Panie Romanie - ja tylko cytuje. A nie cytuje bez namyslu - z reszta nie bez kozery tytul dopasowalem do tresci a nie uzylem autorskiego (co zdaje sie Pan pominal w analizie tekstu...). Cytuje aby pokazac co sie szykuje i kto to szykuje. Co do "Ziem Odzyskanych" to prosze mi wybaczyc ale wiem to prawdopodobnie lepiej od Pana. Wiem ze tam byli (i ciagle jeszcze sa) Polacy (i to tacy zaslugujacy tez i na duza litere...). WD P.S. ATSD czy mowi Panu cos nazwa Ziemia Babimojska/ P.S.S. Swoja droga szkoda ze nie mam sensownego OCRa bo az zal ze niektore materialy sie skladuja i nie moga byc szerzej udostepnione...
roman kafel wrote: > > Za co???? Za co panie Waldemarze nam pan serwuje tak glupiego buca????? > > Na Ziemiach Odzysjkanych siedza starozytni Zasiedzeni...KJmac!!!!! cymbal..... > otwarci na Unie.... > > RomanK > > Za > > >From: Waldemar Dworakowski <[EMAIL PROTECTED]> > >Reply-To: [EMAIL PROTECTED] > >To: Multiple recipients of list prawica <[EMAIL PROTECTED]> > >Subject: Prawica: Przygotowania medialne do nowego rozbioru Polski > >Date: Fri, 23 Jan 2004 11:30:36 +0100 > > > >http://polityka.onet.pl/162,1123435,4,,druk.html > > > > > Nowy rozbiór Polski > > > > > > Granice rozbiorów pokrywają się z granicami poparcia dla > > > Unii > > > W referendum europejskim suwerenne społeczeństwo > > > przemówiło za Unią Europejską. > > > Socjologowie i politolodzy próbują teraz zrozumieć, co > > > poza zgodą na akcesję wynika z milionów suwerennych decyzji. > > > Na razie zdaje się przede wszystkim wynikać, że nasze > > > decyzje są dużo mniej suwerenne i że więźniami historii > > > jesteśmy w dużo większym stopniu, niż nam się wydaje. > > > > > > > > > JACEK ŻAKOWSKI > > > > > > > > > Leszek Szewczyk ? do niedawna pracownik Instytutu Kultury ? tworząc mapy > > > >tematyczne do > > > Atlasu Kultury zauważył, że zachowania, fakty i współczesne decyzje, >dotyczące > > > szeroko > > > pojętej kultury, po naniesieniu na siatkę gmin odtwarzają historyczne >granice. > > > > > > Krainy polityczne http://polityka.onet.pl/1,57384,obrazek.html > > > Granice poparcia http://polityka.onet.pl/1,57385,obrazek.html > > > > > > Badając finansowanie kultury przez gminy, sieć gminnych bibliotek, > > > >wykształcenie radnych, > > > odkrywał aktualność nie tylko granic stosunkowo niedawnych zaborów czy >Ziem > > > Odzyskanych. Na swoich mapach nieoczekiwanie znajdował linie wyznaczone >przez > > > polityczne decyzje i historyczne doświadczenia sięgające kilkuset, a >nawet > > > tysiąca lat > > > wstecz. Te niewidoczne granice, których przebiegu miejscowi w większości >nie > > > znają, > > > wyznaczone w czasach, których już nikt nie pamięta, zdają się do dziś >decydować > > > nie tylko > > > o zamożności czy jakości infrastruktury, ale też między innymi o tym, >ile > > > pieniędzy gminy > > > wydają na utrzymanie bibliotek czy jakie jest wykształcenie radnych. > > > > > > Kiedy Instytut Kultury został rozwiązany, Szewczyk postanowił na własną >rękę > > > kontynuować > > > badania. Teraz na siatkę podziału administracyjnego zaczął nanosić dane >o > > > frekwencji i > > > preferencjach wyborców. I znów, ilekroć po żmudnych rachunkach jego >zapchany > > > danymi > > > komputer wyświetlał kolejny rozkład głosów, na ekranie pojawiały się >linie > > > jakichś > > > historycznych podziałów sięgających często głęboko w czasy >przedrozbiorowe, aż > > > po > > > monarchię Piastów albo nawet dalej, bo do epoki dymarek, których >wschodnia > > > granica biegła > > > wzdłuż linii Wisły mniej więcej tak, jak dziś biegnie granica między > > > >Podkarpaciem a woj. > > > świętokrzyskim oraz między elektoratami Aleksandra Kwaśniewskiego i >Mariana > > > Krzaklewskiego. > > > > > > Na pierwszy rzut oka wyglądało to fantastycznie i niemal niewiarygodnie. > > > >Dwadzieścia lat > > > temu pewnie wyśmiano by kogoś, kto by utrzymywał, że decyzje podjęte >przez > > > monarchów > > > wiele lat temu mogą decydować o naszych decyzjach. Dziś ?długie trwanie? >stało > > > się jednak > > > uprawnioną kategorią społecznej analizy. O wpływie historycznych >doświadczeń na > > > polityczne sympatie socjologowie i politolodzy mówili i pisali od >początku lat > > > 90. Z map > > > Szewczyka wynika jednak, że chodzi o coś więcej niż polityczne tradycje >czy > > > poziom rozwoju > > > gospodarczego. > > > > > > Opierając się na swoich wcześniejszych badaniach Szewczyk trafnie >przewidział > > > terytorialny > > > rozkład wyników referendum akcesyjnego. Jego przewidywania na ogół nie > > > >odbiegały od tego, > > > co podpowiadała też intuicja. Wiadomo było, że ? najkrócej ujmując ? >zachód > > > Polski jest > > > raczej pro-, wschód zaś raczej kontra. A jednak, kiedy teraz patrzy się >na > > > przygotowane > > > przez Szewczyka poreferendalne mapy, trudno się oprzeć wrażeniu, że >więźniami > > > historii > > > jesteśmy w stopniu jeszcze większym, niż można było sądzić. > > > > > > > > > > > > Historia nas dzieli, czy tego chcemy, czy nie. Trudno wprawdzie mówić ? >jak to > > > się czasem słyszy ? > > > że istnieją dwie Polski, przegrana i wygrana, ale też z pewnością nie da >się > > > powiedzieć, że > > > politycznie jest jakaś jedna Polska. > > > > > > Rezerwaty historii > > > > > > Na mapach Leszka Szewczyka, który w odróżnieniu od autorów większości >analiz > > > publikowanych przez media posługuje się wynikami uzyskanymi w >poszczególnych > > > gminach > > > (a nie w powiatach albo województwach), widać dość wyraźnie, że biorąc >rzecz > > > bardzo > > > z grubsza jest w Polsce przynajmniej pięć krain politycznych: Basen >Centralny, > > > Galicja, > > > ściana wschodnia, dawny zabór pruski należący do II Rzeczpospolitej i >Ziemie > > > Odzyskane > > > (plus Bieszczady). > > > > > > Wbrew obiegowej opinii to Basen Centralny, a nie ściana wschodnia jest >najmniej > > > aktywny > > > i jednocześnie najbardziej antyeuropejski. To właśnie w centrum kraju >(między > > > Galicją > > > i Śląskiem a Prusami Wschodnimi oraz między Lubelszczyzną a Pomorzem i > > > >Wielkopolską) na > > > większości terenów dawnego zaboru rosyjskiego najwięcej jest gmin o >niskiej > > > frekwencji > > > i dużym procencie głosów przeciw Unii. Gdyby nie duże miasta ? głównie >Kielce, > > > Łódź oraz > > > Warszawa ? i ich promieniowanie, na całym tym obszarze byłaby mała >szansa > > > uzyskania > > > pięćdziesięcioprocentowej frekwencji, a wynik głosowania też nie byłby >pewny. > > > > > > W porównaniu z Basenem Centralnym tak zwana ściana wschodnia okazała się > > > >terenem o > > > nieco lepszej frekwencji, ale poparcie dla Unii jest tu podobnie >niewielkie jak > > > w centrum. > > > Nieco (a czasem także znacznie) więcej jest prounijnych głosów w gminach > > > >leżących > > > bezpośrednio przy wschodniej granicy. > > > > > > W Galicji, czyli dawnym zaborze austriackim (głównie Podkarpacie i >Małopolska), > > > frekwencja > > > była podobna jak na ścianie wschodniej, ale wyraźnie więcej było >zwolenników > > > Unii. > > > > > > Poza