Przesylam panstwu ponizszy text pana Marcina Fabjanskiego z Nowego Dziennika z Nowego 
Yorku, tego ktory tak szybko wydawal opinie na temat Jedwabnego i przewodzil 
antypolskiej krucjacie... dzis sprzata swoja kupke innym textem, tym razem bardzo 
ladnym chociaz tez przypomna o polskim antysemityzmie..... niby zlizuje , ale jednak 
mruczy ze co prawda kupka,ale ladnie pachnie.....

Sloik z karteczka w srodku

Marcin Fabjanski

"Wasze wrazliwe serca podswiadomie przeczuwaly, ze to, co naokolo mowi sie w waszym 
kraju o holocauscie ­ jest niedostatecznie zrozumiale. Postanowilyscie szukac prawdy. 
I jakis nikly, malenki slad zaprowadzil was do mnie" ­ napisala Irena Sendlerowa do 
czterech uczennic ze wsi Uniontown w stanie Kansas.

Dostalem miejsce z tylu, tuz przy silniku niewielkiego McDouglasa DC-9. Glosny huk 
rozprasza mysli. Mam spotkac nauczyciela historii i cztery uczennice wiejskiej szkoly 
sredniej zakochane w Polce, ktora ratowala Zydow z warszawskiego getta.

Powiedziec im o Jedwabnem czy nie? Powiem ­ minie im milosc do Polakow. Nie powiem ­ 
nie beda znaly calej prawdy.

Lece do Kansas City z Nowego Jorku z przesiadka w Detroit. Razem szesc godzin. Potem 
jeszcze dwie godziny samochodem. Duzo czasu, zeby podjac decyzje. Ale kiedy na 
zwirowym poboczu pojawia sie znak "Uniontown", wciaz nie moge sie zdecydowac.

Kilkanascie luzno porozrzucanych budynkow. Stada bydla na zielonych pagorkach. Nowa, 
ogromna szkola z czerwonej cegly. Tutaj zaczela sie ta historia.

Wycinek

Jest wrzesien roku 1999. Megan Stewart (15 lat) i Elizabeth Cambers (16 lat) biegna do 
nauczyciela historii Normana Conarda. Megan sciska w dloni kserokopie artykulu z "U.S. 
News & World Report" z 21 marca 1994. ­ To 
bedzie nasz projekt na olimpiade historyczna ­ mowi.

Norman Conard: ­ Byl to tekst napisany po filmie Spielberga o ludziach, ktorzy 
ratowali masowo Zydow, ale nie stali sie tak slawni jak Schindler. Jednym z nich byla 
Polka, Irena Sendlerowa, ktora wyprowadzila z warszawskiego getta 2500 zydowskich 
dzieci i oddala je chrzescijanskim rodzinom. Ich nazwiska zakopala w sloikach w 
ogrodzie, zeby po wojnie mogly wrocic do rodzicow. Nie uwierzylem w te liczbe. 
Powiedzialem dziewczetom: chcecie nad tym pracowac ­ zgoda, ale sprawdzcie najpierw, 
czy te dwa i pol tysiaca to prawda.

Sprawdzily. Zajelo im to pol roku. Kilka razy byly w bibliotece w Kansas 
City. Przeczytaly kilkadziesiat ksiazek, mikrofilmow i artykulow, w tym 
specjalistyczne rozprawy o judaizmie i tyfusie. Dotarly do rzadowych dokumentow o 
holocauscie. Rozmawialy kilka godzin przez telefon z zolnierzami z II wojny swiatowej. 
Ogladaly filmy dokumentalne zamowione poczta.

­ To wszystko nie bylo nawet na ocene ­ Norman Conard sam sie dziwi pilnosci swoich 
uczennic.

W koncu przyszly do nauczyciela z plikiem dowodow w rekach. Wynikalo z nich jasno ­ 
podziemna grupa "Zegota", ktorej prace koordynowala Irena Sendlerowa, uratowala z 
warszawskiego getta 2500 zydowskich dzieci.

