Herold Jego Kowalskiej Mości
Obwieszcza co następuje:
Wszystkim poddanym wiadomym się czyni, iże Krzysztof Turchanem zwany
czci jest pozbawion, od znaku swego i imienia odżegnan, a i na gardle karan będzie
niechno go tylko hycle ułapiom, a truchło jego na bramach kuźni naszej obwieszone
krukom na pożarcie będzie.
Ostrzega się tez wszystkich, którzy pomoc jakowa udzielić w ukrywaniu się
onego by mu chcieli takoż w niełaskę Nasza popaść mogą, a i podobnież karani będą.
Takoż miano jego na św. Stronach Naszych łajnem obrzucone będzie.
Albowiem on to w dniu św. Walentego, któren na 14 luty przypada, przyjechawszy
do swej kuźni, którą wespół z kowalem dzierżył, nabrał dóbr wszelakich i końmi
wywiódł, a służbę i czeladź na pal kazał nawłóczyć swoim rzezimieszkom. A uczynił to
ów zaprzaniec po złości, albowiem umiaru nie znając, nie dość mu było iże kowal raz mu
komnaty sponiewierał, sprzęty tłukąc wszelakie, a gości obrażając. Nienasyceniec ten
chciał iżby kowal biedny pracą od świtu do zmierzchu zajęty raz w raz przychodził, a
demolował i inne dyzgusta czynił.
Przeto gdy ów kowal gotowiznę wspólną za własną tylko uznając konta mu poblokował,
telefonium odczynił, chcąc by ów zdrajca obmierzły wstrętu do wspólnictwa nabrał i
tobołek zarzuciwszy hen powędrował, tenże po złości, jako rzeklim, za ekscesami
stęsknion, nie doczekawszy się ich w większej liczbie od Miłościwie nam Panującego,
kuźnię ich wspólną, co na wspólnych morgach się znajdywa wrażo najechał.
Wiemy również, że mimo infamii łotr ów nic sobie z listów nagończych nie robi
i pierścienia Naszego całować nie chce, a za to publice się pokazywa, przyzwoitość
wszelką i moralność obrażając.
A kto by też pomógł w pojmaniu onego zbójcy, ten sto dukatów w złocie (rozłożone na 86
rat, na dwanaście lat, minus VAT) otrzyma, tudzież na darmowe demolacyje komnat, mordy
obicie, wszelkie inne nerwacje i inne zaszczyty, których w swej podłości zdrajca
poniechał od Jaśnie Panującego otrzyma.
(-) Miłościwie Nam Ubliżający Kowal (szewc).