Janusz Baczynski wrote:
> 
> Od: "Waldemar Dworakowski" <[EMAIL PROTECTED]>
> > Janusz Baczynski wrote:
> 
> http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040626/plus_minus_a_2.html
> 
> > Pozwalam sobie reszte wyciac. IMHO p.Pomian nie rozumie pojec
> > typu totalitaryzm, autorytaryzm i demokracja.
> 
> A według mnie rozumie.
> 
> > Byc moze wiedza o
> > tym nie jest potrzebna w Narodowym Centrum Badan Naukowych.
> 
> Z przypadku prof. Pomiana to nie wynika,
> bo on dysponuje bardzo szeroką i głęboką wiedzą.
> 
> > Sam tekst to z jednej strony (przepraszam za wyrazenie)
> > socjologiczny belkot nie odnoszacy sie do rzeczywistosci
> 
> To nie tekst socjologiczny - tylko historyczny.
> Tekst w całości odnosi się rzeczywistości.
> 
> > a z
> > drugiej strony obecnie gdy minelo juz tyle lat mozna bylo troche
> > wiecej oczekiwac od osoby ktorej transporty wspieraly dzialania
> > SB...
> 
> Nie wiem czy Pan zupełnie nie rozumie
> tego tekstu czy cynicznie Pan kłamie aby
> go zdyskredytować.
> 
> Na dodatek posługuje się Pan nieuczciwą metodą dyskusji
> posuwając się do dyskredytowania prof. Pomiana
> gdy nie potrafi podważyć Pan jego argumentów.
> 
> > Ciekawe swoja droga jak p.Pomian okreslilby mutacje systemu
> > politycznego w kraju obecnego zamieszkania...
> 
> Tu się Pan niechcący zdradził że jednak cynicznie kłamie
> twierdząc, że artykuł prof. Pomiana to bełkot bo dlaczego
> interesowało by Pana co na temat Francji wybełkotał by
> ten człowiek żadnej wiedzy.

Panie Januszu 
O czym tu dyskutowac... Zastosowany przez p.Pomiana sposob opisu
tego fragmentu rzeczywistosci IMHO ignoruje fakty. Co wiecej
uzywanie innych niz uzywane powszechnie definicji slow powoduje
iz caly wywod jest bezsensownym belkotem. Definicje podalem na
koncu mojego listu (z reszta definicje z encyklopedii PWN a nie
mojego wlasnego pomyslu). Stosowany sposob opisu zdarzen i ich
zaleznosci tez raczej odwoluje sie do socjologii niz do historii
(przynajmniej to moje odczucie).
Co do kwestii ktora Pana tak poruszyla - prosilbym aby Pan
zerknal do opracowan historykow na temat infiltracji kanalow
przerzutowych znajdujacych sie pod kontrola "Biura
Koordynacyjnego". To sadze wyjasni Panu moja uszczypliwosc...
Jednak jakkolwiek nie bylo by to uszczypliwe to jednak nie jest
to proba dyskusji ad-personam bo nie zerkalem w 'teczki'
p.Pomiana. Po prostu jest to ocena rzetelnosci naukowca ktory
odrzuca wiedze o tym co sie zdarzylo choc dzialo sie to na jego
oczach a jest niezgodne z jego koncepcja. Koncepcja IMHO nie
sluszna. Pan Pomian 'zapomina' bowiem o tym ze procesy w
historii czesto nie dzieja sie same z siebie i nie wynikaja z
wewnetrznej dynamiki procesow historycznych (leninowcy na to
mieli inna nazwe :>) ale czesto procesy te ktos rozpoczal i
pokierowal ich tokiem. Jesli pamieta sie o tym drobnym fakcie to
nie dziwia niektore niewyjasnione 'zbiegi okolicznosci'...
Aby jednak Pana nie pozbawiac w ogole krytycznego odniesienia
sie do 'tworczosci' p.Pomiana prosze zwrocic uwage na jeden
akapit:
> Nie umniejszając w niczym odwagi czy wręcz bohaterstwa dysydentów i
> opozycjonistów, uważamy zatem, że ich działania mogły się rozwijać i okazać
> skuteczne dlatego, że ustroje, które zwalczali, nie były już w stanie
> wytępić swych przeciwników i sterroryzować ludność tak, by zdusić w zarodku
> wszelkie próby kontestacji. Wreszcie utrzymujemy, że Zachód w ogóle, a
> Europa Zachodnia w szczególności, nie były po 1956 roku biernymi widzami
> tego, co działo się w krajach bloku radzieckiego, ale przeciwnie, były tego
> uczestnikami. Bez ich interwencji i pomocy dla sił antykomunistycznych
> ustroje autorytarne mogłyby trwać znacznie dłużej, nim wreszcie runęłyby
> pod ciężarem wewnętrznych sprzeczności, których nie były w stanie usunąć.
> Utrzymujemy zatem, że mimo różnic między z jednej strony Europą Zachodnią a
> z drugiej Europą Środkową i Europą Wschodnią historia Europy po drugiej
> wojnie światowej była wspólną historią jeszcze przed ostatnim poszerzeniem
> Unii Europejskiej, które dopełnia przejście od totalitaryzmu do demokracji.

Jak Pan to ocenia? Czy to nie belkot i polityczne chciejstwo?
Zaczne od konca - UE nie jest zadna forma demokratyczna. To jak
sie ja okreslic jest inna ale ciekawa kwestia. UE ma elementy
oligarchii, ma zapedy totalitarne, jest wieloma elementami ale z
demokracji jest tam tylko fasada... I to taka z ktorej odpada
tynk...
Wrocmy do kwestii... Wszystkie te kraje omawiane przez p.Pomiana
daja jasne wyjasnienie iz p.Pomian sie myli. 'Sluzby' mogly
zdlawic opozycje w kazdym momencie. I to robily jesli bylo im to
na reke. Jesli ktos watpi to chyba nie przezyl w Polsce grudnia
- czy to 'dnia bez teleranka' :> czy tez tego z roku '70. A ze
nie zwalczyly? Coz... a moze trudno zwalcza sie swoja druga
reke? Tak, mowie o infiltracji opozycji jak i o dzialaniach
agenturalnych w imieniu opozycji. Mowie tez o tym ze 'sluzby'
juz gdzies tak w '74 a moze i wczesniej postanowily ze 'pora na
zmiane'. Postanowiono to nie w Warszawie ale w Moskwie... A cala
reszta to efekt... moze rozpisany na rozne glosy, meble i trupy
ale czyz symfonia tez nei sklada sie z wielu grajacych
rownoczesnie instrumentow? Zas odpowiedz na argument o
'nieuniknionosci' pozostaje jedynie powiedziec ze przyklady
roznych krajow dowodza ze to nie byl samoistny proces i ze nie
byl on nieunikniony... 'Komunizm' mogl trwac tu jeszcze i sto
lat gdyby nie... no wlasnie gdyby nie to ze funkcjonariusze
uznali iz ich dzieci w 'komunizmie' nie odziedzicza po ich
wladzy wiele. Zauwazyli to i postanowili to zmienic tak aby ich
wladza stala sie 'wiecznotrwala' poprzez umocowanie jej w
pieniadzu i ukladach wspieranych 'sluzbami'... Tak to niestety
chyba wyglada...

WD

Odpowiedź listem elektroniczym