I test to miejski - jazda po schodach, a potem uderzenie przy ok. 40 km/h w
drzewo. Jeżdzi dalej

II test - topienie Marzanny - ustawiono Hila na brzegi, poczekano na
przypływ. Niestety Hila porwało i był okropny smutek. Po odpływie okazało
sie, że sie znalazł. troche smaru, jakiś spreyów i odpalił.

III - spuszczono go z dźwigu z ok. 5m. Dalej sprawny

IV - spuszczono na niego z wys ok 20 m przyczepe kampingową. Drzwi nie dało
się otworzyć, ale kabina była cała a i samochód dalej sprawny.

V - samochód staranował dreniany barak. I nic.

VI - test przy pomocy stalowej kuli i maszynki do wyburzania budynków.
Potraktowano tym kilka razy,ale oprócz paru rys nic.

VII - na koniec próba ogniowa - został podapalony - to chyba juz koniec.

Niestety nie - pomimo spalonej części kabiny Hil był nadal sprawny!

Chcę Hiluxa!!!!

Pozdrawiam,

Marek Wójcik


Hmm jak dla mnie to nieco dziwny sposób uzytkowaniaa samochodu terenowego
ale niech tam będzie ;-)


jerry

Odpowiedź listem elektroniczym