Norman Conard z namyslem: ­ Bohaterem "Listy Schindlera" jest materialistyczny 
biznesmen. W tej historii glowna role odgrywa krucha kobieta. Opowiesc o niej ma 
wielka sile. Dlatego wszyscy pomagali moim uczennicom w badaniach. Wystarczylo 
strescic ja przez telefon.

Megan, Elizabeth i dwie inne uczennice, ktore dolaczyly do grupy (Sabrina Coons oraz 
Janice Underwood), chcialy dowiedziec sie, gdzie jest grob Ireny Sendlerowej. W marcu 
2000 zadzwonily do Nowego Jorku, do Fundacji Sprawiedliwych. Telefon odebral jakis 
mezczyzna.

­ Irena Sendlerowa zyje. Ma 90 lat. Mieszka w Warszawie ­ powiedzial. ­ Chcecie jej 
adres?

Stukot

Warszawa. Male mieszkanie na placu Na Rozdrozu. Irena Sendlerowa wkreca kartke do 
starej maszyny do pisania. "Moje Drogie i Kochane Dziewczeta, bardzo bliskie mojemu 
sercu!" ­ kazdy list do nich zaczyna tak samo.

Ciezko jej pisac. Ma 91 lat. Powykrzywiane rece, ktore bola (gestapowcy polamali je na 
Pawiaku, nigdy nie zrosly sie dobrze). Prawie nie chodzi. 
Cukrzyca popsula jej wzrok. Po kazdym akapicie wyciaga kartke z maszyny i przez lupe 
sprawdza, czy nie ma bledow. Poprawia je dlugopisem. Wkreca kartke na nowo. Maly 
pokoik wypelnia niespieszny stukot.

"Trudno mi o tym mowic ­ ale chcialabym byc z wami szczera az do bolu ­ jestem pewna, 
ze przy waszej wrazliwosci na pewno to zrozumiecie. W zeszlym roku przezylam wielka 
tragedie ­ smierc Mojego Syna, a jest to dla matki najwieksze nieszczescie, jakie moze 
ja spotkac.

Mowi sie, ze z biegiem czasu, z biegiem lat rany sie zablizniaja. Ale jest inaczej ­ 
bol sie nasila i tak bedzie juz do konca".

Uderza w klawisz, ale maszyna nie wybija kolejnej litery.

Minuty

Uniontown. Cztery uczennice pochylaja sie nad kartka w polowie zadrukowana polskimi 
zdaniami, w polowie zapisana recznie.

Moja maszyna sie zepsula i musze konczyc odrecznie. O swoim nieszczesciu nie pisalam, 
bo znajac Wasze czule serca i wrazliwosc nie chcialam Was martwic. Teraz bylam 
zmuszona przeslac Wam wiadomosc o swojej tragedii, abyscie zrozumialy moj stan 
psychiczny, codziennie sie pogarszajacy, i nie mialy do mnie zalu, bo marzeniem moim 
bylo Was zobaczyc. Rozpamietywanie tych przezyc pogarsza moj stan. Wybaczcie, moje 
drogie kochane dzieci, nie bede Was mogla w tym obecnym stanie przyjac. Kochajaca Was 
najmocniej "Jolanta", Irena Sendlerowa.

Obok lezy angielskie tlumaczenie. Kilka tygodni zajelo im znalezienie przez Internet 
tlumacza do tych listow. W okolicy nie ma Polakow. Mieszkaja tylko biali protestanci. 
Wierza w Biblie i surowe wychowanie. Nie lubia rozwiazlosci i Zydow.

Listy tlumaczy Krzysztof Zyskowski, polski ornitolog z uniwersytetu w Kansas City, sto 
piecdziesiat kilometrow na polnoc od Uniontown.