wielkimi miastami i ich aglomeracjami największą frekwencję miały >gminy > > > leżące na > > > terenach dawnego zaboru pruskiego, które weszły w skład II >Rzeczpospolitej. Na > > > mapie > > > frekwencji zaskakująco wyraźnie widać przebieg przedwojennego polskiego > > > >korytarza > > > prowadzącego do morza między Rzeszą i Prusami Wschodnimi, oraz granice >między > > > Górnym > > > Śląskiem a Małopolską i Śląskiem Opolskim. Poza dużymi miastami i >Śląskiem, > > > gdzie za Unią > > > oddano przeszło 85 proc. głosów, dawny zabór pruski głosował podobnie >jak > > > Galicja. > > > > > > > > > > > > Ziemie Odzyskane miały frekwencję tylko nieco wyższą niż gminy ściany > > > >wschodniej, ale > > > zwolenników Unii jest tam wyraźnie więcej niż w czterech pozostałych >krainach i > > > z grubsza tyle, > > > co w miastach innych obszarów Polski. Najlepiej widać to na przykładzie >Prus > > > Wschodnich, które > > > pod względem frekwencji nie różnią się od sąsiedniej Białostocczyzny, >ale > > > głosowały > > > zdecydowanie bardziej prounijnie. Odwrotnie niż w Galicji i na ścianie > > > >wschodniej, na Ziemiach > > > Odzyskanych gminy leżące przy samej granicy były mniej prounijne niż ich >gminy > > > drugiego > > > szeregu. > > > > > > Nie tylko historia, ale... > > > > > > Oczywiście nie wszystko da się wytłumaczyć odmienną historią polityczną. >Ważne > > > jest > > > doświadczenie ostatnich lat i osobiste prognozy na najbliższą >przyszłość. > > > Mieszkańcy gmin > > > leżących na zachodniej granicy mogą się obawiać, że gdy granica zniknie, > > > >skończą się > > > interesy robione dzięki jej istnieniu. Mieszkańcy gmin leżących na >granicy > > > wschodniej pewnie > > > lepiej niż inni potrafią zrozumieć, co grozi Polsce będącej poza Unią i > > > >staczającej się w stronę > > > naszych wschodnich sąsiadów. Całkiem oczywisty, ale jeszcze głębszy niż >się na > > > ogół sądzi, > > > jest też podział na Polskę miejską i Polskę wiejską. Poparcie dla Unii, >i tak > > > znacznie (o ok. 10 > > > pkt. proc.) słabsze na wsi niż w miastach, wyraźnie słabnie w miarę >oddalania > > > się od choćby > > > niewielkiego miasteczka. W obwodach wyborczych należących do gmin czysto > > > >wiejskich jest > > > aż o 5 pkt. słabsze niż w wiejskich obwodach należących do gmin > > > >miejsko-wiejskich. > > > > > > Poza urbanizacją i osobistym doraźnym interesem frekwencji i sympatii >dla Unii > > > sprzyja > > > zamożność, wykształcenie, średnia wieku ludności, tradycyjne preferencje > > > >partyjne, a także > > > istnienie starej linii kolejowej (np. Łódź?Stalowa Wola) czy skupiska > > > >mniejszości narodowych > > > (Puńsk). Jednak żaden z tych czynników nie może chyba wyjaśnić >zasadniczej > > > różnicy > > > wyniku wyborów w sąsiadujących ze sobą gminach na pograniczu dawnych >Prus > > > Wschodnich > > > i II Rzeczpospolitej albo na granicy Wolnego Miasta Gdańsk i >przedwojennego > > > skrawka > > > polskiego Wybrzeża. Warto więc może zastanowić się, co sprawia, że te > > > >historyczne granice > > > wciąż trwają? > > > > > > > > > > > > Stosunkowo łatwo jest pewnie wyjaśnić, dlaczego gminy dawnego zaboru >pruskiego i > > > austriackiego miały większą frekwencję niż zabór rosyjski. Odpowiedzią >może być > > > trwałość > > > sięgającej XIX w. tradycji demokratycznej Prus i Austro-Węgier. >Trudniejsze, > > > ale też bardziej > > > pociągające wydaje się wyjaśnienie, dlaczego mieszkańcy Ziem Odzyskanych >są > > > wyraźnie > > > bardziej prounijni niż pozostali