On 2005-07-17 22:25, Miesiu wrote: > [...] > >Nie wiem czy burakiem jest pytający lecz chciał dostac pomoc na konkretny >problem. > > > Nie wyrażałem się o _pytającym_ a o _autorze_ formularza we flashu - to różnica zasadnicza (a odniosłem wrażenie iż to dwie _różne_ osoby).
A nie wiem czy "protetyczne" rozwiązania są w takich przypadkach najlepsze - czasem lepiej zrobić coś jeszcze raz, ale za to porządnie niż próbować naprawiać coś co jest zwalone w założeniach. I na tym właśnie miała polegać moja pomoc - na sugestii że leczy się chorobę a nie objawy. Żeby nie być gołosłownym - zdarzało mi się wywalać do /dev/drzewo prawie skończone aplikacje bo w pewnym momencie dochodziłem do wniosku że można to zrobić lepiej/prościej/efektywniej/jak jeszcze chcesz (żeby było smieszniej: nie dalej niż wczoraj wyrżnąłem źródła pewnego własnego genialnego programu pilnie zwracając uwagę aby żadne backupy nie zostały - po to aby mieć pewność że nie zechce mi się z jakiegoś lenistwa czy innego równie ważkiego powodu skorzystać z poprzedniego rozwiązania). Trochę literatury: Mamy w firmie klienta. Klient jest OK, płaci nieźle, miał tylko jedną wadę: otóż jakiś buc stworzył mu arcydzieło pt "sklep z czymśtam" i okazało się, że ten pseudosklep mało że otwiera się kilka sekund, to jeszcze w tym czasie żre wszystkie możliwe zasoby serwera. Poproszony delikatnie o jakąś modernizację owego dzieła sztuki programistycznej (jako że sklep był dość popularny, a oprócz owego klienta coś tam na serwerze jeszcze powinno działać) klient odpowiedział, że buc wziął kasę i sobie poszedł, w jego firmie nikt się na tym nie zna, a on nam proponuje że dorzuci się do szybszego procka/pamięci/dysku bo bardzo mu na tym czymś zależy... (nadmienię, że genialna aplikacja do wyświetlenia samej tylko strony tytułowej wykonywała kilka tysięcy sekwencji w stylu "połącz z bazą danych, pobierz rekord, zamknij połączenie", czyli na maszynę któraby to wykonała w czasie zbliżonym do rzeczywistego raczej klienta stać nie było). Napisałem (bez obciążania klienta jakimiś specjalnymi kosztami) nową aplikację od zera. No i teraz mimo dość dużej ilości wejść nie widzę, aby cokolwiek obciążało mi system... Reasumując: koszt mojej pracy (za którą przecież firma musiała mi zapłacić, jako że instytucja charytatywna nie jestem - w tym przypadku ok. tygodnia) był nieporównanie niższy od kosztów jakie poniosłaby zarówno firma w której pracuję, jak i ów klient gdyby upierać się przy naprawianiu poprzedniej aplikacji... Dlatego ośmielam się jednak twierdzić, iż najlepsze miejsce dla buraków to barszcz czerwony. A od komputera trza ich trzymać z daleka, bo plamy z buraków trudno schodzą. ethanak _______________________________________________ pld-users-pl mailing list [email protected] http://lists.pld-linux.org/mailman/listinfo/pld-users-pl
