Ludobójstwo w turzańskim lesie

http://www.tygodniksolidarnosc.com/2004/40/11_lud.htm

Turza - niewielka miejscowość nieopodal Sokołowa Małopolskiego, nazywana
bywa często Małym Katyniem, z uwagi na dokonanie przez NKWD w tamtejszym
lesie licznych zbrodni na żołnierzach Polskiego Państwa Podziemnego.

Natychmiast po wkroczeniu latem 1944 roku na tereny rzeszowszczyzny
żołnierzy I Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej rozpoczęły się
aresztowania żołnierzy AK i innych formacji niepodległościowych. W
pierwszej połowie sierpnia NKWD-owcy założyli we wsi Trzebuska obóz, do
którego zwożono schwytanych. Więźniów przetrzymywano przez jakiś czas w
nieludzkich warunkach, w prymitywnych ziemiankach, przesłuchiwano,
sądzono, a następnie przewożono do pobliskiego lasu turzańskiego, gdzie
dokonywano egzekucji, z reguły przez strzał w tył głowy (na sposób
katyński), a czasami również przez poderżnięcie gardła. Ofiary chowano w
bieliźnie lub nago, w wykopanych przez nie uprzednio zbiorowych
mogiłach.
W okresie PRL-u o zbrodni w Turzy, podobnie jak o zbrodni w Katyniu, nie
wolno było nawet wspominać, stąd do dziś wiemy o niej stosunkowo
niewiele. Tajemnicą obozu NKWD w Trzebusce i miejsca mordu w Turzy
zainteresowała się na początku lat 80. rzeszowska Solidarność. W
podziemnych wydawnictwach zaczęły się ukazywać wzmianki o dokonanym
przez Sowietów mordzie. W okresie stanu wojennego działacze "S" podjęli
próby dotarcia do nielicznych już świadków tragedii. Pomimo szykan i
zastraszania przez SB, na polanie, w lesie turzańskim, zaczęto odprawiać
msze św. za dusze pomordowanych.

Po roku 1989 powstały warunki do podjęcia oficjalnego śledztwa. Ale
upływ czasu niemal gruntownie zatarł ślady po tragedii. Na podstawie
zeznań świadków i zachowanych nielicznych dokumentów, można domniemywać,
że przez obóz w Trzebusce przewinęło się kilka tysięcy osób, z czego co
najmniej 500 zostało zamordowanych i pochowanych w lesie turzańskim.
Prace wykopaliskowe pozwoliły jednak na zlokalizowanie jedynie pięciu
zbiorowych mogił...
Obecnie, co roku we wrześniu, w pobliżu grobu i pomnika ofiar mordu w
Turzy odprawiane są uroczyste msze św. za pomordowanych, z udziałem
wojska, parlamentarzystów, samorządowców, związkowców Solidarności i
setek, a czasami tysięcy, mieszkańców okolicznych miejscowości.
19 września br., w 60. rocznicę zbrodni, mszę św. odprawił ks. bp
Kazimierz Górny, w asyście licznych kapłanów. W okolicznościowej homilii
ks. infułat Józef Sondej przypomniał okoliczności mordu i zaapelował o
przekazywanie o nim prawdy młodemu pokoleniu. We mszy uczestniczyły trzy
rodziny ofiar w Turzy, a także ojciec Hieronim, kapucyn, były kapelan
lwowskiego AK. W krótkim, emocjonalnym wystąpieniu o. Hieronim
powiedział, że w zbiorowych mogiłach w lesie turzańskim spoczywają
również liczni żołnierze lwowskiej AK, podstępnie zwabieni i aresztowani
przez Armię Czerwoną. Zaznaczył też, że tylko zrządzeniu Bożemu
zawdzięcza, że tuż przed tą tragedią został przez władze kościelne
przeniesiony do Sędziszowa, dzięki czemu uniknął śmierci.

Po mszy odbył się Apel Poległych, a kompania Wojska Polskiego oddała
salwę honorową. Na grobie i pod pomnikiem ofiar złożono wieńce i
wiązanki kwiatów. Młodzież wykonała okolicznościowy program
słowno-muzyczny. Orkiestra wojskowa wykonała kilka utworów.




Odpowiedź listem elektroniczym