Przesylam panstwu ponizszy text pana Marcina Fabjanskiego z Nowego Dziennika z Nowego Yorku, tego ktory tak szybko wydawal opinie na temat Jedwabnego i przewodzil antypolskiej krucjacie... dzis sprzata swoja kupke innym textem, tym razem bardzo ladnym chociaz tez przypomna o polskim antysemityzmie..... niby zlizuje , ale jednak mruczy ze co prawda kupka,ale ladnie pachnie..... Sloik z karteczka w srodku Marcin Fabjanski "Wasze wrazliwe serca podswiadomie przeczuwaly, ze to, co naokolo mowi sie w waszym kraju o holocauscie jest niedostatecznie zrozumiale. Postanowilyscie szukac prawdy. I jakis nikly, malenki slad zaprowadzil was do mnie" napisala Irena Sendlerowa do czterech uczennic ze wsi Uniontown w stanie Kansas. Dostalem miejsce z tylu, tuz przy silniku niewielkiego McDouglasa DC-9. Glosny huk rozprasza mysli. Mam spotkac nauczyciela historii i cztery uczennice wiejskiej szkoly sredniej zakochane w Polce, ktora ratowala Zydow z warszawskiego getta. Powiedziec im o Jedwabnem czy nie? Powiem minie im milosc do Polakow. Nie powiem nie beda znaly calej prawdy. Lece do Kansas City z Nowego Jorku z przesiadka w Detroit. Razem szesc godzin. Potem jeszcze dwie godziny samochodem. Duzo czasu, zeby podjac decyzje. Ale kiedy na zwirowym poboczu pojawia sie znak "Uniontown", wciaz nie moge sie zdecydowac. Kilkanascie luzno porozrzucanych budynkow. Stada bydla na zielonych pagorkach. Nowa, ogromna szkola z czerwonej cegly. Tutaj zaczela sie ta historia. Wycinek Jest wrzesien roku 1999. Megan Stewart (15 lat) i Elizabeth Cambers (16 lat) biegna do nauczyciela historii Normana Conarda. Megan sciska w dloni kserokopie artykulu z "U.S. News & World Report" z 21 marca 1994. To bedzie nasz projekt na olimpiade historyczna mowi. Norman Conard: Byl to tekst napisany po filmie Spielberga o ludziach, ktorzy ratowali masowo Zydow, ale nie stali sie tak slawni jak Schindler. Jednym z nich byla Polka, Irena Sendlerowa, ktora wyprowadzila z warszawskiego getta 2500 zydowskich dzieci i oddala je chrzescijanskim rodzinom. Ich nazwiska zakopala w sloikach w ogrodzie, zeby po wojnie mogly wrocic do rodzicow. Nie uwierzylem w te liczbe. Powiedzialem dziewczetom: chcecie nad tym pracowac zgoda, ale sprawdzcie najpierw, czy te dwa i pol tysiaca to prawda. Sprawdzily. Zajelo im to pol roku. Kilka razy byly w bibliotece w Kansas City. Przeczytaly kilkadziesiat ksiazek, mikrofilmow i artykulow, w tym specjalistyczne rozprawy o judaizmie i tyfusie. Dotarly do rzadowych dokumentow o holocauscie. Rozmawialy kilka godzin przez telefon z zolnierzami z II wojny swiatowej. Ogladaly filmy dokumentalne zamowione poczta. To wszystko nie bylo nawet na ocene Norman Conard sam sie dziwi pilnosci swoich uczennic. W koncu przyszly do nauczyciela z plikiem dowodow w rekach. Wynikalo z nich jasno podziemna grupa "Zegota", ktorej prace koordynowala Irena Sendlerowa, uratowala z warszawskiego getta 2500 zydowskich dzieci. Norman Conard z namyslem: Bohaterem "Listy Schindlera" jest materialistyczny biznesmen. W tej historii glowna role odgrywa krucha kobieta. Opowiesc o niej ma wielka sile. Dlatego wszyscy pomagali moim uczennicom w badaniach. Wystarczylo strescic ja przez telefon. Megan, Elizabeth i dwie inne uczennice, ktore dolaczyly do grupy (Sabrina Coons oraz Janice Underwood), chcialy dowiedziec sie, gdzie jest grob Ireny