Polacy. Dlaczego społeczności, których > > > >członkowie zostali > > > kilkadziesiąt lat temu przeniesieni ze wschodu lub centrum, pozostały z >grubsza > > > biorąc podobnie > > > mało aktywne politycznie jak ci, którzy na wschodzie czy w centrum >zostali, ale > > > jednocześnie > > > zademonstrowały nieporównanie większą życiową odwagę wyrażającą się >skłonnością > > > do > > > poparcia zmiany tworzącej nowe wyzwania? > > > > > > Można by było uwierzyć, że ? jak sugerowała część pierwszych komentarzy >? stało > > > się tak > > > dzięki bliskości zachodniej granicy i dobremu doświadczeniu sąsiedztwa z > > > >należącymi do Unii > > > Niemcami. Ale tej tezie przeczy nie tylko mniej prounijna postawa części >gmin > > > bezpośrednio > > > sąsiadujących z granicą, lecz także fakt, że podobnie jak zachód >głosowały > > > Bieszczady i > > > dawne Prusy Wschodnie, które od zachodniej granicy dzielą przecież setki > > > >kilometrów. Można > > > by też było uwierzyć, że decydującą rolę odegrała solidna infrastruktura > > > >cywilizacyjna lub > > > urbanizacja, którą Polacy przybyli ze wschodu odziedziczyli na Ziemiach > > > >Odzyskanych. Temu > > > z kolei przeczy wysoki wynik uzyskany w Bieszczadach, gdzie o >urbanizacji i > > > infrastrukturze > > > raczej trudno mówić. > > > > > > Błogosławiona nietrwałość > > > > > > Zapewne ryzykowna jest każda próba wyjaśnienia zachowań wielkiej grupy >ludzi za > > > pomocą > > > jakiegokolwiek jednego czynnika. Ale często istnieje jednak jakiś >czynnik > > > wyraźnie > > > dominujący. Być może tak jest i tym razem. Co zatem łączy ziemie >zachodnie z > > > Prusami > > > Wschodnimi, Górnym Śląskiem, Warszawą i Bieszczadami? Chyba tylko >nietrwałość. > > > To > > > przecież raczej nie jest tylko przypadek, że podobnie jak w miastach, w >niemal > > > wszystkich > > > rejonach, gdzie mapa głosów ?tak? z niebieskiej staje się granatowa, >wyraźnie > > > dominują > > > migranci w pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniu. > > > > > > Migracja wiąże się z ryzykiem wyprawy w nieznane, więc częściej >podejmują ją > > > osoby > > > aktywne, otwarte na zmianę. W powojennej Polsce przeprowadzka (często > > > >przymusowa) na > > > ogół oznaczała awans cywilizacyjny, a często też społeczny. Nietrwałość >i > > > zmiana były więc > > > doświadczane raczej pozytywnie. Zapewne obok genów poszukiwaczy przygód, > > > >zdobywców > > > Zachodu czy Bieszczad w dużej mierze to właśnie dobra, międzypokoleniowa >pamięć > > > wielkiej, > > > niezbyt odległej zmiany daje dzisiejszym wyborcom pionierską odwagę >szukania > > > lepszego > > > życia w Unii Europejskiej. > > > > > > To oczywiście jest tylko hipoteza. Ale kiedy z niepokojem czy troską >myślimy o > > > naszej > > > przyszłości w Unii, warto tę hipotezę uwzględnić w rozważaniach. Bo ona > > > >zapowiada, że > > > mamy jakąś szansę w trudnej konkurencji z Europą Zachodnią. Może nie >mamy dziś > > > w Polsce > > > wielkich kapitałów, specjalnie konkurencyjnego przemysłu ani zbyt dobrze > > > >rozwiniętego > > > nawyku solidnej pracy, ale wielu z nas (zwłaszcza na Ziemiach >Odzyskanych) ma > > > przynajmniej odwagę wynikającą z doświadczenia ostatnich pokoleń. A >przecież > > > świat ? więc > > > także Europa ? do odważnych należy. > co panei Waqldem > > _________________________________________________________________ > There are now three new levels of MSN Hotmail Extra Storage! Learn more. > http://join.msn.com/?pgmarket=en-us&page=hotmail/es2&ST=1
