To oczywiscie sprawa znacznie mniejszej wagi (bo fikcja literacka a nie
dokument) od cytatow przytoczonych przez p. Malgosie, ale przypomniala mi
sie scena katynska w powiesci "Najezdzcy" Jana Dobraczynskiego. Powiesc te
zreszta bardzo cenie, niezaleznie od negatywnej oceny afiliacji
politycznych autora w roznych okresach jego zycia.

Z tgo co pamietam (ksiazka lezy w Toronto wiec nie moge sprawdzic),
Dobraczynski wybrnal z tego calkiem chwalebnie. Po pierwsze, w ogole te
scene udalo mu sie zamiescic (powiesc powstala chyba we wczesnych latach
szescdziesiatych). Po drugie, nie napisal ze to Niemcy, a tylko (zgodnie z
prawda) ze to im odkrycie tych grobow przynioslo wtedy korzysc (Rosjanie i
tak znalezli by jakis pretekst zeby zerwac stosunki z rzadem londynskim). A
czytelnicy i tak przeciez wiedzieli jak bylo. Ci co nie wiedzieli, nie
domysliliby sie o co chodzi, bo nazwa Katyn nie zostala uzyta.

Michal Niewiadomski

Odpowiedź listem elektroniczym