Sendlerowej. W marcu 2000 zadzwonily do Nowego Jorku, do Fundacji Sprawiedliwych. Telefon odebral jakis mezczyzna. Irena Sendlerowa zyje. Ma 90 lat. Mieszka w Warszawie powiedzial. Chcecie jej adres? Stukot Warszawa. Male mieszkanie na placu Na Rozdrozu. Irena Sendlerowa wkreca kartke do starej maszyny do pisania. "Moje Drogie i Kochane Dziewczeta, bardzo bliskie mojemu sercu!" kazdy list do nich zaczyna tak samo. Ciezko jej pisac. Ma 91 lat. Powykrzywiane rece, ktore bola (gestapowcy polamali je na Pawiaku, nigdy nie zrosly sie dobrze). Prawie nie chodzi. Cukrzyca popsula jej wzrok. Po kazdym akapicie wyciaga kartke z maszyny i przez lupe sprawdza, czy nie ma bledow. Poprawia je dlugopisem. Wkreca kartke na nowo. Maly pokoik wypelnia niespieszny stukot. "Trudno mi o tym mowic ale chcialabym byc z wami szczera az do bolu jestem pewna, ze przy waszej wrazliwosci na pewno to zrozumiecie. W zeszlym roku przezylam wielka tragedie smierc Mojego Syna, a jest to dla matki najwieksze nieszczescie, jakie moze ja spotkac. Mowi sie, ze z biegiem czasu, z biegiem lat rany sie zablizniaja. Ale jest inaczej bol sie nasila i tak bedzie juz do konca". Uderza w klawisz, ale maszyna nie wybija kolejnej litery. Minuty Uniontown. Cztery uczennice pochylaja sie nad kartka w polowie zadrukowana polskimi zdaniami, w polowie zapisana recznie. Moja maszyna sie zepsula i musze konczyc odrecznie. O swoim nieszczesciu nie pisalam, bo znajac Wasze czule serca i wrazliwosc nie chcialam Was martwic. Teraz bylam zmuszona przeslac Wam wiadomosc o swojej tragedii, abyscie zrozumialy moj stan psychiczny, codziennie sie pogarszajacy, i nie mialy do mnie zalu, bo marzeniem moim bylo Was zobaczyc. Rozpamietywanie tych przezyc pogarsza moj stan. Wybaczcie, moje drogie kochane dzieci, nie bede Was mogla w tym obecnym stanie przyjac. Kochajaca Was najmocniej "Jolanta", Irena Sendlerowa. Obok lezy angielskie tlumaczenie. Kilka tygodni zajelo im znalezienie przez Internet tlumacza do tych listow. W okolicy nie ma Polakow. Mieszkaja tylko biali protestanci. Wierza w Biblie i surowe wychowanie. Nie lubia rozwiazlosci i Zydow. Listy tlumaczy Krzysztof Zyskowski, polski ornitolog z uniwersytetu w Kansas City, sto piecdziesiat kilometrow na polnoc od Uniontown. Pewnego dnia dyrektor wezwal mnie do gabinetu, polozyl przede mna rachunek telefoniczny i zapytal, kto dzwonil z mojej klasy przez 72 minuty do Kansas City opowiada Norman Conard. Dopiero po chwili przypomnialem sobie, ze tyle trwalo telefoniczne tlumaczenie jednego z listow Ireny Sendlerowej. Wyjazd Uczennice z Uniontown spotkaja sie jednak z Irena Sendlerowa. Wszystko przez to, ze napisaly scenariusz sztuki o niej. Nie wiedzialy, kto ma zagrac Irene Sendlerowa. Megan przypominala ja ze zdjecia z lat 40. Ale nie czula sie dobrze w tej roli. Zagrala przyjaciolke Ireny Marie i gestapowca, ktory daje sie przekupic i wypuszcza Irene z Pawiaka. Irene Sendlerowa zagrala Elizabeth. Po miesiacu prob uznaly, ze graja fatalnie. Po raz pierwszy zagraly "Holocaust i zycie w sloiku" na lekcji historii w lutym roku 2000. Inni uczniowie mieli mnostwo uwag. Powiedzieli mi, ze musze pokazac wiecej emocji. Nie czuli, ze naprawde chce ratowac te dzieci mowi Elizabeth. Wystawily sztuke potem w kosciele Zgromadzenia Boga, w parafii protestanckiej Megan, dziesiec kilometrow od Uniontown. Kiedy