"Adam Trzaskawka" <[EMAIL PROTECTED]>wrote:


>
> > Panie Adamie, oczywiscie ze przyklad Solidarnosci i wchodzenie jej w
spor
> > zbiorowy z rzadem stanowi swgo rodzaju paradoks, ale trzeba pamietac o
> > jednym, ze decyzje o wejsciu w spor zbiorowy z rzadem zapadaja we
wladzach
> > centralnych ZZ, ktore majac powod takiego wejscia w spor dzialaja wedle
> > ustawy o rozwiazywaniu sporow zbiorowych i w takim momencie obydwie
strony
> > sporu musza dzialac zgodnie z prawem. Jezeli nawet koledzy z rzadu nie
> > dzialaja zgodnie z prawem, jest to wystarczajacy powod by zwiazek po
> > pierwsze skierowal sprawe do sadu, a po drugie jest to powodem do
> > radykalizacji dzialan, w tym do strajku wlacznie. Tak wiec niewazne czy
po
> > stronie rzadowej zasiadaja koledzy byli zwiazkowcy czy nie pewne
procedury
> > obowiazuja. Czy to Solidarnosc czy inny zwiazek zawodowy bedzie
postepowal
> > tak samo. A byli zwiazkowcy na stolkach ministerialnych juz nie sa
> > zwiazkowcami i nimi raczej nie beda, tak wiec koledzy kolegami a
konkretne
> > sprawy do zalatwienia ida wlasnym torem.
> >
>  panie Stanis3awie:
> w tej sytuacji dla mnie byloby tylko jedno wyjscie- najpierw odejsc z
rzadu
> a dopiero potem spor zbiorowy - daloby to przecietnym ludziom do myslenia
ze
> osoby w danym zwiazku naprawde szanuja ich a nie licza tylko na stolki
> pozdrawiam i milego dnia
> Adam
>

Panie Adamie, w rzadzie nie ma juz zwiazkowcow i na niwe zwiazkowa oni juz
nie wroca. Taka jest dziwna polska kolej rzeczy. Dla niektorych ZZ sa
miejscem walki o prawa pracownicze, dla innych szansa na odbicie sie. Ci
drudzy sa w rzadzie, ci pierwsi wchodza w spory zbiorowe.

SB





-- 

 

Odpowiedź listem elektroniczym