http://prawy.pl/n/czytaj.php?id=4506103914&dz=felietony

Sobota, 14 Czerwiec 2003 r. g.10:45 

VIVAT EURO RAJU.
W. Głowacki / Prawy.pl

Motto:
  Stajac zapatrzeni w obloki i w niebo Zapatrzeni w tancu,
  zapatrzeni w siebie Wciaz niepewni siebie, siebie
  niewiadomi Pytac wciaz bedziemy, pytac po kryjomu.
     [M.Grechuta, "Korowod" ]




Uff, mozna juz spokojniej oddychac. Minely emocje,odbyly sie
fajerwerki, nie wiem tylko, czy jeszcze odchodzi balanga, ale
wreszcie dobilismy swego. Jestesmy prawem referendum w
Europie, w dodatku zjednoczonej. Po ciezkich bojach,
bohaterowie po obu stronach sa wyraznie zmeczeni, jedni z
tytulu klaskania, sciskania, prawie daj mi buzi (po
staro-moskiewskiemu) na znak radosci i to zaledwie 10
minut po zamknieciu lokali. Druga strona barykady, rownie
musiala byc zdecydowanie zmeczona, jezeli nie pod
wplywem pewnych wysoko-procentowych substancji
plynnych, uznajac 20% na "NIE" za S U K C E S, zreszta
polityczny. Zreszta wypowiedzi co poniektorych bonzow
tzw.opozycji, IMHO, kwalifikowaly sie na badania
specjalistyczne w instytucjach z drzwiami bez klamek.

Teraz, jedni poleca odbierac wyplaty w euroschroderach i
prodicentymach, drugim zostana jeszcze w obiegu nowe
zlotowki.

A w ogole, wspomniane wyzej 10 minut, tak jakos mi
smierdzi ryba od glowy, biorac pod uwage referendalna
sobote, kiedy to wysokiej komisji zajelo az 2 godziny na
ogloszenie numerkow z pierwszego dnia glosowania nad
pogrzebem Polski. Ale widac, "zacne" grono projuniowcow
poszlo po rozum do glowy i zdazyli sciagnac najnowsze z
najnowszych technologii, bijac zdecydowanie na leb USA i
Kanade w szybkosci uzyskania wynikow. Gdzies w
przedziale 100 minut.

Fakt jest faktem, ze przedtem tez niby bylismy w Europie,
ale chyba jakos inaczej, klarujac Polakom od conajmiej
10-ciu lat. Tak przynajmiej wygladalo z punktu widzenia
rodzimych naganiaczy w prasie, radiu, telewizji. Na
obczyznie, gdzie rownie nie zasypywano gruszek w
popiele, pewne "zaslugi" na tym polu, zdecydowanie sie
naleza Kongresowi Polonii Kanadyjskiej, ktory co prawda nie
doradzal, ale.....apelowal za "TAK". Co zreszta nie jest
niczym nadzwyczajnie zaskakujacym, biorac pod uwage
nazwiska i koneksje.

No, ale skoro klamka zapadla, to tylko nalezy sie zaczac
cieszyc czekajacymi moich Rodakow "darami" Unii(nie w
kolejnosci alfabetycznej):

1. Nieskrepowane niczym podroze po calej Europie(nalezy
miec tylko pieniadze). Panie krajanki, na super "czystych"
plazach w Hiszpanii, Francji, Grecji albo i Wloch, beda mogly
paradowac sie bez zenady i obawy o sasiadow w toplesach.
Polskim panom zas, byc moze przyjdzie okazja pocieszac
zony swych nowych pracodawcow z Brukseli i Berlina,
robiacych w tym samym czasie dodatkowe miliony w Euro
Regionie Polen(dawniej Polska).

2. Dalszy "rozwoj" rolnictwa, ogrodnictwa i hodowli,
polegajacy na zupelnym wyrugowaniu wszystkiego,
cokolwiek jeszcze ocalalo dajac plony, owoce, warzywa i
mieso. W zamian, rolnicy dostana pieczatki do stemplowania
znakiem EU jajek, z imieniem i adresem kury nioski, oraz
wiekiem i numerem rozpoznawczym, sprawdzalnym
satelitarnie.