skonczyly, podszedl do nich jakis mezczyzna: Cos wam sie pomylilo. Przeciez Sendler byl mezczyzna. Widzialem film Spielberga o nim powiedzial. Ale inni plakali. Pastor z parafii Zgromadzenia Boga Dean Myers, potezny, rudy mezczyzna: Pokazaly te sztuke tuz przed srodowym nabozenstwem. To bylo dla nas blogoslawienstwo. Zobaczylismy, ile moze czlowiek ryzykowac dla innych. Potem zobaczylo to kilkuset uczniow szkol i domow starcow w stanie Kansas i Missouri. W szkole Westridge w Kansas City sztuke widzialy trzy grupy uczniow, kazda po sto osob. Zobaczyl ja tez John Shuchart, nauczyciel, Zyd. Po przedstawieniu zabral je do restauracji. Chcialem sprawdzic, czy to byl tylko jeden z wielu ich projektow, czy rzeczywiscie sa tak poruszone ta historia mowi John Shuchart. Po kilku minutach wiedzial, ze ta historia zmienila ich zycie. Po obiedzie zapytal: Czy macie jakis zyczenia? Chcemy spotkac Irene Sendlerowa powiedziala Megan. Spotkacie ja obiecal. Dwa dni pozniej wyslal do Uniontown szesc i pol tys. dolarow na wyjazd do Polski. Pieniadze dali jego zydowscy znajomi. Norman Conard: John byl naprawde poruszony. Na wsi w srodkowej Ameryce jest bardzo duzo uprzedzen. Jest antysemityzm. Otwarcie nikt go nie okazuje, ale tkwi mocno w umyslach. Uczennica, ktora poprzednio grala w sztuce matke oddajaca dzieci Irenie Sendlerowej odeszla. Jej rodzice nie chcieli, zeby grala Zydowke. Ta historia to najlepsza z mozliwych odpowiedzi na antysemityzm. Zadne nawolywania moralne nic tu nie zrobia. John Shuchart wreczajac pieniadze postawil dwa warunki: usciskaja od niego Irene Sendlerowa i wroca, zeby opowiedziec mu o wszystkim, co sie zdarzylo w Warszawie. *** Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown: Wyprowadzalysmy dzieci, ja i moje laczniczki, czterema drogami. 1.) Samochod ciezarowy jezdzil do getta z rozmaitymi srodkami czystosci. Szoferem byl pan Antoni Dabrowski, tez razem ze mna pracujacy w konspiracji. W uprzednio umowionym miejscu w getcie zabieral dziecko oraz mnie lub jedna z moich laczniczek. Dziecko trzeba bylo bardzo dobrze ukryc w tym samochodzie, w jakims duzym pudle po srodkach czystosci lub niestety w worku. To nieszczesne dziecko, odebrane czesto sila od Rodzicow, Dziadkow bylo tak przerazone, ze rozpaczliwie krzyczalo. Nikt nigdy niestety nie opisal, co wtedy sie dzialo w serduszku takiego dziecka: przeciez trzeba bylo przejechac przez brame, chroniona zawsze przez straz niemiecka, ktora w kazdej chwili mogla to uslyszec. I kiedys pan Dabrowski odezwal sie do mnie: "Jolanta", nie bede dalej prowadzic z wami tej nad wyraz niebezpiecznej akcji, bo kiedys straz uslyszy te rozpaczliwe krzyki i Niemcy nas wszystkich rozstrzelaja. Prosilam go usilnie, aby cos wymyslil i nie odmawial dalszej wspolpracy. Po kilku dniach, z mina ogromnie zadowolona odrzekl: "wymyslilem cos dobrego. Bede zabieral do samochodu bardzo zlego psa. Przy wjezdzie do bramy mocno nadepne psu na lapy, a wtedy wycie psa zagluszy krzyk dziecka. Synagoga 25 kwietnia 2001. Synagoga Bınai Jehudah na przedmiesciach Kansas City. W srodku 250 ludzi. Do mikrofonu podchodzi John Shuchart: Ilu ludzi uratowal Oskar Schindler? Tysiac. Irena Sendlerowa uratowala dwa i pol tysiaca. A widzieliscie kiedys film o niej? pyta. Porownanie zadzialalo. Widzowie, glownie uczniowie, ucichli. Na mala scene z metalowa brama z napisem "Warsaw