http://www.polskiejutro.com/art/a.php?p=99zakul
> POLSKA ZROBIŁA SWOJE? > > Łukasz Reda > > Im bliżej krytycznego momentu, czyli wstąpienia Polski do Unii > Europejskiej, tym więcej zakulisowych elementów całego procesu > wychodzi na jaw. Miało być miło i przyjemnie a akcesja wiązana była > przede wszystkim z korzyściami. Teraz jednak jest inaczej. Skoro cały > proces jest w zasadzie już nieodwracalny, jesteśmy traktowani jak > ten przysłowiowy Murzyn, który zrobił swoje i może odejść. A nawet > gorzej - bo nasze odejście w ogóle nie wchodzi w grę - jeszcze > jesteśmy do czegoś potrzebni, tyle że kurtuazja się skończyła. > > Opinia publiczna jest teraz przygotowywana propagandowo na moment > akcesji i na szok, jaki z tym będzie niewątpliwie związany. Przede wszystkim - > prawie zanikło przypominanie wszelkich "korzyści" i ich wyliczanie. W miejsce > tego mamy tłumaczenie, że będzie ciężko, musimy jeszcze bardzo dużo zmienić > a argument zawsze jest ten sam: "bo tak jest w Unii"; "bo tego wymaga Unia". > > Ceny i "spekulanci" > Na pierwszy ogień idą rosnące ceny. Przypomnijmy - to zjawisko miało w > ogóle nie wystąpić. Wystarczy przypomnieć zapewnienia prezydenta czy > premiera z okresu kampanii referendalnej. Ale kto by to wszystko pamiętał? > Dziś nas się przekonuje, że wzrost cen "musi" wystąpić, ale tak naprawdę to > będzie on mało odczuwalny, bo przecież nie wszystko zdrożeje, a > nawet niektóre rzeczy stanieją. Jest to propaganda rodem z > głębokiego PRL-u: wtedy też drożała żywność, ale przecież taniały lokomotywy. > Druga manipulacja rodem z epoki nie do końca minionej, > to zrzucanie winy na wszelkiej maści "spekulantów", których niecna > działalność będzie mieć dla nas dotkliwe skutki, państwo zaś i > jego instytucje robią zaś wszystko, aby było nam dobrze. Co ciekawe, > przestrzega przed nimi Narodowy Bank Polski, czyli de facto jego > prezes - osławiony Leszek Balcerowicz. Co jak co, ale techniki > manipulacji z kursów marksizmu (który to przedmiot tyle lat > wykładał) zapamiętał doskonale. > Teraz już wiemy - jeśli ceny wzrosną bardziej, niż będziemy > mogli to wytrzymać, to wszystkiemu będą winni spekulanci, żerujący na > naszej sytuacji. Być może i z tym związany jest unijny zakaz (!) > gromadzenia "nadmiernych" zapasów. Aby więc biurokraci mieli co robić > w najbliższym okresie, wyznaczane są limity dopuszczalnych zapasów, > a ślad za tym nasilą się drobiazgowe kontrole i surowe, bardzo > dotkliwe kary. To też już było w gospodarce socjalistycznej. > Czy eurokratów doprawdy nie stać na nic nowego, bardziej świeżego i > przekonującego? > Komuna gnębiła "prywaciarzy". Dziś tacy sami przedsiębiorcy > prywatni chętnie zgromadziliby trochę zapasów, aby nieco lżej przetrwać > najtrudniejszy okres, ale unia nic by z tego nie miała. > Dlatego - nie wolno i już. Ale nie można ich wyzywać od prywaciarzy, mamy więc > zmianę semantyczną na "spekulantów". To samo, ale na innym poziomie? > > Coraz więcej o nas - bez nas > Unijnym oficjelom coraz bardziej puszczają nerwy. Zbyt długo > trzymali jęzory za zębami, łasząc się i przymilając do nas, chcąc w miarę > łatwo osiągnąć zamierzony cel. Udało się i teraz przyszło im > tylko czekać. Już są w ogródku, już witają się z gąską. Dlatego niektórzy > wypadają przed szereg i pokazują, na co ich stać. Później są > formalne przeprosiny, lekkie pokajania i wszystko wraca do "normy". > Stanowi to jednak zapowiedź, co będzie dalej. > Należy tu wrócić do sprawy "korytarza", biegnącego przez > Polskę do Królewca, który zaproponowała swego czasu Rosji dyplomacja > francuska, naturalnie bez wiedzy i zgody strony polskiej. > Widocznie Francuzi wówczas uznali, że już można. Po prostu wyskoczyli, > zniecierpliwieni, przed orkiestrę. To była tylko zapowiedź > ciężkich czasów, które dla nas idą. > We wrześniu ubiegłego roku opinia publiczna w Polsce > została zbulwersowana stanowiskiem Pata Coxa, przewodniczącego Parlamentu > Europejskiego, który