­ Pewnego dnia dyrektor wezwal mnie do gabinetu, polozyl przede mna rachunek 
telefoniczny i zapytal, kto dzwonil z mojej klasy przez 72 minuty do Kansas City ­ 
opowiada Norman Conard. ­ Dopiero po chwili przypomnialem sobie, ze tyle trwalo 
telefoniczne tlumaczenie jednego z listow Ireny Sendlerowej.

Wyjazd

Uczennice z Uniontown spotkaja sie jednak z Irena Sendlerowa. Wszystko przez to, ze 
napisaly scenariusz sztuki o niej.

Nie wiedzialy, kto ma zagrac Irene Sendlerowa. Megan przypominala ja ze zdjecia z lat 
40. Ale nie czula sie dobrze w tej roli. Zagrala przyjaciolke Ireny ­ Marie i 
gestapowca, ktory daje sie przekupic i wypuszcza Irene z Pawiaka. Irene Sendlerowa 
zagrala Elizabeth.

Po miesiacu prob uznaly, ze graja fatalnie.

Po raz pierwszy zagraly "Holocaust i zycie w sloiku" na lekcji historii w lutym roku 
2000. Inni uczniowie mieli mnostwo uwag.

­ Powiedzieli mi, ze musze pokazac wiecej emocji. Nie czuli, ze naprawde chce ratowac 
te dzieci ­ mowi Elizabeth.

Wystawily sztuke potem w kosciele Zgromadzenia Boga, w parafii protestanckiej Megan, 
dziesiec kilometrow od Uniontown. Kiedy skonczyly, 
podszedl do nich jakis mezczyzna: ­ Cos wam sie pomylilo. Przeciez Sendler byl 
mezczyzna. Widzialem film Spielberga o nim ­ powiedzial.

Ale inni plakali.

Pastor z parafii Zgromadzenia Boga Dean Myers, potezny, rudy mezczyzna: ­ Pokazaly te 
sztuke tuz przed srodowym nabozenstwem. To bylo dla nas blogoslawienstwo. 
Zobaczylismy, ile moze czlowiek ryzykowac dla innych.

Potem zobaczylo to kilkuset uczniow szkol i domow starcow w stanie Kansas i Missouri. 
W szkole Westridge w Kansas City sztuke widzialy trzy grupy uczniow, kazda po sto 
osob. Zobaczyl ja tez John Shuchart, nauczyciel, Zyd.

Po przedstawieniu zabral je do restauracji.

­ Chcialem sprawdzic, czy to byl tylko jeden z wielu ich projektow, czy rzeczywiscie 
sa tak poruszone ta historia ­ mowi John Shuchart.

Po kilku minutach wiedzial, ze ta historia zmienila ich zycie. Po obiedzie zapytal: ­ 
Czy macie jakis zyczenia?

­ Chcemy spotkac Irene Sendlerowa ­ powiedziala Megan.

­ Spotkacie ja ­ obiecal.

Dwa dni pozniej wyslal do Uniontown szesc i pol tys. dolarow na wyjazd do Polski. 
Pieniadze dali jego zydowscy znajomi.

Norman Conard: ­ John byl naprawde poruszony. Na wsi w srodkowej Ameryce jest bardzo 
duzo uprzedzen. Jest antysemityzm. Otwarcie nikt go nie okazuje, ale tkwi mocno w 
umyslach. Uczennica, ktora poprzednio grala w sztuce matke oddajaca dzieci Irenie 
Sendlerowej ­ odeszla. Jej rodzice nie chcieli, zeby grala Zydowke. Ta historia to 
najlepsza z mozliwych odpowiedzi na antysemityzm. Zadne nawolywania moralne nic tu nie 
zrobia.

John Shuchart wreczajac pieniadze postawil dwa warunki: usciskaja od niego Irene 
Sendlerowa i wroca, zeby opowiedziec mu o wszystkim, co sie zdarzylo w Warszawie.

