![]()
|
![]() |
![]()
![]() |
|
moim zdaniem W OPARACH EUROAMOKUHenryk Łupiński![]() Fot. CAL EC Euroamok poszerza się na kolejne dziedziny. Pierwsze w Polsce eurowybory stały się doskonałym poletkiem dla propagowania instytucji europarlamentu i naganiania rodaków do udziału w nich. Skądinąd słusznie, lecz jako że "mądry Polak po szkodzie", przeto skutek propagandowy okazał się odwrotny do zamierzonego. Frekwencja nie dopisała... | Czasy, w jakich przyszło nam żyć, charakteryzują się nie tylko wywróceniem wszelkich wartości charakterystycznych dla naszej cywilizacji, ale też nachalnością obłudnej propagandy, przy której dokonania systemów totalitarnych (hitlerowskiego i stalinowskiego) bledną na tyle, że wydają się żałośnie nieudolne. Zresztą bez tej, sączonej nam co dnia przez mass-media propagandy, nie byłby możliwy demontaż cywilizacji łacińskiej. Intensyfikacja wysiłków propagandowych następuje w sytuacjach zwiększonego zapotrzebowania na wymuszenie odpowiednich zachowań społeczeństwa, zgodnie z założonymi do osiągnięcia celami sprawujących władzę. Ponieważ priorytetowym celem "elit" politycznych stało się ostatnio stworzenie Eurokołchozu, przeto i wysiłki propagandowe w tym kierunku zostały skierowane.W tych wysiłkach wprawieni w służalczości na rzecz obcych dziennikarze poszli w zawody z politykami uwolnionymi od poczucia tożsamości narodowej na tyle, że racji stanu własnego państwa upatrują w interesach obcych - raz na Wschodzie, raz na Zachodzie. I tak, zanim zapowiadany przez L. Millera za jego jeszcze rządów deszcz euro zdążył spaść na nasze głowy, skonstatował on, że "Polacy wchodząc do UE odbierają zasłużoną nagrodę za umiłowanie wolności". Z tej ekwilibrystyki wynika, że umiłowanie wolności zasługuje na jej utratę. W ten oto sposób: "najważniejszy cel rządu został osiągnięty". Jeżeli taki był priorytet rządzących, to nie dziwi rozkład państwa, gdyż jego demontaż jest warunkiem nieodzownym dla utworzenia nowego antynarodowego imperium, choć pod inną nazwą i odmiennie tworzonego pod względem geograficznym i organizacyjnym. Aby przedsięwzięcie - zwane poszerzaniem UE - mogło objąć jak największy obszar, nie wystarczyły wysiłki naszych rodzimych "elit". Np. premier Łotwy Indulis Emsis stwierdził, że "państwa Europy Środkowej i Wschodniej oraz znajdujące się w Europie państwa bałtyckie otrzymały zwrot moralnego długu za to wszystko, co nasi ojcowie i dziadkowie wnieśli w sprawy zachowania niepodległości Europy Zachodniej". Inny mówca, ale wymowa jego rozumowania podobna - w drodze słusznego rewanżu słusznie jedną zależność zastępujemy inną. Kolejnego przykładu dostarczył kolejny premier, Miklosz Dziurinda ze Słowacji: "Jedynie w ponownie zjednoczonej Europie mamy szansę na życie w poczuciu bezpieczeństwa, w pokoju". Niestety wypowiedź ta nie precyzuje odniesienia historycznego do owego ponownego zjednoczenia. Czy Dziurinda miał na myśli poprzednie zjednoczenie w postaci RWPG i UW, czy z czasów II wojny światowej (kiedy to Słowacja stała się "niepodległym" państwem pod kontrolą Niemiec). Tak czy owak, ze słów słowackiego premiera wynika, że w którymś z poprzednich zjednoczeń Europy żyło się "w poczuciu bezpieczeństwa i pokoju". Skoro tak się komuś wówczas żyło, to nie dziwią ciągoty do nawiązania do tej tradycji, z którymkolwiek z totalitaryzmów by się ona kojarzyła. Dlatego nie dziwiła wypowiedź polskiego expremiera z 1-go maja: "nasze marzenie staje się rzeczywistością". W przypadku Millera przynajmniej jasne jest, do jakiej totalitarnej tradycji pragnie nawiązać, chociaż przy zmienionym kierunku uzależnienia. UE najwyraźniej zapewnia realizację marzeń naszych renegatów, pomimo że międzynarodówka socjalistyczna została zastąpiona trockistowską (twórczo łączącą idee socjalizmu z finansjerą). Zresztą w obu przypadkach chodziło i chodzi o globalne panowanie nad światem - bądź to w drodze permanentnej rewolucji, bądź to ekonomicznego zniewolenia, czyli różnica dotyczy tylko metody. W ten oto sposób 1-szy dzień maja, jeśli kojarzył się nam z komunistycznym zniewoleniem do roku 1989 - to teraz świętowany będzie jako rocznica dobrowolnego, przy zasłużonym udziale propagandystów, zniewolenia Polaków. Jakieś fatum ciąży nad tym dniem. Spełniając dobrowolnie jako obywatele i wyborcy marzenia naszych renegatów, nie zdążyliśmy jeszcze zrozumieć skutków naszej decyzji. Doskonale natomiast orientuje się w nich kanclerz Schroeder, skoro przybywszy do wasalnej już Warszawy, bez żenady wytknął nam zbyt wysokie oczekiwania od UE i zbyt niskie podatki. Ceną za realizację marzeń "elit" rządzących Polską po 1989 r. będzie więc m.in. leczenie nas z iluzji pomocy finansowej ze strony UE i wzrost podatków, gwarantujący zwiększenie naszych wpłat do unijnej kasy. Ponieważ jednak rozkręcona maszyna propagandowa nie potrafi, bądź nie może zostać w swym pędzie powstrzymana, a służalcy pragną nadal być użyteczni, przeto euroamok poszerza się na kolejne dziedziny. Pierwsze w Polsce eurowybory stały się doskonałym poletkiem dla propagowania instytucji europarlamentu i naganiania rodaków do udziału w nich. Skądinąd słusznie, lecz jako że "mądry Polak po szkodzie", przeto skutek propagandowy okazał się odwrotny do zamierzonego, a jeszcze w co najmniej 16-tu procentach doprowadził do wybrania "niewłaściwych" europosłów. Tak zemściła się nadgorliwość propagandowa. ** ** **Amok jednak ma to do siebie, że trudny jest do zwalczenia. Stąd wyszukiwane są na zamówienie "elit" kolejne kwestie, mające pozbawić nas iluzji suwerenności. Jedną z nich jest cudowna waluta euro. Już teraz publicyści prześcigają się w wyznaczaniu daty porzucenia polskiej waluty na rzecz wymarzonej - europejskiej. Wszak to, co narodowe, w eurokołchozie stanowi przejaw wstecznictwa. Można sobie wyobrazić kolejne etapy likwidowania elementów tożsamości narodowej. I tak już będzie do końca. A czy będzie to koniec narodów, czy UE - zadecyduje świadomość narodowa euroobywateli.
najpierw Unia, tera euro, póxniej eu-tanazja? [EMAIL PROTECTED] [24.06.2004 06:09]
| da zdrastwujet 1 maj! Stalin-Schroeder-Chirac [22.06.2004 03:23]
|
|
|
|