Ghetto" (zrobili ja uczniowie z Uniontown na zajeciach z rolnictwa) wchodza cztery dziewczyny. "Zycie w w sloiku" trwa dziesiec minut (takie sa wymogi olimpiady historycznej), wycwiczone ze stoperem na sali gimnastycznej. Irena Sendlerowa (Elizabeth Cambers) w plaszczu, z chustka na glowie idzie do getta ratowac dzieci. Jej przyjaciolka (Megan Steward) powstrzymuje ja. Zginiesz mowi. Irena probuje przekonac matke (Janice Underwood), zeby oddala jej dziecko. Ta sie nie zgadza. Irena obiecuje powrot. Za drugim razem matka oddaje jej dziecko przekonalo ja to, ze tego dnia widziala, jak gestapowiec zabil kobiete na ulicy. Irena pisze nazwisko dziecka na kartce i wklada do sloika. Sloik zakopuje. W koncu lapie ja gestapo. Towarzysz z podziemia wykupuje ja. Brawa trwaja kilka minut. Placz niektorych uczniow kilka minut dluzej. Terry Goldberg, nauczycielka z Kansas City, ociera chusteczka lzy. Latem bylam w Izraelu w Yad Vashem. Widzialam tam drzewko posadzone przez Irene Sendlerowa. Nie mialam pojecia, jaka sie kryje za nim historia. Dopiero teraz uswiadomilam sobie, czym ryzykowali Polacy ratujac Zydow. Najbardziej zachwycony jest rabin Joshua Tanb: Te dziewczyny mialy odwage przyjsc do zydowskiego domu modlitwy i opowiedziec Zydom fragment ich wlasnej historii. Gdybym ja ja opowiedzial, nikogo by to nie poruszylo. Rabin znowu opowiada o holocauscie, bo musi, powiedzieliby. One pokazaly, ze czesc naszej historii jest wazna nie tylko dla Zydow. Po przedstawieniu rabin Tanb dlugo sciskal nauczyciela Conarda. Nauczyciel usmiechal sie z satysfakcja. Sila tej historii znowu nas wszystkich zaskoczyla. Na kazdym przedstawieniu ludzie placza. Czy to z powodu ich gry? Nie. Z powodu scenariusza? Nie. No to dlaczego? To ta historia wyciska lzy. Sloiki z nazwiskami moga wywolac tylko jedna reakcje: zadziwienie. *** Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown: Drugim sposobem wyprowadzania dzieci byla zajezdnia tramwajowa na terenie getta. Maz jednej z moich laczniczek byl tramwajarzem. Tego dnia ,kiedy On mial dyzur, my przyprowadzalysmy do niego dziecko. On w pustym tramwaju umieszczal te dziecine i dowozil gdzies ow tramwaj, juz po stronie tzw. aryjskiej. Tam juz czekalam ja lub jakas moja laczniczka i odbierala je. Zawsze trzeba bylo dziecko zawiezc do jednego z czterech "punktow opiekunczych", ktore byly zorganizowane u najbardziej zacnych, odwaznych naszych wspolpracownikow. W takim "punkcie" dziecko bylo otoczone najczulsza opieka, aby choc w minimalnym stopniu zlagodzic jego dzieciecy bol tragedie po rozstaniu z najblizszymi. Sloik Na biurku Normana Conarda stoi wielki sloik. Na nim napis: "Irena Sendlerowa". W srodku kilka zmietych banknotow i parenascie monet, glownie jednocentowe miedziaki. Do jednego z listow do Warszawy uczennice wlozyly trzy dolary, na znaczki. W odpowiedzi dostaly pokwitowanie z domu dziecka, ktoremu "Jolanta" przekazala pieniadze. Ornitolog z Kansas City przetlumaczyl: "Nie przysylajcie mi pieniedzy wiecej, gdyz mam emeryture. Na korespondencje z bliskimi osobami zawsze znajda sie pieniadze". Na odpowiedz na pierwszy list, wyslany w marcu roku 2000, czekaly pol roku. "Jolanta" napisala, ze moga pytac ja o to, o co chca. To pytaja. Jak wyprowadzala dzieci? Czy ma z nimi kontakt? Czy ktos zrobil o niej film albo napisal ksiazke? Do pytan dolaczaja kartki. Raz