On 14 May 01, at 16:35, Grace Urbanczyk wrote: > > Przeczytalem z zainteresowaniem. Tym bardziej, ze redaktor Tosza z GazWyb ma > > bardzo dobry styl i lekkie pioro, wiec czyta sie go z przyjemnoscia. Ale im > bardziej sie zastanawiam, tym wiecej mi sie nasuwa pytan zamiast odpowiedzi. > > Tym bardziej, ze znalem swego czasu osobiscie wiekszosc wystepujacych w > sprawie > postaci ze srodowiska taternikow i zaswiadczam, ze ich portrety > psychologiczne > piora redaktora. Toszy sa calkowicie prawdziwe. Niestety, nie znalem > osobiscie > samego Jacka Jaworskiego, ktorego wiarygodnosc jest kluczem do sprawy. > Niektore > watpliwosci, jakie mi sie nasuwaja, to: > > > 1. Kwestia cui bono, czyli kto na tym korzysta, oraz cuius regio eius > religio, > czyli kto ma wladze, ten rzadzi wierzeniami mas. > > Sprawa Jaworskiego wychodzi na wierzch w prasie w przeddzien wyborow. Wybory > ma > podobno wygrac SLD, kierowany przez bylych aktywistow PZPR. SLD ma w zwiazku > z > tym pilne zapotrzebowanie polityczne by sie odciac od swoich PRL-owskich > korzeni, po to, by przyciagnac elektorat majacy fatalne wspomnienia z PRL. > Ale > musi to uczynic tak, by jednoczesnie nie odstraszyc swojego istniejacego > elektoratu, bylych towarzyszy Szmaciakow, dzis glosujacych na SLD. > Szmaciakowie > wspominaja PRL z sentymentem, jako najlepsze lata zycia. SLD ma wiec > dylemat: > musi sie odciac od PRL zeby zyskac poparcie, ale zarazem nie moze jej > zdyskredytowac, zeby nie stracic poparcia. > > Z tego powodu, jest w bezposrednim interesie politycznym SLD (oraz > prezydenta, > ktorego wlascicielem jest SLD), aby wykazac, ze scisle kierownictwo PZPR i > PRL > to nie byla banda zdrajcow i mordercow, administrujaca w imieniu i z nadania > > Zwiazku Radzieckiego niesuwerenna, chociaz czesciowo autonomiczna, gubernia > imperium przy pomocy rozbudowanego aparatu biurokratyczno-policyjnego. > > SLD potrzebuje wykazac, ze Jaruzelski i Kiszczak z kolegami, czyli > wyksztalcona > i namaszczona w Moskwie generalicja i ubecja PRL, to byli w gruncie rzeczy > patriotyczni polscy mezowie stanu, gleboko zatroskani o los Polski, zas > najgorszy zarzut jaki im mozna postawic, to ze chcieli dobrze, tylko im nie > wychodzilo. Do demonstracji tej tezy wybrano najglosniejszy incydent stanu > wojennego. > > 2. Dla czytelnika jest jasne, ze ze sprawy Jaworskiego ma w zamiarze GazWyb > wyniknac, ze morderstwo 9 gornikow z Kopalni Wujek to byl wypadek przy > pracy. > Madre kierownictwo zakazalo uzycia broni, ale niestety jeden glupawy i > troche > psychopatyczny zomowiec nie posluchal. Przypadek godny ubolewania, ale > niereprezentatywny dla PRL-u, ktory mial madre kierownictwo i w ogole byl w > porzadku. Wobec czego za Kopalnie Wujek odpowiada nie owczesne panstwo, > czyli > PRL, nie Biuro Polityczne, wiec nie partia, nie autorzy koncepcji stanu > wojennego, nie Jaruzelski, nie Kiszczak i nie jacykolwiek rozkazodawcy, > tylko > jeden ich mlody, niekompetentny i glupi podwladny, "Walerek", zomowiec > Romuald > C. (notabene, nie wiadomo po co ta dyskrecja i kurtuazja dla mordercy; prasa > RP > juz w 1992 roku podawala nazwisko Romuald Cieslak). > > Jednym