***

Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown:

Wyprowadzalysmy dzieci, ja i moje laczniczki, czterema drogami. 1.) Samochod ciezarowy 
jezdzil do getta z rozmaitymi srodkami czystosci. Szoferem byl pan Antoni Dabrowski, 
tez razem ze mna pracujacy w konspiracji. W uprzednio umowionym miejscu w getcie 
zabieral dziecko oraz mnie lub jedna z moich laczniczek. Dziecko trzeba bylo bardzo 
dobrze ukryc w tym samochodzie, w 
jakims duzym pudle po srodkach czystosci lub ­ niestety ­ w worku. To nieszczesne 
dziecko, odebrane czesto sila od Rodzicow, Dziadkow bylo tak 
przerazone, ze rozpaczliwie krzyczalo. Nikt nigdy niestety nie opisal, co wtedy sie 
dzialo w serduszku takiego dziecka: przeciez trzeba bylo przejechac przez brame, 
chroniona zawsze przez straz niemiecka, ktora w kazdej chwili mogla to uslyszec. I 
kiedys pan Dabrowski odezwal sie do mnie: "Jolanta", nie bede dalej prowadzic z wami 
tej nad wyraz niebezpiecznej akcji, bo kiedys straz uslyszy te rozpaczliwe krzyki i 
Niemcy nas wszystkich rozstrzelaja.

Prosilam go usilnie, aby cos wymyslil i nie odmawial dalszej wspolpracy. Po kilku 
dniach, z mina ogromnie zadowolona odrzekl: "wymyslilem cos dobrego. Bede zabieral do 
samochodu bardzo zlego psa. Przy wjezdzie do bramy mocno nadepne psu na lapy, a wtedy 
wycie psa zagluszy krzyk dziecka.

Synagoga

25 kwietnia 2001. Synagoga Bınai Jehudah na przedmiesciach Kansas City. W srodku 250 
ludzi. Do mikrofonu podchodzi John Shuchart:

­ Ilu ludzi uratowal Oskar Schindler? Tysiac. Irena Sendlerowa uratowala dwa i pol 
tysiaca. A widzieliscie kiedys film o niej? ­ pyta.

Porownanie zadzialalo. Widzowie, glownie uczniowie, ucichli. Na mala scene z metalowa 
brama z napisem "Warsaw Ghetto" (zrobili ja uczniowie z Uniontown na zajeciach z 
rolnictwa) wchodza cztery dziewczyny.

"Zycie w w sloiku" trwa dziesiec minut (takie sa wymogi olimpiady historycznej), 
wycwiczone ze stoperem na sali gimnastycznej.

Irena Sendlerowa (Elizabeth Cambers) w plaszczu, z chustka na glowie idzie do getta 
ratowac dzieci. Jej przyjaciolka (Megan Steward) powstrzymuje ja. ­ Zginiesz ­ mowi. 
Irena probuje przekonac matke (Janice Underwood), zeby oddala jej dziecko. Ta sie nie 
zgadza. Irena obiecuje powrot. Za drugim razem matka oddaje jej dziecko ­ przekonalo 
ja to, ze tego dnia widziala, jak gestapowiec zabil kobiete na ulicy. Irena pisze 
nazwisko dziecka na kartce i wklada do sloika. Sloik zakopuje. W koncu lapie ja 
gestapo. Towarzysz z podziemia wykupuje ja.

Brawa trwaja kilka minut. Placz niektorych uczniow ­ kilka minut dluzej.

Terry Goldberg, nauczycielka z Kansas City, ociera chusteczka lzy.

­ Latem bylam w Izraelu w Yad Vashem. Widzialam tam drzewko posadzone przez Irene 
Sendlerowa. Nie mialam pojecia, jaka sie kryje za nim historia. Dopiero teraz 
uswiadomilam sobie, czym ryzykowali Polacy ratujac Zydow.

Najbardziej zachwycony jest rabin Joshua Tanb: ­ Te dziewczyny mialy odwage przyjsc do 
zydowskiego domu modlitwy i opowiedziec Zydom fragment ich wlasnej historii. Gdybym ja 
ja opowiedzial, nikogo by to nie poruszylo. Rabin znowu opowiada o holocauscie, bo 
musi, powiedzieliby. One pokazaly, ze czesc naszej historii jest wazna nie tylko dla 
Zydow.

