Witam,
Niestety, chyba z „ostrożności procesowej“ podzieliłbym w większości
wykładnię przyjętą przez p. Tomka Ganicza. Jeśli "Licencjobiorca nie
może wykonywać (…) uprawnień w jakikolwiek sposób, który skierowany
jest głównie na uzyskanie korzyści handlowej lub pieniężnego
wynagrodzenia przeznaczonego na cele prywatne“ to wykorzystanie
utworu na stronie, której głównym celem jest jakaś forma wykonywania
działalności gospodarczej (choćby łagodny marketing tej działalności
a nawet PR) może być już traktowane moim zdaniem jako zmierzanie do
„korzyści handlowej“.
Ale z drugiej strony jeśli np. będzie to jakaś strona popularyzująca
nieodpłatnie „cośtam“ niehandlowego (jakieś idee, sztuka, kultura) to
już powinno się to zmieścić w klauzuli, nawet, jeśli na stronie są
jakieś banery reklamowe (oczywiście, o ile dochód z nich idzie na te
idee a nie na cele prywatne). Zapis ten nie wyklucza też moim zdaniem
zbiórki na nośniki (a contrario – jeśli nie jest to wynagrodzenie na
cele prywatne, a na „koszty“, to nie narusza to klauzuli). Klauzula
nie wyklucza więc wszelkich przepływów majątkowych w związku z
wykorzystaniem utworu, wręcz dopuszcza je wymieniając jedynie
zakazane wyjątki (wynagrodzenie na cele prywatne itp.). A zasadą
jest, że wyjątki interpretuje się zawężająco.
Oczywiście to tylko mój prywatny pogląd, a znaczenie ma tutaj
określenie woli stron zawierających umowę licencyjną, nie zaś osób
trzecich zainteresowanych po prostu tematem. A ponieważ stroną
licencji jest twórca, który zgodnie z jej treścią ma dołączyć
licencję (licencjobiorca przyjmuje ją przez przystąpienie), w
zasadzie to jego czytelne rozumienie poszczególnych zapisów ma
znaczenie. I tutaj pojawia się podstawowe pytanie: czy problem nazbyt
wąskiej interpretacji tych pojęć ciąży twórcy, licencjobiorcy, czy
organizacji zbiorowego zarządzania. Bo jeśli twórcy-licencjodawcy to
po pierwsze istotnie, zawsze może dodać jakąś własną wykładnię, a po
drugie może nie dochodzić wynagrodzenia gdy korzystanie „ociera się“
o komercję. Organizacja zbiorowego zarządzani może istotnie zapukać
do drzwi a jeśli się nie otworzy podesłać pozew, a wtedy zaczyna się
sądowa wykładnia oświadczeń woli, z kluczowym dowodem w postaci
przesłuchania twórcy w celu ustalenia „co poeta miał na myśli“
wskazując konkretny model licencji przy swoim utworze. I wtedy może
się okazać, że organizacja mająca go reprezentować dba o twórcę wbrew
niemu i zmuszona jest dać spokój. Gorzej, jeśli to użytkownik nie
wie, co mu wolno. I tu argument, że nie ma procesów przeciwko
użytkownikom moim zdaniem uspokaja tylko częściowo. Zawsze może być
ten pierwszy raz, szczególnie, że procesowanie się staje się w Polsce
coraz popularniejsze. Sądy w naszym kraju mają często w zwyczaju
szczególną dbałość o interesy twórców, wbrew ich kontrahentom, zaś
wolny obieg wartości intelektualnych jest chyba pojęciem obcym
orzecznictwu. Swoją drogą, jeśli wiecie coś o jakimkolwiek procesie
na tle wolnych licencji będę bardzo zainteresowany informacją o tym.
Wracając jednak do tematu kształtowania zapisów licencyjnych, obawiam
się, że nie da się w umowie licencyjnej określić każdego możliwego
przypadku i zawsze będą możliwe spory interpretacyjne. Na tle różnych
zapisów umownych wcale nie uważam, żeby ten cytowany był niedobry czy
wybitnie nieprecyzyjny. Problemem jest raczej możliwość wykazania, że
określony stan faktyczny w licencji mieści się lub nie. Stąd też
wniosek jest chyba taki, że korzystając z utworu na licencji NC nie
można poprzestać na wrzuceniu stosownego linka przy utworze, ale
dobrze dodatkowo zadbać o stosowne potwierdzenia, że do licencji się
stosujemy (jeśli to strona – wrzucić jakiś disclaimer, jaki jest jej
cel, jeśli są jakieś przepływy majątkowe w związku z utworem, zbierać
faktury, rachunku, potwierdzenia wykorzystania pieniędzy). Licencja
jest jednak umową „handlową“, nawet, jeśli ma na celu
zdekomercjalizowanie jej przedmiotu.
Pozdrawiam,
MK
On 18 Sep 2009, at 01:22, Alek Tarkowski wrote:
Witajcie,
Uwagi Tomka Ganicza są słuszne, argumenty na temat trudności
związanych
ze stosowaniem warunku NC są dobrze znane - między innymi dlatego CC
zrobiło to badanie.
Dodam też dla jasności, że licencja polska, tak jak wszystkie inne
wersje lokalne, trzyma się wspólnie uzgodnionego wzoru - nie ma tu
więc
miejsca na nasze własne interpretacje, jeśli wychodzą one poza proste
dostosowanie licencji do polskich warunków.
To co wydaje mi się najważniejsze, to fakt, że mimo tej niejasności
nie
słychać - i to w skali świata - o żadnych procesach, w których ktoś
podważałby rozumienie warunku NC przez licencjobiorcę. Czyli system
działa mimo niejasności, która na poziomie prawnym jest oczywiście
problemem - i ta jego skuteczność jest moim zdaniem najważniejsza.
Oczywiście jest też szansa, że niejasność warunku blokuje część
zastosowań licencji, o których się nigdy w takim razie nie dowiemy.
Ale chyba tak naprawdę użycia na dużą skalę - a tych pewnie mógłby się
ktoś "czepiać" - są dość przewidywalne i łatwo w nich odróżnić użycie
komercyjne i nie-. A dziwne przypadki zdarzają się na małą skalę,
która
- na szczęście, moim zdaniem - do pewnego stopnia sama się w sieci
reguluje, opierając się tylko częściowo na twardych zapisach prawa.
Pozdrowienia,
Alek Tarkowski
--
dr Alek Tarkowski
koordynator / public lead
Creative Commons Polska / Poland
http://creativecommons.pl
_______________________________________________
Cc-pl mailing list
[email protected]
http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl
_______________________________________________
Cc-pl mailing list
[email protected]
http://lists.ibiblio.org/mailman/listinfo/cc-pl