Zginął w stawie Do tragicznego wypadku doszło wczoraj rano w wiosce Machnice pod Trzebnica. Terenówka wypadła tam z drogi do stawu. Kierowca auta zginął.
Tragedia wydarzyła się kilka minut po ósmej. Dwóch mieszkańców Machnic wracało do swojej wioski terenowym GAZ- em. - Prawdopodobnie jechali zbyt szybko. W pewnym momencie, na łuku drogi, kierowca nie opanował auta - mówi Marek Karlikowski, oficer prasowy komendy policji w Trzebnicy. Terenówka ze znaczną prędkością wypadła z szosy i wbiła się przodem w znajdujący się obok wyschnięty, grząski staw. Siła uderzenia była tak duża, że auto wywróciło się "na plecy". - Samochód przygniótł 46-letniego kierowcę. Pasażer, któremu udało się wydostać, uciekł w pola - mówi policjant. Mieszkańcy wioski, którzy widzieli wypadek, przybiegli i wyciagnęli kierowcę spod auta. Wkrótce przyjechało pogotowie i policja. Niestety, mimo reanimacji, kierowca GAZ-a zmarł. Niedługo potem policjanci złapali pasażera, który zbiegł z miejsca wypadku. - Siedział w pobliskich krzakach. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego uciekł. Prawdopodobnie obaj mężczyźni byli nietrzeźwi. Teraz wyjaśniamy sprawę - dodaje Karlikowski. K.
