----- Original Message -----
From: Aleksander J. Studziński <[EMAIL PROTECTED]>
To: <[EMAIL PROTECTED]>
Sent: Friday, April 12, 2002 9:51 PM
Subject: [OFF-ROAD] MazWer III - z fotela pilota uwag kilka

Ciach

> Taaaaaaaaaaaaaaaakkkk????????????  To z laski swojej przeczytaj sobie
maile
> ktore generowales po poprzednich MW, bo wtedy bylo za trudno.
>
> Wniosek moj jest taki,ze nie da sie dogodzic wszystkim. Bo albo bedzie za
> trudno,albo bedzie za latwo , no a jesli bedzie ok, to sie okaze ze zupa
> byla za slona... he he he
>
> Olek

Kochani, ale lubicie czepiać się słówek. Toż chłopu chodziło o to żeby próby
były bardziej urozmaicone, co dość wyraźnie napisał. Sam mam uwagi ( nie
pretensje! ). I przy tej okazji je wyłożę.

 Po pierwsze  mnie też irytował pył. Zakurzyło mi się ubranko...

 Po drugie za dużo bagienek, no bo ile można taplać się w błocie. Za to bród
był ekstra. Frajda niesamowita, a i samochód umył się z błota... Brakowało
mi czegoś na inteligencję i rozwój innych umiejętności. Myślę tu o takich
rzeczach jak choćby budowa przejazdu po balach przez potok czy coś innego co
wymaga zbudowania sobie drogi. Wtedy proste powiększanie kół i bardziej
agresywny bieżnik nie wystarczyło by do zwiększenia szans. Może warto
pomyśleć o jakichś próbach sprawnościowych dla załogi. Np. przeprawa przez
rzekę po to by na linach przerzucić tam i z powrotem suchy "cenny" ładunek.
Pojawia się tutaj element ogólnego przygotowania wyprawowego jak. liny,
bloczki, siekiery i inny sprzęt biwakowy tudzież "saperski".

 Po trzecie nie było piachu. Przydało by się tak ze 100 m drogi w kopnym
piachu pod górę. Znakomicie zmienia to wymagania co do np. opon. Aby moja
krytyka była konstruktywna to zamierzam latem objeździć moje Prusy i znaleźć
takie miejsce tak aby Kosiak nie mógł się wymigać:-)

 Po czwarte stopień trudności. Impreza ma być trudna. No i dobrze, w tym
cały jej smak. Ale dałbym jednak szansę pojeżdżenia sobie tym co boją się o
samochód i chcą tylko "pomacać". To jest kwestia kolejności. Na początku
łatwo, próby do przejechania przy odrobinie odwagi i pomyślunku a potem
coraz trudniej i ciężej. Wtedy każdy, zanim podejmie decyzję o wycofaniu
się, pojeździ sobie tyle na ile go stać. W przyszłym roku pojedzie ostrzej,
to pewne. Natomiast taką dojazdówkę jak pierwszej nocy, gdzie nawet dobry
team nie miał szans przejechania bez wyciągarki to uważam za
nieporozumienie.

 Po piąte wreszcie, kto może jechać w grupie turystycznej?
 To zawsze będzie problem. Można go rozwiązać tylko arbitralnie, decyzją
organizatora. To on ma prawo zadecydować, że tylko faceci w smokingach, albo
w bereciku z antenką. Musimy to uznać. Inna sprawa czy wtedy przyjedziemy...
Osobiście załatwił bym to w inny sposób. Wyciągarka nie byłaby kryterium,
ani opony rolniki. To tylko elementy większej całości. Po prostu samochód w
stanie wskazującym na przydatność do używania go na codzień służbowo bądź
prywatnie, cichy wydech, wyposażenie umożliwiające przetrwanie załogi w polu
przez cały czas trwania imprezy. I tu np. jedna noc (min. 6 godz.)
obowiązkowo pod namiotem w miejscu o którym telefonicznie powiadamiamy
organizatora tak aby mozna to bylo sprawdzić. Jest to prosta eliminacja
wszelkich wycudowanych potworów na monstrualnych kołach, pozbawionych połowy
karoserii i przywożonych na lawetach na imprezę.

Reasumując chodzi mi o bardziej wyprawowy charakter imprezy. A to oznacza,
że nie tylko ładujemy się wszędzie, bo inni i tak muszą nam pomóc. To
również oznacza, że wjeżdzamy gdzie możemy a nie wjeżdżamy tam skąd nie
potrafimy wyjechać siłami własnymi bądź teamu w którym jedziemy! Umiejętność
rezygancji w porę to też umiejętność jazdy w terenie. Jak wyprawa tzn., że
musimy wrócić na własnych kołach bo inaczej dzicy nas zjedzą.
    Tyle moich uwag odnośnie imprezy. I od razu zastrzegam, że podobało mi
się, a to co wyżej to są tylko moje odczucia i sugestie. Taki temat do
przemyślenia, a nie czepianie się. W koncu imprez jest tyle, że każdy może
sobie znaleźć odpowiednią, a jeżeli uważa, że takiej nie ma, to nic prostsze
go jak zorganizować swoją...

Pozdrawiam

Adam
(Komturem czasem zwany)

P.S.
Skoro są problemy z nazwą która jakby nie do końca pasuje do terenów, to
może zmianić na Pruskie Wertepy. Będzie w zgodzie i z geografią, i z
tradycją tej ziemii. Mojej ziemii...





-------------------------------------------------
zrób sympatii niespodziankę i wyślij logo AA.101431   
SMS na numer 7116  koszt 1 zl + Vat :: Idea, Era i Plus Gsm  www.toplogo.pl

Odpowiedź listem elektroniczym