slowem, przeslanie dla czytelnika GazWyb jest takie: > > PRL byla wtedy w porzadku, to i od wrzesnia 2001 tez bedzie w porzadku, zas > Polacy nie maja potrzeby obawiac sie bylych czlonkow Politbiura, bo to > ludzie > na poziomie. > > 3. > Co zas do sprawiedliwosci, to stanie sie jej zadosc, kiedy > niesubordynowany "Walerek" poniesie zasluzona kare. Naturalnie, nie za > morderstwo, tylko za niesubordynacje, niekompetencje, arogancje wobec > przelozonych i nieostrozne obchodzenie sie z nabita bronia palna. > > > 4. Przy udowadnianiu tej tezy (ze PRL w gruncie rzeczy byla w porzadku, > tylko > zomowcow miala przyglupich) Jaworski, ktory nagle wynurzyl sie na > powierzchnie > po spedzeniu kilkunastu lat w zapomnieniu, wykonuje rozne interesujace > akrobacje, zatracajace miejscami o science fiction, miejscami o horror, > miejscami o operetke. Miedzy innymi: > > ? Jaworski, czlowiek w oczywisty sposob bardzo inteligentny, magister, > zawodnik > i profesjonalny trener judo, sierzant, a pozniej porucznik milicji, czlonek > PZPR, absolwent (podobno eksternistyczny) szkoly milicyjnej w Szczytnie, > trener > wychowania fizycznego dla plutonow specjalnych ZOMO, rzekomo nie zdaje sobie > > sprawy, do czego maja sluzyc formacje, ktore przez lata szkoli; uwaza je za > apolityczna, "zwykla" policje. > > ? Jaworski zupelnie nie zastanawia sie, przed jakimi terrorystami maja > chronic > PRL plutony antyterrorystyczne w kazdym wiekszym wojewodztwie (a wojewodztw > bylo wowczas w PRL 49). Nie ciekawi go, do czego maja sluzyc tym formacjom > helikoptery, pojazdy pancerne, armatki wodne, bron maszynowa, gaz lzawiacy, > tarcze i dlugie paly z ktorymi cwicza jego kursanci - w wyborze i ilosciach > wielokrotnie przekraczajacych jakiekolwiek czysto policyjne potrzeby > dowolnej "zwyklej" policji swiata. Jaworskiemu nie nasuwa sie, ze szkoli > formacje przeznaczone do tlumienia rozruchow, i nie zastanawia sie, kto > mianowicie mialby w Polsce takie rozruchy wszczynac. Jaworski nie > kwestionuje u > przelozonych obecnosci wsrod swoich podkomendnych typow jawnie > psychopatycznych. Jaworski stawia sobie za wzor finska policje, ale nie > dostrzega roznicy praworzadnosci pomiedzy PRL a Finlandia. Z opisow finskiej > > policji rozumie tyle, ze Finowie potrafia w razie potrzeby fachowo zabic. > > ? Jaworski zaczyna sympatyzowac z opozycja okolo 1977 roku, na skutek > olsnienia, jakiego doznaje, kiedy dowiaduje sie, ze w czerwcu 1976 r. > warszawski pluton specjalny milicji po cywilnemu znaczyl demonstrantow w > Radomiu proszkiem luminescencyjnym, a potem milicyjne gaziki "z czerwonymi > lampami" jezdzily wieczorem po miescie i wylapywaly "swiecacych ludzi". > > Klopot tylko w tym, ze proszek luminescencyjny swieci wylacznie pod wplywem > ultrafioletu; poza tym swieci za slabo, by mozna bylo to zobaczyc wieczorem > na > ulicy, z jadacego samochodu. Aby sprawdzic, czy ktos zostal oznaczony, > trzeba > go obejrzec w zaciemnionym pomieszczeniu, oswietlajac mu odziez specjalna > lampa, by zobaczyc czy sa na niej swiecace zoltozielonym kolorem plamy. Tak > tez > robiono w 1976 roku w radomskim areszcie i na komedach milicji z ludzmi > zgarnietymi