wlozyly do paczki koszulke z napisem "Irena Sendlerowa" i z ich nazwiskami. Zawsze dostaja odpowiedzi (filmu i ksiazki nie bylo, w Polsce mieszka niewielu uratowanych przez "Zegote"). Raz dostaly pouczenie: "Prosze tez goraco, abyscie nigdy nie robily ze mnie zadnej bohaterki, bo to by mnie ogromnie zdenerwowalo" napisala Irena Sendlerowa. *** Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown: 3.) Niektore domy w getcie graniczyly piwnicami z domami zamieszkanymi przez Polakow. Dalszy ciag postepowania byl taki sam. Wnetrza Sabrina Coons, machajac rekoma: Przy okazji tego projektu zbadalam swoje korzenie. Moja prababcia tez byla w getcie warszawskim! Uratowal ja jej narzeczony, ktory byl niemieckim straznikiem. Uciekla i przyjechala do Ameryki. Janice Underwood, wazy slowa: Gram jej najlepsza przyjaciolke, ktora sie o nia martwi. Gdyby to mi sie zdarzylo, martwilabym sie jeszcze dziesiec razy bardziej. Nigdy nie bylam w zblizonej sytuacji. Megan Stewart, ze smutkiem: Pod koniec listopada, w drugim miesiacu prob, zapytalam mame, co by czula, gdyby musiala mnie oddac i nie bylaby pewna, czy nie straci mnie na zawsze. Rozplakala sie. Powiedziala, ze wlasnie nie jest tego pewna. Rano dowiedziala sie, ze ma raka. Od tej pory rozmawialam z nia o sztuce codziennie. Latwiej bylo mi grac. W Shwanee Mission w Kansas City ze sceny widzialam jak mama placze. Sama zaczelam plakac. Mama Megan Debra, cichym glosem: Megan widziala, jak przechodze chemioterapie. Siedziala godzinami w szpitalu. Ta sztuka nas zblizyla. Megan nauczyla sie, jak cenni sa ludzie. Jak bylam w szpitalu musiala prac, gotowac, sprzatac. Historia Ireny dala jej sile. Norman Conard, analitycznie: Megan przed sztuka i po sztuce to zupelnie dwie inne osoby. Jeszcze rok temu zastanawialem sie, dlaczego interesuje ja ten projekt. Teraz jest przywodca grupy. Dojrzala niewiarygodnie szybko. Elizabeth Cambers, powaznie. Przedtem nie mialam pojecia o holocauscie. Widzialam zdjecia martwych ludzi. Wiedzialam, ze stalo sie cos naprawde zlego. Chcialam dowiedziec sie, dlaczego. Ja bym nigdy tego nie zrobila, tego co Irena. Nie moge jej nawet porownac z jakakolwiek inna postacia znana z historii. Jest na pierwszym miejscu mojej listy bohaterow. Norman Conard: Matka Elizabeth jest narkomanka. Ojciec nie moze sie z nia widywac, sad zabronil. Babcia Elizabeth, Debbie: Elizabeth dojrzala dzieki temu projektowi. Kiedy miala piec lat, matka ja zostawila w Kansas City. Pojawila sie w naszych drzwiach bez wyjasnien. Nie wiemy, jak nas znalazla. Byla znerwicowana. Nie wiedziala jak jesc mieso. Nie sluchala nas. Robila na zlosc. Jedziemy z nia do Polski, zeby spotkac Irene i wspierac Elizabeth. Musi wiedziec, ze ma kogos, na kim moze sie oprzec. Nigdy nie bylam za granica. Janice Underwood, powaznie: Chce byc psychiatra Przylaczylam sie do tej grupy ostatnia, bo zainteresowala mnie ta historia. W nastepnym liscie Irena Sendlerowa napisala, ze wita mnie jako nowego czlonka grupy, i ze kocha mnie tak jak pozostale dziewczyny. Teraz jest moja bohaterka. Ta sztuka nauczyla mnie, jak mowic do duzej grupy ludzi. Zawsze bylam niesmiala. Mama Janice, Diane, pomoc nauczycielska w szkole podstawowej po drugiej stronie drogi: Poplakalam sie, kiedy zobaczylam ich probe na sali gimnastycznej. Potem mialy probe w moim domu. Pytaly mnie, czy maja cos