Panie Januszu, znam panski talmudyzm myslowy i te piosenke, ktora spiewa pan - zawsze z tym samym referenem-)))) Gospodarka rozwija sie tam, gdzie znajduje praktyczne zastosowanie ekonomia fizyczna, a reszta, wszystkie -izmy to tylko doktrynalne spory pokreconych dupkow w malinach.. Panstwa europejskie rozwiniely sie dzieki teorii biskupa Mikolaja z Cuzy, ktory opracowal koncepcje nowoczesnego spoleczenstwa oraz nadwyzki , inaczej zwanej zyskiem makroekonomicznym, czemu towarzyszyla jako konsekwencja koncepcja nowoczesnego panstwa narodowego. Dzieki tej teorii wspaniale rozwinela sie Francja za Ludwika XI, no i oczywiscie Polska. Nastepnie Jean Bodin w "Szesciu Ksiegach o Republice" wykorzystuje dorobek Mikolaja z Cuzy i daje poczatek kameralizmowi w ekonomii. O nowczesniej ekonomii fizycznej mozemy mowic od czasow Leibnitza, ktory byl uczniem Colberta. Leibnitz okreslil jasno,ze wydajnosc pracy zalezy od poziomu placy, ktora musi odpowiadac kosztom utrzymania gospodarstwa domowego robotnika i ze nie mozna traktowac robotnika jak bydlo robocze, ktoremu placi sie tylko tyle, by nie zdechlo z glodu. Leibnitz glosil haslo "zycie, wolnosc i dazenie do szczescia" odwrotnie do Locke'a, ktory glosil "zycie,wolnosc i wlasnosc". Poglady gloszone przez Leibnitza bardzo szybko stanely oscia w gardle weneckiej oligarchii bankowej, ktora wtedy juz tworzyla londynskie City. Oligarchia ta hodowana w zjudaizowanym protestantyzmie nie mogla wprost zniesc teorii ekonomii fizycznej. I tu zaczyna sie historia tzw. fizjokratow, ktora rozpoczyna sie od dziwkarza i opata Antoniego Conti oraz prawdziwego autora maltuzjanizmu- Gian Marii Ortesa, bowiem zydowski przechrzta na protestantyzm- Thomas Maltus powieli jedynie teorie Ortesa o tzw. "zdolnosci nosnej" i "wzroscie dla przezycia", od Ortesa uczyl sie rowniez Karol Marx. Szkole fizjkoratow sponsorowana przez Contiego zalozyl Quesnay wedlug ktorego jedynym zrodlem dobrobytu sa zasoby naturalne, ktore w calosci sa wlasnoscia arystokracji . Takoz dotatek do tych dobr- czyli sila robocza sa wlasnoscia arystokracji i bydlem pociagowym. Od niego wywodzi sie teoria leseferyzmu, ktory twierdzi,ze wszelkie ingerencje panstwowe w dzialanosc gospodarcza sa szkodliwe. Dochodzimy tu do jednego z guru naszych drogich koliberkow , czyli do Adama Smitha. Ten nie stworzyl nic nowego, a jedynie powielal patologiczne pomysly Quesnaya, jedyne co wymyslil , to nowa nazwe dla leseferyzmu, ktory nazwal "wolnym handlem" a dochod przyznawal nie arystokracji, lecz finansowej oligarchii, czyli zydowstwu z londynskiego City, ktore wtedy juz objelo kontrole nad handlem. Karol Marks przyznaje potem to samo prawo dyktaturze proletariatu, co bylo istnie diabelska sztuczka, bo czynilo w zasadzie cale swiatowe zydowstwo konumentem zysku. W sferze filozofii politycznej fizjokratyzm znajduje swe odbicie w ideach Johna Locke, ktory za jedyne wlasciwe rzady uznaje demokratyczna dyktature oparta na tzw. kontarkcie spolecznym, a wszystko to dlatego, ze fizjokratyzm zaprzecza boskiemu pierwiastkowi w czlowieku, czyli innymi slowy, neguje mozliwosci tworcze jednostki. Bardzo blisko juz stad do filozofii zla, czyli satanizmu. Najlepiej wyrazona zostaje cala ta pokretna i diaboliczna teoria w ksiazce "Opowiesci pszczol" Bernarda Mandeville wedlug ktorej czlowiek jest zly juz natury, ale to zlo przeradza sie w dobro w efekcie szeregu dzialan ludzkich(zlych), ktore prowadza do rownowagi spolecznej. Teoria rodem z domu wariatow, bardzo uzyteczna do utrzymywania wladzy nad swiatem przez oligarchie z City. W efekcie zasada dzialania staje sie brak moralnosci w ekonomii i polityce-liczy sie tylko i jedynie zysk w kazdej postaci. To "credo" bylo motorem dzialania imperium brytyjskiego przez prawie trzy stulecia, dzisiaj zas opetala ona w zasadzie caly swiat ukryta wlasnie pod nazwa liberalizmu w wersji Banku Swiatowego i MFW oraz innych juz bardziej tajnych organizacji. Adam Smith usprawiedliwial niewolnictwo i handel opium przez Kompanie Orientalna, a dzis Milton Friedmann za pieniadze Sorosa glosi potrzebe legalizacji narkotykow, a wszystko to wedle teorii,ze zlo wyrzadzone przez jednostke innej jednostce prowadzi do dobra spolecznego..Jakiez to madre ... I tu wlasnie spotyka sie liberalizm z komunizmem...
