http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040603&id=my12.txt
> Polityka niemiecka a interesy polskie > > Polityka niemiecka coraz bardziej odsłania swoje > dalekosiężne cele tak w odniesieniu do krajów > zachodnich, w tym USA, jak i do krajów środkowej > Europy, w tym Polski. Coraz większa centralizacja Unii > Europejskiej i coraz większa rywalizacja z USA to > kluczowe wyznaczniki polityki niemieckiej. Z jednej strony - próba > zbudowania przez Unię strefy wolnego handlu z krajami Ameryki > Południowej (wejście w domenę wpływów amerykańskich), z drugiej - próba > zwasalizowania gospodarek środkowoeuropejskich. > Jak nigdy widać dziś iluzoryczność konkurencyjności gospodarki niemieckiej w > różnych dziedzinach. Trudno np. pojąć, jak rządy polskie przez całe lata > mogły godzić się na kilkudziesięcioprocentowe dopłaty do eksportu towarów > rolnych z Unii Europejskiej, które zalewały nasz rynek. System ten > doprowadził do niewiarygodnego wręcz zubożenia polskiej wsi, zubożenia > niczym nieuzasadnionego. Widać to wyraźnie po zniesieniu owych dopłat, jak > błyskawicznie wykupywana jest np. polska wołowina, która jest bardzo > konkurencyjna w stosunku do zachodnioeuropejskiej. To tylko jeden przykład >unijnej polityki przedakcesyjnej w stosunku do krajów środkowej Europy. > Wydaje się, że politycy niemieccy zrozumieli, że Polacy mimo wieloletniej > presji przetrwali gospodarczo w wielu dziedzinach i stanowią dość poważne > zagrożenie dla Niemiec. Pokazuje to szczególnie obecna sytuacja, gdy Polacy > próbują przedostać się na inne rynki światowe, wykorzystując współpracę z > USA (np. przemysł zbrojeniowy). Socjalistyczna gospodarka niemiecka nie > wytrzymuje konkurencji ze światem, nie jest w stanie też sprostać tanim > produktom ze środkowej Europy. Oszczędnościowe reformy przeprowadzane > przez rząd Schroedera są tylko małym krokiem na drodze deetatyzacji > Niemiec. Nie ma woli ani w elitach rządzących, ani tym bardziej w > społeczeństwie, by zrezygnować z bardzo rozbudowanej opieki socjalnej. Co > zatem zamierza zrobić rząd niemiecki? > Żeby to zrozumieć, należy sobie uzmysłowić, dlaczego Niemcy z taką > zapalczywością szli w kierunku poszerzenia Unii Europejskiej na Wschód. > Jedną z ważnych przyczyn były sprawy polityczne (wejście w sferę ekspansji > na polskie Ziemie Odzyskane). Jednak równie ważne były powody > ekonomiczne. Przegrywająca światową konkurencję gospodarka niemiecka > rozpaczliwie szukała nowych, bezpiecznych rynków zbytu. Bezpiecznych - tzn. > gwarantowanych przepisami prawnymi i decyzjami unijnej biurokracji. Złapane > w sidła gospodarki środkowoeuropejskie miały świadczyć usługi i produkcję > na niskim stopniu zaawansowania technologicznego i być nakierowane na > konsumpcję wysoko przetworzonych produktów z przestarzałej nieraz oferty > krajów zachodnioeuropejskich. Tymczasem okazało się, że żywotność i > przedsiębiorczość ludności środkowej Europy jest na tyle duża, iż niemiecki > stan posiadania jest zagrożony. Zagrożenie to wynika m.in. z możliwości > przeniesienia produkcji wielu towarów z Niemiec np. do Polski. Praca w Polsce > jest kilkakrotnie tańsza niż w Niemczech, każdy zatem, kto liczy, wie, że > produkcja u nas będzie bardziej opłacalna. Stąd propozycja kanclerza, aby > doprowadzić w Unii do harmonizacji podatków. W tym wypadku chodzi o > podatki od dochodów firm, o wiele niższe w Polsce niż w Niemczech, ale za > chwilę będziemy pewnie słyszeli wezwania do zrównania wszystkich kosztów > pracy. > Wydaje się, że jednym z narzędzi dla takiej polityki wewnątrzunijnej miałaby > być konstytucja unijna zakładająca wszak wspólną politykę podatkową. Silny > głos decyzyjny Niemiec i Francji mógłby przeważyć w tej kwestii. Aż strach > pomyśleć, czym mogłoby się to dla nas skończyć. O wiele słabsza niż w > Niemczech infrastruktura polska skutecznie zniechęcałaby wszelkich > inwestorów w sytuacji, gdy koszty pracy byłyby porównywalne. Politykę > ekonomiczną wobec środkowej Europy Niemcy zdefiniowali więc następująco: > dostaniecie dotacje unijne z niemieckiej kasy, ale pod warunkiem, że > wyrzekniecie się konkurowania z gospodarką niemiecką, a także pod > warunkiem, że będziecie kupowali nasze produkty. Taki układ to nic innego > jak kompletna wasalizacja gospodarcza, na którą nie może być zgody. > > Mieczysław Ryba
