Niedawno dowiedzielismy sie, ze Roman Polanski nie zostanie
  doktorem h.c. Uniwersytetu Jagiellonskiego. Pojawil sie nowy
  pomysl- z honorowym obywatelstwem, jak to mowia, miasta
  Lodzi. Radnym, oczywiscie tym z AWS, pomysl sie nie bardzo
  podoba. Rano w Trojce wypowiadal sie jeden z nich, zapomnialem
  nazwiska. Dowodzac, jaki z tego Polanskiego w gruncie rzeczy
  nieciekawy typ, opowiedzial historie sprzed lat, ktorej
  mial byc naocznym swiadkiem : rezyser byl
  wowczas w lodzkiej szkole filmowej i krecil jakas tam
  etiude gdzies na ulicy, w bramie. Nagle w kadr wbiegl znienacka
  chlopak. Polanski wkurzyl sie, pogonil za chlopakiem cale
  kilkaset metrow, po to by dac mu kopa w tylek, wrocil
  bardzo usatysfakcjonowany z tego powodu.

    W tym miejscu przypomnial mi sie oczywiscie stary dowcip
  o Stalinie, czy tam Leninie. Jaki to on dobry czlowiek jest.
  Dzieciak cos mu robi przykrego, no i ten mu w leb.
  Komentarz: ...a mogl zabic!

    Puente jednak dopisal inny sluchacz Programu III, ktory
  wyslal do prowadzacego program e-mail o tresci: "To ja
  bylem wtedy tym chlopakiem, co go Polanski kopnal w tylek,
  i jestem z tego dumny".

 Andrzej

Odpowiedź listem elektroniczym