zmienic. Ale co mialam powiedziec, nie wiem jednej dziesiatej tego, co one o holocauscie. Ze szkoly pamietam mgliscie, ze to cos tragicznego. Ciesze sie, ze Janice jedzie do Polski. To dla niej niezwykla okazja. Najciezej jej bedzie w Auschwitz. Wlasnie dostala paszport. Ja nie ma paszportu. Dziennikarze O sztuce dowiedzial sie kanal ogolnokrajowej telewizji. Nagrali ja. Dziennikarze zaczeli przyjezdzac do Uniontown. Po finale olimpiady w Waszyngtonie dowiedzieli sie o nich widzowie ogolnokrajowej sieci C-Span i Radia Publicznego. Przylgnela do nich nazwa "kwartet Sendler". Pojechaly do Nowego Jorku pokazac sztuke w Fundacji Sprawiedliwych. To bylo 50. pietro. Z widokiem na Central Park oczy Megan blyszcza na wspomnienie. Wygraly stanowa olimpiade historyczna w Kansas i zakwalifikowaly sie do Waszyngtonu. Tam przegraly. Wszystko przez jakiegos dziennikarza. Podsuwal mikrofon pod nos czlonkom komisji i pytal, co sadza o nas. To ich zdenerwowalo tlumaczy Megan. *** Z listu Ireny Sendlerowej do uczennic w Uniontown: Czwarta droga: gmach Sadow Polskich znajdowal sie na terenie getta. Wejscia byly zamkniete. Wchodzilo sie do tego gmachu od tylu, czyli od tzw. "strony aryjskiej" (z wielkim bolem uzywam tych slow). I znowuz, droga konspiracyjna umozliwiano nam kontakt z dwoma woznymi w sadzie. Ci zacni i nad wyraz odwazni ludzie, na umowiony znak otwierali nam drzwi po stronie getta. Tedy z dzieckiem sie wchodzilo a wychodzilo pod opieka tego zaufanego woznego na strone polska. Wszystkie te "drogi wychodzenia" dotyczyly malych dzieci (bylo tez i kilka niemowlat). Dla starszych, dwunasto-, trzynastoletnich i mlodziezy 14-18 lat byly zupelnie inne sposoby. W porozumieniu z policja zydowska (ktora w przerazajacej wiekszosci "zapisala" zle swoje postepowanie w stosunku do swoich rodakow) Niemcy organizowali z dobrych fachowcow oraz mlodziezy specjalne ekipy, ktore pod scisla kontrola wychodzily codziennie rano z getta do roznych warsztatow pracy. Musieli wracac po 10-12 godzinach ogromnie wyczerpujacej pracy. Gmina Zydowska wyznaczala kazdego dnia jednego kierownika tej grupy, ktory byl odpowiedzialny zarowno za ich prace jak i powrot. Cala te grupe liczono i taka sama liczba osob musiala po pracy wrocic. Udalo nam sie czasem znalezc takiego pracownika w/w Gminy Zydowskiej, ktory chcial opuscic getto. Wtedy do jego grupy dolaczalismy kilku "naszych podopiecznych" chlopcow i dziewczat. Cala grupa miala po "stronie aryjskiej" punkt zbiorczy przy ulicy Grojeckiej. Ktoras z nas zglaszala sie na ow punkt i zabierala "naszych podopiecznych" do jednego z mieszkan naszych towarzyszy z "Zegoty". Po dwu-, trzydniowym tam pobycie czlonkowie Armii Ludowej zabierali te mlodziez do lesnej partyzantki". Jedwabne Pod koniec kwietnia kazdego roku Norman Conard zaczyna mowic 11 klasie o wybuchu II wojny swiatowej. Nauczyciel nie czyta "New York Timesa". O Jedwabnem nigdy nie slyszal. Kiedy mu opowiadam o polskim antysemityzmie, nie jest wcale zdziwiony. Norman Conard: Pokaz mi kraj, w ktorym nie bylo antysemitow. Gdybym byl Polakiem, bylbym dumny z Ireny Sendlerowej i opowiadal o niej kazdemu. Nie wiem, co mowia o Polakach w Nowym Jorku. Dla nas, w Uniontown, jestescie narodem bohaterow. _________________________________________________________________ Get your FREE download of MSN Explorer at http://explorer.msn.com