jakoby uznał publicznie, ze powojenne > przesiedlenia Niemców z Czech i Polski były "bezprawne". Jak to w > dyplomacji bywa, złe wrażenie zostało zatarte rutynowymi sloganami > o "złym tłumaczeniu" jego łagodniejszych słów o "poczuciu > krzywdy", panującym wśród Niemców. Faktem jednak jest, że > Cox skierował swe przesłanie do uczestników zjazdu niemieckiego > ziomkostwa sudeckiego. Czy ktoś słyszał kiedykolwiek, aby ten > sam Cox zniżył się kiedykolwiek i uczynił podobny gest, choćby tylko > w postaci przesłania, skierowanego do polskich ofiar II wojny światowej? > Jak to w dyplomacji bywa, polscy parlamentarzyści "zaakceptowali" > wyjaśnienia Coxa i sprawa się rozmyła. > > Nasz przyjaciel Verheugen > Po zakończeniu rokowań kopenhaskich, gdy wiadomo już było, > że klamka zapadła i polska przyjmuje warunki UE, dotyczące > formalnych zasad i podstaw integracji, Guenter Verheugen > zasłynął powiedzeniem, że Polacy powinni teraz napić się wódki i od > poniedziałku wziąć się solidnie do pracy. Szkoda, że nie > było to bardziej sugestywne polecenie, typu: "arbeiten schnella!". I byłoby to > bardziej w Polsce zrozumiałe, z uwagi na konotacje historyczne. > Teraz ten sam malinousty Verheugen (który jest komisarzem > UE ds. rozszerzenia) wystąpił jeszcze bardziej energicznie. W dniu 25 marca, > w wywiadzie dla Agencji Reutera obrzucił wyzwiskami tych > Polaków, którzy są przeciwnikami UE. Padły brzydkie epitety: "nacjonaliści", > "szowiniści", "przedstawiciele skrajnego katolicyzmu". > To oni, według komisarza, mają w Polsce podsycać "wrogość" do UE. Bez nich - > idąc tym tokiem rozumowania - wszystko byłoby w porządku? > W komunizmie wszystko załatwiano sloganem "wróg ludu". > Było to wygodne dla władzy i niezwykle groźne dla potencjalnych > "wrogów". Wszystko wskazuje na to, że wracają ciężkie czasy. > W zanadrzu są bowiem jeszcze inne brzydkie epitety, których skutki > mogą być dalekosiężne, jak choćby "antysemityzm". > Verheugen jest chyba bardzo mało zorientowany o faktycznej > sytuacji i nastrojach w Polsce. Według niego, dziś aż 77 procent > wyborców ponownie glosowałoby za przystąpieniem Polski > do UE. W rzeczywistości proporcje są teraz odwrotne; szeregi > przeciwników to obecnie aż 75 procent ankietowanych! > Niemiecki komisarz pociesza jednak siebie i swych zwolenników z lobby > prounijnego i proniemieckiego: "Sytuacja w Polsce szybko > się zmieni po akcesji. [...] Po raz pierwszy na terenach wiejskich ludzie > zobaczą pieniądze, prawdziwe osobiste dochody i mnóstwo > pieniędzy na wiejski rozwój". > Co ma piernik do wiatraka? Niektórzy "Europejczycy" żyją > nadal w przekonaniu, że Polska to taki kraj, gdzie po ulicach chodzą białe > niedźwiedzie a ludzie żyją z myślistwa i zbieractwa. W dodatku > popisują się swoistą wiedzą, która świadczy o ich bezgranicznej > ignorancji: "Wielu ludzi nie wierzy, że naprawdę dostarczymy > (pomoc). Mówią ťzawsze byliśmy oszukiwani, to jest historia naszego > krajuŤ" - te słowa Verheugena też powinniśmy zapamiętać. > Tak, byliśmy oszukiwani, to jest najnowsza historia naszego > kraju. Oszukiwali nas Niemcy podczas II wojny światowej, twierdząc, że > walcząc z nami, walczą za nas i "za Europę". Oszukiwali nas > komuniści przez 45 lat po wojnie, dziś zaś wprowadzają nas do > "zjednoczonej, demokratycznej Europy", traktowani tam jak > pełnoprawni partnerzy, często nawet milej widziani, niż ich przeciwnicy > polityczni, bo są bardziej układni i ugodowi. > > ** ** ** > Wszystko wskazuje na to, że Polska zrobiła swoje i kurtuazja > się skończyła. Verheugen określany jest jako "przyjaciel Polski". Skoro > tak, to niech nas Pan Bóg strzeże od takich przyjaciół, bo > z innymi poradzimy sobie sami. Skoro trzy czwarte Polski to "szowiniści", > "nacjonaliści" i "skrajni katolicy", to może zachodzi > konieczność przymusowej resocjalizacji? Wszak to już było. > Próbowali tego i Niemcy, i Sowieci. Czyżby historia miała się powtórzyć?