Marek Lubinski ----- Original Message ----- From: "Janusz Baczynski" <[EMAIL PROTECTED]> To: "Multiple recipients of list prawica" <[EMAIL PROTECTED]> Sent: Sunday, August 24, 2003 2:34 PM Subject: Re: Prawica: Czytanka dla liberalow Od: "Marek Lubinski" <[EMAIL PROTECTED]> > Pan ciagle , z uporem maniaka > i godnym naprawde lepszej sprawy twierdzi,ze "wolna reka rynku" > i tego typu pierdoly uratuja gospodarke. Tak. Jest to dowiedzione teoretycznie i praktycznie. Dlaczego w Korei Północnej jest bieda a Korea Południowa opływa w bogactwo? To nie to, że mają inny klimat, inne warunki klimatyczne czy bogactwa naturalne. A ludzie byli tacy sami jak się te państwa tworzyły. To po prostu inne ustroje: tu socjalizm, tam kapitalizm. Podobna była różnica między NRD i RFN. Gdyby Polska była podzielona na dwa państwa: liberalne i socjalistyczne, to liberalne na pewno by się szybciej rozwijało niż socjalistyczne. Dobrym dowodem na to że by tak było jest to że wielu Polaków wyjechało do liberalnych Stanów Zjednoczonych i tam pozakładali firmy które rozwijają się nawet prężniej niż i tak bardzo przecież sprawne firmy rodowitych Amerykanów. Nie jest więc tak że Polacy mają jakieś felerne cechy, że nie umieją korzystać z możliwości jakie daje wolny rynek w państwie liberalnym. Takie są fakty i jako dżentelmen nie zamierzam nad nimi dyskutować. > Nie chce przyjac Pan > do wiadomosci, ze liberalizm i socjalizm sa to dwie zatrute galezie > wyrosle z tego samego pnia, ze jest trwajacy juz ponad dwiescie > lat experyment spoleczny, ktorym opleciono ziemie i jesli kapitalizm > jest lbem tej zmiji to komunizm jest jej ogonem, ale zmija jest > jedna i, jak twierdzil jeden ze "strasznych braci w wierze", zmija > ma wylacznie ogon, wiec po co te falszywe przeciwstawienia ???-)))) Socjalizm jest przeciwieństwem liberalizmu. Socjalizm jest ideą zatrutą złodziejstwem, zawiścią i nienawiścią na których został zbudowany. Liberalizm jest ideą szlachetną, służącą dobrze ludziom indywidualnym i społeczeństwom jako że został zbudowany na wolności, miłości i sprawiedliwości. Te porównania do żmiji są całkowicie nietrafne. Równie dobrze mógłby Pan napisać że liberalizm jest jak wieloryb, a socjalizm jest za to świstakiem co zawija w sreberka, a potem przytoczyć co tam jakiś rabi rzekł był o wielorybach i świstakach a wyciągnął by Pan z tego wszystkiego równie mądre wnioski jak z porównania do żmiji i jej ogona. Pozdrawiam Janusz Baczyński