z ulicy na chybil trafil, w masowych lapankach. Zadnych "UAZ-ow > z > czerwonymi lampami" zgarniajacych wieczorami swiecacych na ulicy ludzi nie > bylo, bo technicznie nie moglo byc. > > ? Jaworski, podczas opisywanych wydarzen 41-letni porucznik, pracujacy w MSW > > rzekomo tylko spec-trener wychowania fizycznego i nic wiecej, dzwoni w 1982 > roku do wysokich przelozonych w Krakowie i proponuje organizacje > tatrzanskiego > kursu wspinaczkowego dla zomowcow z katowickiego plutonu specjalnego. > Przelozonym tak sie ten pomysl podoba, ze natychmiast wioza Jaworskiego do > Warszawy, zeby pomysl osobiscie zaprezentowal jeszcze wyzszym przelozonym, > ktorzy sie natychmiast, na miejscu, zgadzaja. Pieniadze, srodki techniczne, > oddelegowanie na kurs plutonu funkcjonariuszy (dwadziescia pare osob), > znajduja > sie dla Jaworskiego niezwlocznie, zupelnie jakby byl to wlasny pomysl samych > > przelozonych, a nie Jaworskiego. Nikt go specjalnie nie pyta, co wlasciwie > chce > robic w pustych gorach z plutonem antyterrorystycznym i po co. Nikt nie > mowi, > zeby napisal wniosek i przeslal go droga sluzbowa, a Warszawa sie zastanowi > i > zawiadomi go o decyzji. Na jeden telefon porucznika z Krakowa pulkownik MSW > z > Warszawy, na szczeblu dyrektora departamentu, bez zwloki uruchamia > porucznikowi > impreze za ladne kilkaset tysiecy owczesnych zlotych. > > Kurs jest troche dziwny, ma malo kadry. Przy wspinaniu w Tatrach normalnie > potrzebny jest jeden instruktor na maximum trzech kursantow. Tutaj na pluton > > (24-30 osob) jest Jaworski, Hierzyk, Szafirski, byc moze jeszcze jeden > taternik > wpomniany przez 'Tygodnik Podhalanski'. Razem trzech albo czterech > instruktorow. Ponad czterech kursantow na instruktora, zwlaszcza zima, to w > Tatrach prawie gwarancja wypadkow > > > * Po wykonaniu misji wyciagniecia od "Walerka" i jego ludzi informacji o tym > > kto w "Wujku" strzelal i kto zabil, napisaniu i przeslaniu raportow, > Jaworski > nie schodzi do podziemia, nie ucieka za granice, nie prosi o przeniesienie > do > lzejszej pracy albo zwolnienie w celu zajecia sie kariera sportowa, tylko > organizuje sfingowany wypadek narciarski, aby sie wydostac z MSW z > nienaruszona > reputacja ideowego funkcjonariusza i wzorowego czlonka partii, wysoka > emerytura, awansem, zlotym zegarkiem i najlepszymi zyczeniami przelozonych. > > Argument, ze Jaworski chce przejsc na emeryture z honorami, bo sie boi, ze > inaczej go zlikwiduja, bo za duzo wie, jest jawnie dety. Obcujac z plutonami > > specjalnymi i obracajac sie w resorcie Jaworski wie, ze nie jego jednego > trzeba > by zlikwidowac i ze jego wlasna osoba o malo czym stanowi. > > Z jednym zastrzezeniem. Jesli Jaworski wydobywal z grupy Walerka brakujace > informacje nie tylko dla podziemia, ale rowniez, albo przede wszystkim, dla > MSW, to taka wiedza rzeczywiscie mogla byc zabojcza: zwierzchnosc w > Warszawie > wie, co wie Jaworski, Jaworski ma reputacje troche nawiedzonego, a to co > wie, > jest politycznie niebezpieczne dla resortu w przepychankach na szczytach > wladzy, bo pokazuje przejrzyscie, ze cala machina MSW PRL nie jest w stanie > kontrolowac jednego