> Brakowało mi czegoś na inteligencję i rozwój innych umiejętności. Myślę tu
o takich
rzeczach jak choćby budowa przejazdu po balach przez potok czy coś innego co
wymaga zbudowania sobie drogi.

W czasie jesiennej edycji szkic drogowy sporzadzony byl w formie w duzej
mierze na "inteligencje". Jednak dziamgania na jego temat (oczywiscie
pomijam dwa stwierdzone w nim bledy) chyba nie bede przypominal... Na tej
edycji na "inteligencje" byl odcinek-zagadka.
Kombinowac (na inteligencje) mozna bylo w zasadzie na sporej ilosci prob, co
jednym wychodzilo a innym nie...
Warianty dojazdu lub przejazdu mozna bylo wybierac takze w wielu miejscach
podobnie jak budowanie przejazdu chocby na niektorych probach... Najlepszym
przykladem zwycieski team z grupy Turys..., ups.. Twardzielskiej...

> Może warto pomyśleć o jakichś próbach sprawnościowych dla załogi. Np.
przeprawa przez
rzekę po to by na linach przerzucić tam i z powrotem suchy "cenny" ładunek.
Pojawia się tutaj element ogólnego przygotowania wyprawowego jak. liny,
bloczki, siekiery i inny sprzęt biwakowy tudzież "saperski".

Oczywiscie mozna. Ciekawe jednak czy potem pojawia sie relacje w stylu "po
co to bylo? przeciez to nie jest prawdziwy off-road, itp. itd...". Wydaje mi
sie, ze ludziska przyjezdzaja na impreza terenowa glownie dla terenu, samej
trasy i prob i tego co jednak bardziej bezposrednio wiaze sie z samym
samochodem. Innych prob czy zabaw oczywiscie to nie wyklucza, moze z czasem
zreszta sie one pojawia.


> Po trzecie nie było piachu. Przydało by się tak ze 100 m drogi w kopnym
piachu pod górę. Znakomicie zmienia to wymagania co do np. opon. Aby moja
krytyka była konstruktywna to zamierzam latem objeździć moje Prusy i znaleźć
takie miejsce tak aby Kosiak nie mógł się wymigać:-)

Zazwyczaj wszyscy bardziej kochaja bloto i wode a dwie proby na piaskarni
(moze dlatego, ze niezbyt trudne) jak widac nie zapokoily potrzeb frakcji
piaskowej ;-)) Ale jakby cos, oczywiscie czekam na propozycje lokalizacji
(wskazany dzis przez jedengo z kolegow wawoz, ponoc ma bic na glowe ten z
obecnej edycji!)

 > Po czwarte stopień trudności. Impreza ma być trudna.

I taka byla na jesieni i taka byla teraz i takie beda IV MW na jesieni.


> Ale dałbym jednak szansę pojeżdżenia sobie tym co boją się o
samochód i chcą tylko "pomacać".

Kazdy maca wedlug swego uznania. Jesli na jednej z edycji MW bylo auto
prosto z salonu, ktore nie wjechalo nawet w jedna z prob, ale przejechalo
cala trase to mysle ze jest to mozliwe. A prawde mowiac do macania to
bardziej nadaja sie jednak jakies imprezy softowe. Mazurskie sa trudne, wiec
sila rzeczy softowe nie beda.


>Natomiast taką dojazdówkę jak pierwszej nocy, gdzie nawet dobry
team nie miał szans przejechania bez wyciągarki to uważam za
nieporozumienie.

Czyli jednak w przeciwienstwie do jednego z wczesniejszych postow nt. MW
dojazdowki byly takze ciekawe...
Pewnikiem chodzi o odcinek "Tunelik", wiec zaznacze ze jednak spora ilosc
zalog go przejechala. Bez wyciagarki oczywiscie...


 >Po piąte wreszcie, kto może jechać w grupie turystycznej?
 >To zawsze będzie problem.

Dokad beda jezdzic ludzie nie przygotowani do tego typu imprezy (czy to
sprzetowo, czy to pod wzgledem umiejetnosci i doswiadczenia, czy wreszcie
pod wzgledem odpornosci fizycznej a przede wszystkim wytrzymalosci wlasnej
psychy) dotad zawsze beda pojawiac sie roznego rodzaju problemy. Takie jak
marudzenie, ze bylo za ciezko, ze proby za trudne, ze niektorych lepszych od
razu do ekstremu przeniesc, itd, itd...


> wjeżdzamy gdzie możemy a nie wjeżdżamy tam skąd nie
potrafimy wyjechać siłami własnymi bądź teamu w którym jedziemy! Umiejętność
rezygancji w porę to też umiejętność jazdy w terenie.

Otoz to. Umiec powiedziec sobie w pore, ze nie dam  sobie rady albo ze nie
mam checi porywac sie na cos, na co porwali sie inni. Albo, ze tym razem
cos mnie po prostu przeroslo..


>Skoro są problemy z nazwą która jakby nie do końca pasuje do terenów, to
może zmianić na Pruskie Wertepy. Będzie w zgodzie i z geografią, i z
tradycją tej ziemii. Mojej ziemii...

Nie ma zadnych problemow.
Poza tym tak sie juz utarlo, ze potocznie dla wiekszosci ludzi Warmia jest
czescia Mazur. Nikt (pewnie poza czescia samych olsztyniakow) nie powie, ze
Olsztyn lezy na Warmii tylko ze na Mazurach. Jakie to ma jednak znaczenie
dla samej imprezy? Oczywiscie zadne...
Przy wyborze nazwy padlo na "Mazurskie Wertepy". Wertepy chyba wiadomo
dlaczego, Mazurskie zas glownie dlatego ze nazwa imprezy nie miala
ograniczac sie do malego w sumie rejonu Warmii. Przyszlosciowo kolejne
edycje tras widziane byly takze na innym terenie, poza historycznymi
granicami samej Warmii. I tak jak mialo byc, jest. Raz jezdzimy k. Olsztyna,
innym razem kolo Ostrody czy Olsztynka a innym moze np. k Suwalk lub
Wegorzewa...

PODSUMOWANIE moim okiem
Wiadomo juz chyba powszechnie, ze Mazurskie Wertepy nie sa impreza softowa w
stylu niedzielnej szkolki. Ten kto sie decyduje na wziecie w nich udzialu
decyduje sie wiec takze na to co go czeka na trasie. W mojej ocenie widoczna
jest juz czesciowa zmiana profilu uczestnikow, z ktorych coraz wieksza czesc
jedzie swiadomie oczekujac tego ze dostanie w mocno kosc. Mam nadzieje, ze
tendencja ta bedzie trwala...
Pozdrawiam
Kosiak






-- 

Tego nie znajdziesz w żadnym sklepie!
[ http://oferty.onet.pl ]

Odpowiedź listem elektroniczym