Po przedstawieniu rabin Tanb dlugo sciskal nauczyciela Conarda. Nauczyciel usmiechal 
sie z satysfakcja.

­ Sila tej historii znowu nas wszystkich zaskoczyla. Na kazdym przedstawieniu ludzie 
placza. Czy to z powodu ich gry? Nie. Z powodu scenariusza? Nie. No to dlaczego? To ta 
historia wyciska lzy. Sloiki z nazwiskami moga wywolac tylko jedna reakcje: 
zadziwienie.

***

Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown:

Drugim sposobem wyprowadzania dzieci byla zajezdnia tramwajowa na terenie getta. Maz 
jednej z moich laczniczek byl tramwajarzem. Tego dnia ,kiedy On mial dyzur, my 
przyprowadzalysmy do niego dziecko. On w pustym tramwaju umieszczal te dziecine i 
dowozil gdzies ow tramwaj, juz po stronie tzw. aryjskiej. Tam juz czekalam ja lub 
jakas moja laczniczka i odbierala je. 
Zawsze trzeba bylo dziecko zawiezc do jednego z czterech "punktow opiekunczych", ktore 
byly zorganizowane u najbardziej zacnych, odwaznych 
naszych wspolpracownikow. W takim "punkcie" dziecko bylo otoczone najczulsza opieka, 
aby choc w minimalnym stopniu zlagodzic jego dzieciecy bol ­ tragedie po rozstaniu z 
najblizszymi.

Sloik

Na biurku Normana Conarda stoi wielki sloik. Na nim napis: "Irena Sendlerowa". W 
srodku kilka zmietych banknotow i parenascie monet, glownie jednocentowe miedziaki.

Do jednego z listow do Warszawy uczennice wlozyly trzy dolary, na znaczki. W 
odpowiedzi dostaly pokwitowanie z domu dziecka, ktoremu "Jolanta" przekazala pieniadze.

Ornitolog z Kansas City przetlumaczyl: "Nie przysylajcie mi pieniedzy wiecej, gdyz mam 
emeryture. Na korespondencje z bliskimi osobami zawsze znajda sie pieniadze".

Na odpowiedz na pierwszy list, wyslany w marcu roku 2000, czekaly pol roku. "Jolanta" 
napisala, ze moga pytac ja o to, o co chca.

To pytaja.

Jak wyprowadzala dzieci? Czy ma z nimi kontakt? Czy ktos zrobil o niej film albo 
napisal ksiazke? Do pytan dolaczaja kartki. Raz wlozyly do paczki koszulke z napisem 
"Irena Sendlerowa" i z ich nazwiskami.

Zawsze dostaja odpowiedzi (filmu i ksiazki nie bylo, w Polsce mieszka niewielu 
uratowanych przez "Zegote").

Raz dostaly pouczenie: "Prosze tez goraco, abyscie nigdy nie robily ze mnie zadnej 
bohaterki, bo to by mnie ogromnie zdenerwowalo" ­ napisala Irena Sendlerowa.

***

Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown:

3.) Niektore domy w getcie graniczyly piwnicami z domami zamieszkanymi przez Polakow. 
Dalszy ciag postepowania byl taki sam.

Wnetrza

Sabrina Coons, machajac rekoma: ­ Przy okazji tego projektu zbadalam swoje korzenie. 
Moja prababcia tez byla w getcie warszawskim! Uratowal ja jej narzeczony, ktory byl 
niemieckim straznikiem. Uciekla i przyjechala do Ameryki.

Janice Underwood, wazy slowa: ­ Gram jej najlepsza przyjaciolke, ktora sie o nia 
martwi. Gdyby to mi sie zdarzylo, martwilabym sie jeszcze dziesiec razy bardziej. 
Nigdy nie bylam w zblizonej sytuacji.

