> Ja w moim Landroverze na silniku nie > mialem numerow, pole numerowe bylo przefrezowane, a przy > podstawie filtra byla tabliczka "factory remanufactured No > xxxxxxx". Pan celnik stwierdzil ze to nie jest numer bo jest > na tabliczce a tabliczke to kazdy sobie moze > przyczepic ...gdzie chce, i wpisal "silnik bez numerow".
Jednym slowem, przepisy sa niejasne i kazda sluzba interpretuje je, jak chce. Przez 4 lata jezdzilem Peugeotem 505, ktory mial numer silnika na blaszce przynitowanej do bloku. Zaden diagnosta, ani policjant nigdy nie maal najmniejszych watpliwosci co do legalnosci takiego rozwiazania. > W samochodzie o ktorym piszesz na pewno nie tylko numer > silnika byl podejzany. Tylko numer. "Cala reszta" byla w porzadku, samochod mial w Polsce kilku wlascicieli, byl bez problemow zarejestrowany. Klopoty zaczely sie od policyjnej kontroli -> znalezli numer nabity w Niemczech wlasnie i oznaczenie typu bloku silnika. Wyjasnienie bylo stosunkowo proste - opinia rzeczoznawcy i wyjasnienie producenta. Wszystko trwal tak dlugo tylko i wylacznie przez niechec policji do wyjasnienia sprawy. Caly czas stawiali kolejne, typowo biurokratyczne przeszkody. Pomoglo dopiero oficjalne pismo od prawnika i pozew w sadzie. Pozdrawiam, Krzysztof Gaweda KG92RS hawk e-mail: [EMAIL PROTECTED]