3. Szybkie "zlikwidowanie" prawie 20%-go bezrobocia
poprzez wyjazdy na saksy,ale za 5 lat i w oparciu o kwoty.

4. Niezwykle "dynamiczny rozwoj" polskiego przemyslu,
jeszcze w 1990 roku plasowany pod wzgledem dynamiki,
zasobow i mozliwosci na 10 miejscu w Europie(wedlug
kryteriow EWG z 1986 roku), poparty raportem World Bank -
Country Economics Department, Papers, pos.num.1624, z
1996 roku. Dzisiaj....jezeli sie nie myle, to na miejscu 23,
chyba przed Albania i jakims innym podobnym "mocarstwie".
Pomijam oczywiscie sprawe, ze caly polski przemysl zostal
absolutnie uznanym za przestarzaly i okazal sie bankrutem
na kazdym, mozliwym kroku. Stad zostal wysprzedanym w
obce rece.

5. Byc moze i to bardzo szybko, zniknie typowe polskie
koltunstwo i zapanuje po(d)step nie tylko w sferze podrozy,
rolnictwa i przemyslu, ale takze i w sferze dumnych
osiagniec wspolczesnej demokracji, tolerancji i
poszanowania wszystkiego, co nie jest wlasnym dorobkiem.

Lista win moich Rodakow, oprocz wrodzonego anty-cos-tam,
patriotyzmu, dumy narodowej, szacunku dla bohaterstwa,
poszerzy sie o konkretne nazwiska, ktore przy kolejnej
korekcie podrecznikow szkolnych delikatnie sie usunie.
Wsrod moich kandydatow na exodus polskiej historii, widze
Rejatana, Kosciuszke, Konopnicka, Pulawskiego, ksiecia
Jozefa Poniatowskiego, Pilsudskiego, gen.E.Fieldorfa, mjr.
Hubala, kmdr.Dabrowskiego, tylko aby wymienic paru. 

6. Wiec trzeba byc przygotownym na uznanie
niezbywalnego prawa kobiet do wlasnego brzucha i ponizej.
Stad wiecej niz pewnym, wkrotce powstanie siec "kobiecych
osrodkow zdrowia", oferujacych na kazde wszelaka
"pomoc". Wzorem zza Wielkiej Wody, mozna bedzie "leczyc"
az do 8-go miesiaca.

7. Zas wzorem doslownie zza miedzy, zaoferuje sie legalna
pomoc w odchodzeniu z tego swiata w "godnosci" i
poszanowaniu". Czy to beda strzykawki, czy tez butle z
CO2, bedzie chyba zalezec od brukselskich ustawodawcow.
Polska, tfu, winno byc Euroregion Polen, nie moze pozostac
w tyle za Dania i Holandia.

8. Juz widze takze zdecydowany progres w otwieraniu
bezpiecznych osrodkow dystrybucji narkotykow, darmowe
strzykawki i prezerwatywy, nauke w klasach podstawowych
technik wkladania gumek na marchewki(to tytulem praktyki
uzywania medialno- wizualnych srodkow masowego
razenia), czy ksiazeczek objasniajacych potrzebe "rodzin"
jednoplciowcow. Oczywiscie nie pominie sie zwiazkow
"malzenskich" miedzy homosami czy lezbijkami, ktore do tej
pory byly nie konstytucyjne. Na paradach "dumy"
kochajacych inaczej, zobaczy sie znane twarze politykow, bo
nagle sie okaze, ze "dumnych" jest wiecej, niz sie
spodziewano, zas ich glosy stana sie niezbednymi dla
uzyskania urzedu. Teczowe flagi beda na rowni z flagami
unijnymi, gdzies pol maszta wyzej od narodowej, o ile
pozwola na jej zachowanie.

9. Aby zachowac dobrosasiedzkie stosunki, cos nie cos
trzeba bedzie wyrownac, zaplacic, zwrocic albo pozwolic na
odzyskanie naleznych wlasnosci. Bron Boze, nie mysle wcale
o jakis tam akcjach zbrojnych, czy lamaniach traktatow
pokojowych. Mam na mysli tylko "przyjacielskie" negocjacje
(dla odmiany) trojkatnego stolu, przy ktorym, u podstawy
trojkata moga zasiasc "bracia" z "sasiadami", zas na szpicu
"elita" Rodakow. Decyzja kto dostanie wiecej czy szybciej,
napewno nie bedzie juz w gestii "elity".

10. I ewentualnie, z uwagi na calkowita utrate znaczenia
Mazurka, i bez juz zadnego referendum, prawnie sie
zaakceptuje "Korowod", z obowiazkiem trzykrotnego
spiewania kazdego dnia, idea fix "nowej drogi" bez prawa 
POWROTU.

                                  W.Glowacki

Odpowiedź listem elektroniczym