Megan Stewart, ze smutkiem: ­ Pod koniec listopada, w drugim miesiacu prob, zapytalam 
mame, co by czula, gdyby musiala mnie oddac i nie bylaby pewna, czy nie straci mnie na 
zawsze. Rozplakala sie. Powiedziala, ze wlasnie nie jest tego pewna. Rano dowiedziala 
sie, ze ma raka. Od tej pory rozmawialam z nia o sztuce codziennie. Latwiej bylo mi 
grac. W Shwanee Mission w Kansas City ze sceny widzialam jak mama placze. Sama 
zaczelam plakac.

Mama Megan ­ Debra, cichym glosem: ­ Megan widziala, jak przechodze chemioterapie. 
Siedziala godzinami w szpitalu. Ta sztuka nas zblizyla. Megan nauczyla sie, jak cenni 
sa ludzie. Jak bylam w szpitalu ­ musiala prac, gotowac, sprzatac. Historia Ireny dala 
jej sile.

Norman Conard, analitycznie: ­ Megan przed sztuka i po sztuce to zupelnie dwie inne 
osoby. Jeszcze rok temu zastanawialem sie, dlaczego interesuje ja ten projekt. Teraz 
jest przywodca grupy. Dojrzala niewiarygodnie szybko.

Elizabeth Cambers, powaznie. ­ Przedtem nie mialam pojecia o holocauscie. Widzialam 
zdjecia martwych ludzi. Wiedzialam, ze stalo sie cos naprawde zlego. Chcialam 
dowiedziec sie, dlaczego. Ja bym nigdy tego nie zrobila, 
tego co Irena. Nie moge jej nawet porownac z jakakolwiek inna postacia znana z 
historii. Jest na pierwszym miejscu mojej listy bohaterow.

Norman Conard: ­ Matka Elizabeth jest narkomanka. Ojciec nie moze sie z nia widywac, 
sad zabronil.

Babcia Elizabeth, Debbie: ­ Elizabeth dojrzala dzieki temu projektowi. Kiedy miala 
piec lat, matka ja zostawila w Kansas City. Pojawila sie w naszych 
drzwiach bez wyjasnien. Nie wiemy, jak nas znalazla. Byla znerwicowana. Nie wiedziala 
jak jesc mieso. Nie sluchala nas. Robila na zlosc. Jedziemy z nia do Polski, zeby 
spotkac Irene i wspierac Elizabeth. Musi wiedziec, ze ma 
kogos, na kim moze sie oprzec. Nigdy nie bylam za granica.

Janice Underwood, powaznie: ­ Chce byc psychiatra Przylaczylam sie do tej grupy 
ostatnia, bo zainteresowala mnie ta historia. W nastepnym liscie Irena Sendlerowa 
napisala, ze wita mnie jako nowego czlonka grupy, i ze kocha mnie tak jak pozostale 
dziewczyny. Teraz jest moja bohaterka. Ta sztuka nauczyla mnie, jak mowic do duzej 
grupy ludzi. Zawsze bylam niesmiala.

Mama Janice, Diane, pomoc nauczycielska w szkole podstawowej po drugiej stronie drogi: 
­ Poplakalam sie, kiedy zobaczylam ich probe na sali gimnastycznej. Potem mialy probe 
w moim domu. Pytaly mnie, czy maja cos zmienic. Ale co mialam powiedziec, nie wiem 
jednej dziesiatej tego, co one o holocauscie. Ze szkoly pamietam mgliscie, ze to cos 
tragicznego. Ciesze sie, ze Janice jedzie do Polski. To dla niej niezwykla okazja. 
Najciezej jej bedzie w Auschwitz. Wlasnie dostala paszport. Ja nie ma paszportu.

