Trochę mnie przerażacie... Używanie do opisania wikipedii słownictwa marketingowego jest nieco ryzykowne (bo kto jest klientem i co jest produktem - czytanie, czy pisanie artykułów?), ale jeśli już próbować, to róbmy to w miarę poprawnie. Aż sięgnąłem do notatek z wykładów z marketingu, w których znalazłem następujące formy promocji: * reklama (jako płatna prezentacja produktu raczej nas nie interesuje) * sprzedaż osobista (to, co proponuje Beno - bezpośrednie docieranie z produktem (?) do wyselekcjonowanego odbiorcy) * promocja sprzedaży (napisz 10 artykułów, a dostaniesz kubek? Tak działo(ły) Dni Nowego Artykułu i inne okazjonalne akcje) * opakowanie (na temat funkcjonalności i estetyki Strony Głownej kilka klawiatur się rozsypało) * Publicity (każda nieodpłatna wzmianka w mediach) * Public Relations (kontakty firmy z otoczeniem, służące budowaniu pozytywnych (!!!) postaw wobec niej)
O ile promowanie wikipedii w formie ogloszeń reklamowych w mediach sensu nie ma, bo faktycznie każdy chcąc nie chcąc do niej trafia, to budowanie jej pozytywnego wizerunku, poprzez rzetelne informowanie jak to wszystko działa, jest konieczne. Chociażby po to, aby przedstawiciele elity intelektualnej, do których docierać chce Beno, nie mieli w głowie utrwalonego obrazu pseudoencyklopedii naszpikowanej głupotami wypisywanymi przez niedouczonych gimnazjalistów. Margoz W dniu 9 maja 2012 01:18 użytkownik Gemma <[email protected]> napisał: >> Według mnie naszymi zadaniami marketingowymi są (kolejność przypadkowa): >> 1) utrzymanie obecnych redaktorów > > wystarczy nie przeszkadzać > >> 2) pozyskiwanie funduszy od sponsorów > > marginalne > >> 3) pozyskanie jak największej liczby nowych redaktorów > > Już było - z masą marnotrawionej energii, lawiną wpisów w dyskusjach, > revertów, > wojen edycyjnych i w konsekwencji, żeby w ogóle jakoś zapanować nad > zwaśnionymi > stronami - z kasowaniem połowy zawartości artykułu, żeby nikt nie był > poszkodowany, z opieką nad newbies, która skutkowała klanami znajomków i > podlizywaniem się nowicjuszom, z setkami i tysiacami stron powitań tylko po > to, > by nowego wciągnąć do swojego obozu, i zagwarantować sobie dalsze możliwości > pracy, do tego wielu nie wytrzymywało pajdokracji, gdzie z definicji każdy > stary > doświadczony wikipedysta był zrównywany w prawach ze szczeniakiem, który > przyszedł na Wikipedię podokazywać, albo ponudzić się... A ile było zapytań > "mam > 15 lat, co mam zrobić, żeby dostać administratora, bo zasadniczo nic mnie nie > interesuje, a pisanie to robię za karę". Odszdłem z Wikipedii kiedyś na kilka > lata właśnie w szczytowym momencie wspierania nowicjuszy, co to mogli > bezkarnie > nie wiem ile wandalizować, a niektórzy starzy wikipedyści i tak roztaczali nad > nimi parasol ochronny jak nad jakimiś niepełnosprawnymi umysłowo i z ADHD. > Każda > mniejszość była faworyzowana, a najbardziej ci, którzy nic nie potrafili, > oprócz > jednej rzeczy - potrafili klinczować doświadczonych zapracowanych wikipedystów > pod błahymi pretekstami typu - uzasadnij mi w dyskusji w 10 zdaniach i 10 > źródłach jakąś drobnostkę, bo ja mam inne zdanie i nie muszę go uzasadniać, > wystarczy że mam widzimisię i za chwilę zgłoszę twój artykuł do skasowania. > IMO > jednym z największych szkodników Wikipedii był KPJas, który miał manię > zrobienia > z systemu edycji specjalistycznych tekstów, jakim jest Wikipedia - portal > społecznościowy. Dwoma innymi szkodnikami byli admini kończący chyba prawo, > którzy zrobili sobie z Wikipedii aplikację sędziowską, rozpętując kolejne > wojny > pod pozorem arbitrażu (w rzeczywistości było to sk...syństwo czystej wody, bo > potrzebowali zwaśnionych stron jako pożywki dla swojej praktyki i takich > zwaśnionych generowali pod pretekstem procedur wyjaśniających). Na szczęście > KPJas wyniósł się na en-wiki. A ja do tej pory po innym sukinsynie, którego > wielu doświadczonych wikipedystów (w rzeczyistości frajerów) traktowało > poważnie, smaruję flamastrem po każdym rocznym kalendarzu... Sam mało nie > dostałem bana od maniaków wolności, gdy jednemu polonusowi, który sadził > więcej > ortografów niż wyrazów, zasugerowałem (kulturalnie), że robi fajną robotę, ale > niech pisze na en-wiki. Mało bana nie dostałem. "Jakim prawem Beno wywyższasz > się", "każdy ma prawo pisać, choćby bzdury" itp... Normalnie jak w szkole z > oddziałami specjalnymi dla niedorowojów. > > Twierdzę, że to facebook uratował Wikipedię od zagłady (no i częściowo > NaszaKlasa), bo siedzielibyśmy po uszy w wiadomo jakiej brei. Znaczy nie > siedzilibyśmy, bo większość by odeszła. Wystarczyło jedno świętowanie prima > aprilisa. > > Wniosek: Wikipedię dla mas powinna tworzyć elita intelektualna, która w swoim > gronie jest w stanie podjąć każdą rzeczową dyskusję, ale zawsze przegrywa z > nieodpowiedzialną hołotą rozpasaną nadmiarem wolności. > > W tej chwili Wikipedia to jest sanatorium dla nerwicowców, ale tylko dlatego, > że > NIE mamy zbyt wielu nowych (czytaj: PRZY-PAD-KO-WYCH) autorów. I w tej chwili > praca na Wikipedii to jest głównie poprawianie i sprzątanie. > > A promocja, czyli wciąganie nowych na siłę do zabawy w Wikipedię może ją znowu > rozwalić. Nie tędy droga. Idźcie robić marketing na fejsie, a do Wikipedii > wciągajcie znajomych prywatnie, po cichu i po selekcji. Najpierw trzeba > sprawdzić, czy taki ma mózg, potem jeszcze upewnić się, że umie nim ruszać, i > dopiero wtedy go otoczyć prywatną opieką i wprowadzić bez fajerwerków do > mozolnej pracy. > > Beno > > > _______________________________________________ > Lista dyskusyjna WikiPL-l > [email protected] > https://lists.wikimedia.org/mailman/listinfo/wikipl-l _______________________________________________ Lista dyskusyjna WikiPL-l [email protected] https://lists.wikimedia.org/mailman/listinfo/wikipl-l
