Podsyłam artykuł bo bardzo mi się spodobał. JB
================= http://www.upr.org.pl/mazowsze/newspro/publ.html Okupanci i lichwiarze - artykuł Stanisława Michalkiewicza Wysłane poniedziałek, 15, lipca 2002 przez Krzysztof Pawlak W książce Jarosława Abramowa Newerlego "Lwy mojego podwórka" natrafiłem na następujący fragment: "Tata przez długi czas nie dostawał na Majdanku paczek, choć wiedział, że mama je wysyła. Pewnego dnia esesman zebrał ich wszystkich na apelu i oświadczył: - Wiecie dlaczego paczki do was nie dochodzą? Bo oni wam je kradli. Wasi rodacy - wskazał grupę funkcyjnych kolegów w pasiakach. - Teraz my, Niemcy wzięliśmy się za to i od dziś paczki będą. Bo my nie kradniemy i u nas jest porządek - dokończył butnie. I paczki zaczęły dochodzić". Czyż to nie jest metafora obecnej sytuacji w Polsce i nadziei wiązanych z przystąpieniem do Unii Europejskiej? Polska jest państwem okupowanym, ale tym razem nie przez Niemców ani Sowietów, tylko przez własnych "funkcyjnych", naszych rodaków. Kiedyś pan poseł Smoleń z SLD bardzo się obruszył na to określenie, a nawet życzliwie przestrzegł mnie, żebym takich sformułowań nie używał. Ale cóż ja poradzę, skoro SLD zarzuca koalicji AW"S"-UW, że "zawłaszczała państwo", a obecnie opozycja stawia taki sam zarzut koalicji SLD-PSL? Przecież ci wszyscy politycy kierują państwem, a skoro tak, to chyba dobrze wiedzą, czy państwo jest "zawłaszczane", czy nie? Jeśli zatem mówią, że jest zawłaszczane raz przez tych, a raz przez tamtych, to ja im wierzę. Zawłaszczanie zaś, to po łacinie "ocupatio", czyli okupacja. Polska zatem jest państwem okupowanym przez własne elity rządzące, pełniące obowiązki "funkcyjnych". I elity rządzące zachowują się tak, jak okupanci. Jak zachowują się okupanci? "Kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku" - pisał Franciszek Maria Arouet, pseudonim Voltaire. Polacy są w sytuacji myszy, o których wygody nie troszczą się kolejni kapitanowie, przejęci transportowaniem zbóż dla swoich Padyszachów. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, który okupant troszczył się o kraj okupowany? Przeważnie myślał, jakby tu jak najszybciej wycisnąć z niego, co się tylko da, bo przecież nie wiedział, jak długo potrwa okupacja. Elity, a właściwie, już mniej elegancko - gangi polityczne rządzące Polską - traktują państwo i jego obywateli jako żerowisko do wyeksploatowania. Dlatego bez żadnych zahamowań "kradną paczki", jak nie przymierzając owi funkcyjni więźniowie na Majdanku. Stan gospodarki, sytuacja ekonomiczna obywateli, stan finansów publicznych, armii czy usług publicznych (np. wymiaru sprawiedliwości) jest tylko smutnym potwierdzeniem tej diagnozy. Polska jest okupowana. Niektórzy widzą ratunek w tym, żeby kontrolę nad dostarczaniem paczek przejęli "esesmani". Być może wtedy paczki dochodziłyby lepiej, ale nie można zapominać, że byłaby to cena za zgodę na "Majdanek". Specyficzną właściwością tej okupacji jest symbioza, w jakiej nasi okupanci żyją z lichwiarzami. Można powiedzieć, że o ile okupacja przynosi spore korzyści naszym okupantom, to prawdziwymi beneficjantami są jednak lichwiarze. Nasi okupanci są też "ludźmi pod władzą postawionymi" i wysługują się lichwiarzom. Można powiedzieć, że z demokratycznego upoważnienia wystawiają całe państwo na pastwę lichwiarzy. W rezultacie najwięcej korzyści z okupacji odnoszą lichwiarze. Mechanizm jest prosty. Rządzące gangi polityczne wmawiają ludziom, że dla ich dobra musi funkcjonować model państwa socjalnego, z rozdętym budżetem, wysokimi podatkami i deficytem budżetowym. Ludzie częściowo padają ofiarą własnej chytrości (wydaje im się, że przechytrzą naszych okupantów), ale przeważnie z naiwności myślą, że to nie propaganda, tylko wszystko naprawdę i popierają okupantów, jako swoich dobroczyńców. Przykładem niech będą emeryci, którzy na własną zgubę przeważnie popierają SLD. W rezultacie nasi okupanci wysysają z nich wszelkie zasoby, wpędzając w końcu w bezrobocie i beznadziejność. Jedyną gałęzią gospodarki, która w tej fazie okupacji dynamicznie się rozwija, jest biurokracja. Drugim elementem kosztów tych praktyk okupacyjnych jest deficyt budżetowy. Pokrywany jest on dochodami ze sprzedaży obligacji skarbowych, które corocznie wypuszcza rząd, a które skupują lichwiarze, pragnący osiągnąć "zysk bez ryzyka". Z tego powodu lichwiarze gorąco popierają gangi polityczne propagujące swoim niewolnikom "państwo socjalne", bo właśnie ono wytwarza mechanizmy umożliwiające lichwiarzom wyzyskiwanie milionów ludzi za pośrednictwem ich własnych rządów. Rządy bowiem chcą zachować wiarygodność wobec lichwiarzy i z tego powodu gotowe są zedrzeć z własnych niewolników ostatnią koszulę i wytoczyć z nich ostatnią kroplę krwi. Byle tylko wywiązać się lichwiarzom, bo inaczej lichwiarze nie kupią obligacji i cała okupacja na nic. Dochodzi do tego, że okupacyjni dygnitarze zaczynają używać lichwiarskich argumentów, niby to dla pokrzepienia serc. Były wicepremier i minister finansów, pan prof. Marek Belka pocieszał ludność okupowanej Polski, że "mocne euro poniesie naszą gospodarkę". Jeśli nawet "poniesie", to chyba na manowce, bo właśnie od 1 lipca cena energii elektrycznej wzrosła co najmniej o 6 procent wskutek nałożenia na nią podatku akcyzowego. Ale cóż zrobić - Padyszachowie czekają na swoje odsetki, więc myszy na statku dostają od kapitanów dodatkowy wycisk. Stanisław Michalkiewicz
