robotnikow i
studentow, do czolowki polskiego ruchu rewolucyjnego, by dali
zdecydowany ODPOR OFENSYWIE REAKCJI szermujacej frazesem antysemickim.
Strzezmy zdobyczy REWOLUCJI  przed prowokacja i machinacjami
prowokatorow!".

 W numerze drugim "Po prostu" z 1957 r. jest ciag dalszy uzalania sie
nad losem Zydow. Edward Holda w artykule pt. "Ucieczka z ziemi
obiecanej?" przytacza kolejne przejawy polskiego antysemityzmu. Autor
pisze: " ...w Lubawce nad granica czeska powybijano szyby w oknach w
kilku mieszkaniach rodzin zydowskich.
/.../ Na drzwiach jakas niewidzialna reka pisze imiona Icek i Moniek.
/.../ Zydzi otrzymuja gluche telefony lub sa pytani: kiedy ty sie parchu
wyprowadzisz, bo mi jest potrzebne mieszkanie?!".
     Edward Holda artykul konczy pytaniem: czy wszystkiemu sa winni
Zydzi?

W numerze czwartym z 27 stycznia 1957 r. w obronie Zydow staje sam Jerzy
Urban! W artykule pt. "Wyjac konserwe z puszki" zajmuje sie konserwa
polityczna. Artykul Jerzy Urban konczy pytaniem: czy nalezy bic Zydow?

Po lekturze tych trzech numerow tygodnika "Po prostu" tylko z 1957 r.
mozna sie tylko dziwic, dlaczego Zydzi nie uhonorowali warszawskiej
redakcji? Chociaz w Jerozolimie jest jeszcze miejsce na drzewko
poswiecone pamieci "Po prostu"...


Przekazal -  Janusz Januszewski

PS.

 Ci sami ludzie, majacy te same cele i metody propagandy, nadal maca w
Polskich mozgach.. A wiec nie dziwmy sie ze mamy jak nie Kielce to
kolejne Jedwabne. Dokad bedziemy wierzyc i popierac tych samych idiotow
ktorzy maca w naszych polskich glowach  tak dlugo nie wyjdziemy z
narzuconego nam "antysemickiego" dolka, ktory jest zgranej kliki
prowokacji orezem!!!




Odpowiedź listem elektroniczym