umundurowanego psychopaty w krytycznym momencie. W tych > okolicznosciach Jaworski rzeczywiscie mogl sie obawiac zylakow krtani lub > poslizniecia na mydle pod prysznicem. > > * Przy organizacji symulowanego wypadku Jaworski wykazuje cechy biologicznie > > nadludzkie. Podczas wypadku potrafi kontrolowac odruchy osrodkowego ukladu > nerwowego symulujac jednoczesnie gleboka nieprzytomnosc. Potrafi przelezec > kilkanascie godzin w sniegu bez hipotermii i odmrozen, potrafi nawet podobno > > zwolnic akcje serca, bo jest rowniez znawca jogi. > > * Potem, nauczony przez znajomych lekarzy, potrafi symulowac ciezkie > uszkodzenie mozgu i padaczke pourazowa tak dobrze, ze kupuja to lekarze z > kliniki MSW. W tym czasie, szpitale MSW to najlepiej wyposazone szpitale w > kraju. Komputerowych tomografow na neurologii w tym czasie jeszcze nie ma, > ale > sa wyrafinowane elektroencefalografy, a miejsce EEG w diagnostyce epilepsji > znane jest od dziesiecioleci. Niemniej Jaworski swobodnie manipuluje > diagnozami, bo potrafi kontrolowac odruchy, ktore wedle wszystkich > podrecznikow > medycyny nie podlegaja swiadomej kontroli pacjenta. > > Na przyklad, pomyslnie uczy sie odruchu brzusznego, podciagajac do gory > jedno > jadro. Wszystkich panow prosze sprobowac u siebie w lazience w kontrolowany > sposob ruszac jadrami wewnatrz worka mosznowego - na komende, sila woli, raz > > jedno, raz drugie, podnosic i opuszczac bez dotykania genitaliow rekami; > Jaworski podobno potrafi jednoczesnie udawac nieprzytomnego i podciagac > jedno > jadro. Jaworski potrafi utrzymywac symulacje przez dluzszy czas, bo musi > przed > zwolnieniem na zasluzona emeryture przejsc przez co najmniej jedna, a > zapewne > kilka komisji lekarskich orzekajacych o utracie zdrowia. > > > Kluczowy swiadek, ktory moglby potwierdzic lub zaprzeczyc rewelacjom > Jaworskiego, taternik Bogdan "Bobas" Zalega, alkoholik, umiera w 1997 > roku. "Bobas" wykrwawia sie z powodu pekniecia zylaka krtani, zapewne w > samotnosci i bez zadnych swiadkow, poniewaz inaczej mozna by bylo wezwac > pogotowie i zatrzymac krwotok zylny, ktory jest stosunkowo powolny. > Niesamowitym zbiegiem okolicznosci, 15 lat wczesniej, na obozie w Tatrach w > 1982 roku, zomowcy Jaworskiego demonstruja komus, jak mozna zabic czlowieka > bez > sladow, umiejetnym uderzeniem w krtan. Takie uderzenie moze zgniesc > chrzastki > krtani i zamknac tchawice, prowadzac do szybkiej smierci z powodu szoku i > braku > tlenu. Ale, zadane slabiej, moze takze spowodowac pekniecie naczyn > krwionosnych > krtani i zabic przez wykrwawienie. Nikt zapewne nie przeprowadzil > szczegolowej > sekcji zwlok Zalegi ani drobiazgowych badan histopatologicznych wycinka > rozerwanej zyly. Po co, przeciez to byl czlowiek przeszlosci, alkoholowy > wrak, > ktory zapil sie na smierc. Zreszta, prawie na pewno tak bylo; jest wysoce > prawdopodobne, ze Zalega padl ofiara wlasnego nalogu. Wieczny odpoczynek. > > > Za duzo tych nadzwyczajnosci i zbiegow okolicznosci. Oprocz horroru, science > > fiction i operetki, w sprawie Jaworskiego czuje na plecach rowniez lodowaty > powiew planowania operacyjnego - przez dobrych fachowcow. > > > >