Dziennikarze

O sztuce dowiedzial sie kanal ogolnokrajowej telewizji. Nagrali ja. Dziennikarze 
zaczeli przyjezdzac do Uniontown. Po finale olimpiady w Waszyngtonie dowiedzieli sie o 
nich widzowie ogolnokrajowej sieci C-Span i Radia Publicznego. Przylgnela do nich 
nazwa "kwartet Sendler".

Pojechaly do Nowego Jorku pokazac sztuke w Fundacji Sprawiedliwych. ­ To bylo 50. 
pietro. Z widokiem na Central Park ­ oczy Megan blyszcza na wspomnienie.

Wygraly stanowa olimpiade historyczna w Kansas i zakwalifikowaly sie do Waszyngtonu.

Tam przegraly.

­ Wszystko przez jakiegos dziennikarza. Podsuwal mikrofon pod nos czlonkom komisji i 
pytal, co sadza o nas. To ich zdenerwowalo ­ tlumaczy Megan.

***

Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown:

Czwarta droga: gmach Sadow Polskich znajdowal sie na terenie getta. Wejscia byly 
zamkniete. Wchodzilo sie do tego gmachu od tylu, czyli od tzw. "strony aryjskiej" (z 
wielkim bolem uzywam tych slow). I znowuz, droga konspiracyjna umozliwiano nam kontakt 
z dwoma woznymi w sadzie. Ci zacni i nad wyraz odwazni ludzie, na umowiony znak 
otwierali nam drzwi po stronie getta. Tedy z dzieckiem sie wchodzilo ­ a wychodzilo 
pod opieka tego zaufanego woznego na strone polska.

Wszystkie te "drogi wychodzenia" dotyczyly malych dzieci (bylo tez i kilka niemowlat). 
Dla starszych, dwunasto-, trzynastoletnich i mlodziezy 14-18 lat byly zupelnie inne 
sposoby.

W porozumieniu z policja zydowska (ktora w przerazajacej wiekszosci "zapisala" zle 
swoje postepowanie w stosunku do swoich rodakow) Niemcy organizowali z dobrych 
fachowcow oraz mlodziezy specjalne ekipy, ktore pod scisla kontrola wychodzily 
codziennie rano z getta do roznych warsztatow 
pracy. Musieli wracac po 10-12 godzinach ogromnie wyczerpujacej pracy. Gmina Zydowska 
wyznaczala kazdego dnia jednego kierownika tej grupy, ktory byl 
odpowiedzialny zarowno za ich prace jak i powrot. Cala te grupe liczono i taka sama 
liczba osob musiala po pracy wrocic. Udalo nam sie czasem znalezc takiego pracownika 
w/w Gminy Zydowskiej, ktory chcial opuscic getto. Wtedy do jego grupy dolaczalismy 
kilku "naszych podopiecznych" chlopcow i dziewczat. Cala grupa miala po "stronie 
aryjskiej" punkt zbiorczy przy ulicy Grojeckiej. Ktoras z nas zglaszala sie na ow 
punkt i zabierala "naszych podopiecznych" do jednego z mieszkan naszych towarzyszy z 
"Zegoty". Po dwu-, trzydniowym tam pobycie ­ czlonkowie Armii Ludowej zabierali te 
mlodziez do lesnej partyzantki".

Jedwabne

Pod koniec kwietnia kazdego roku Norman Conard zaczyna mowic 11 klasie o 
wybuchu II wojny swiatowej. Nauczyciel nie czyta "New York Timesa". O Jedwabnem nigdy 
nie slyszal. Kiedy mu opowiadam o polskim antysemityzmie, nie jest wcale zdziwiony.

Norman Conard: ­ Pokaz mi kraj, w ktorym nie bylo antysemitow. Gdybym byl Polakiem, 
bylbym dumny z Ireny Sendlerowej i opowiadal o niej kazdemu. Nie wiem, co mowia o 
Polakach w Nowym Jorku. Dla nas, w Uniontown, jestescie 
narodem bohaterow.





_________________________________________________________________
Get your FREE download of MSN Explorer at http://explorer.msn.com

Odpowiedź listem elektroniczym